Rok: 2010

To nie do wiary!

Ciepły listopad 2010

To nie do wiary!

Zwykle 1 listopada był dla mnie pierwszym dniem zimowego sezonu kalesonowo-rajstopowego.

A tu masz babo placek!

Temperatura +14 stopni, ciepłe słoneczko i brak jakichkolwiek możliwości usprawiedliwienia gnuśności.

Skoro tak, skoro wizyty na cmentarzach zostały wykonane z należytą starannością, nie pozostało mi nic innego, jak przywdziać krótkie spodenki i lekką koszulkę z krótkimi rękawami i pogalopować do lasu. A tam, za drzewem, czaiła się, niczym wilk na Czerwonego Kapturka, Pani TesTeqowa uzbrojona w aparat fotograficzny. W ten sposób zostałem przyłapany na gorącym – tak, tak, naprawdę gorącym – uczynku, co widać na powyższym zdjęciu.

Szkoda tylko, że dzień skrócił się w ten weekend o godzinę, więc trudniej będzie zdążać po pracy na popołudniową przebieżkę. Ale póki co, pogoda dopisuje!

Niektóre przejawy globalnego ocieplenia są naprawdę miłe! :-)

Potęga samoświadomości

Wszystko zaczyna się od samoświadomości. Jak napisał Daniel Goleman, zainspirowany przez psychiatrę R.D.Lainga:
Obszar naszego myślenia i działania
Jest ograniczony przez to, czego nie dostrzegamy.
A ponieważ nie dostrzegamy,
Że nie dostrzegamy,
Niewiele możemy zrobić,
Aby zmienić ten stan rzeczy,
Dopóki nie zauważymy,
Jak nasza ułomność w dostrzeganiu
Kształtuje nasze myśli i uczynki.

Powyższy cytat pochodzi z reklamowanej ostatnio przez Davida Allena książki Tony’ego Schwartza „The Way We’re Working Isn’t Working. The Four Forgotten Needs That Energize Great Performance”. O ile cytat ten, który z resztą jest w tej książce cytatem skądinąd, podoba mi się, o tyle całość czyta się trudno. Nie dość, że postawione tezy są dosyć oczywiste, to jeszcze każdą z nich autor popiera niezliczoną liczbą cytatów i wyników badań naukowych. Tak jakby czuł mus udowadniania, że białe jest białe, a czarne jest czarne. Cztery tytułowe potrzeby, których spełnienie pomaga w osiągnięciu znakomitych wyników to:

  1. Utrzymywanie formy fizycznej potrzebnej do przeżycia – w tym:
    • wykształcanie pożytecznych nawyków umożliwiających automatyzację rutynowych działań;
    • należyte wysypianie się (zalecana dzienna dawka snu to 7 – 9 godzin);
    • przeplatanie pracy z relaksem (przerwa po każdych 90 – 120 minutach pracy);
    • zażywanie aktywności fizycznej, uprawianie sportów, ruszanie się;
    • prawidłowe odżywianie się;
    • właściwe organizowanie czasu pracy ze szczególnym uwzględnieniem tygodniowego rytmu energetycznego (na wtorek i środę przypada maksimum energii) oraz szkodliwego wpływu nadgodzin na wydajność pracy.
  2. Utrzymywanie formy emocjonalnej (wiąże się ona z szeroko rozumianym poczuciem bezpieczeństwa) – w tym:
    • umiejętność odpierania ataków (prawdziwych i wydumanych) na poczucie własnej wartości;
    • opisywanie na własne potrzeby bulwersujących zdarzeń w celu ochrony swoich wartości i odkrycia innych punktów widzenia;
    • nauka wyważonego i konsekwentnego reagowania zarówno na dobre, jak i złe sytuacje.
  3. Utrzymywanie formy umysłowej i zdolności do autoekspresji – w tym:
    • wykształcenie umiejętności skupiania się tylko na jednej rzeczy naraz poprzez świadome uciszanie bodźców zewnętrznych i wewnętrznych;
    • wyrobienie nawyku wyznaczania najważniejszego zadania do zrobienia w danym dniu;
    • wykorzystywanie w procesie twórczym obydwu półkul mózgowych;
    • modyfikacja środowiska pracy w celu zapewnienia właściwych warunków dla twórczego i wydajnego działania.
  4. Utrzymywanie formy duchowej rozumianej jako świadomość znaczenia własnego postępowania – w tym:
    • praktykowanie wieczornej refleksji nad tym, jakie motywy kierowały twoimi działaniami w ciągu dnia: czy były to tylko prymitywne instynkty, czy coś więcej;
    • życie w zgodzie ze swoimi przekonaniami i zajmowanie się tym, co cię naprawdę pasjonuje;
    • wychodzenie w swoim działaniu poza własny, wąsko rozumiany interes – dla dobra otaczającego cię środowiska.

Moje okruchy życia z GTD

Slice of GTD Life

Z wielką przyjemnością przyjąłem niedawno zaproszenie Kelly Forrister z David Allen Company do podzielenia się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi bezstresowego życia z GTD. W ponad dwudziestominutowej rozmowie za pośrednictwem Skype’a miałem okazję zaprezentować swoją opinię na temat GTD i opisać narzędzia, jakie stosuję do obsługi tego systemu:

  • w pracy:
    • Oprogramowanie Lotus Notes skonfigurowane zgodnie z zaleceniami zamieszczonymi w dokumencie „GTD AND LOTUS NOTES SETUP GUIDE” opracowanym przez David Allen Company.
  • w domu:
    • Notatniki Moleskine zawierające listy Projektów i Najbliższych Działań.
  • w drodze:
    • Nokia E71 jako terminarz, pamięć list Najbliższych Działań i notatnik (tekstowy, głosowy i obrazowy).
    • Portfel/notatnik „GTD NOTETAKER WALLET – TRIFOLD STYLE BLACK” zaprojektowany przez Davida Allena.

Ponadto, podczas rozmowy z Kelly zasygnalizowałem uruchomienie nowego projektu „Productive Tunes – Music that makes you productive!”, w ramach którego zamierzam zrealizować swoje marzenie z młodości i zostać gwiazdą muzyki (produktywnej). Jako pierwszą opublikowałem „Weekly Review Fanafare” – fanfarę, którą można odtwarzać tylko po uczciwym wykonaniu Przeglądu Tygodniowego. :-)

Wywiad ze mną jest dostępny bezpłatnie dla wszystkich członków GTD Connect – klubu zrzeszającego użytkowników metody Getting Things Done.

Stresujące GTD – komentarz Maćka

Ponieważ nie wszyscy Czytelnicy BIZNESU BEZ STRESU śledzą komentarze, postanowiłem w głównym wątku przytoczyć znakomity komentarz Maćka do wpisu Stresujące GTD. Oto on:

Osobiście sam od pewnego czasu prowadzę swój system zarządzania sprawami „do załatwienia” i w zasadzie mógłbym wyznaczyć 4 poziomy wprowadzania takiego sytemu:

  • Poziom 0: nie stosuję żadnego systemu, mój czas dzielę między obijaniem się (nazywane czasem złudnie odpoczywaniem) i stresującymi momentami, gdzie robię ważne rzeczy na ostatnią chwilę. Zaleta: dużo czasu wolnego, wada: ciągłe, podświadome napięcie, ile to rzeczy jeszcze trzeba zrobić – co w zasadzie uniemożliwia pełny relaks.
  • Poziom 1: wprowadzam swoją metodologię zarządzania: tworzę listy rzeczy do wykonania, próbuję załatwiać kolejne sprawy z tych list. Jednak od razu się okazuje, że listy wydłużają się w zastraszającym tempie (bo trzeba dopisać jeszcze to, i to i tamto). Wada: drastyczne ograniczenie czasu wolnego, podniesienie poziomu stresu tym, co trzeba wykonać. Zaleta: niewiele zalet, może tylko uświadomienie sobie, czego jeszcze nie zrobiłem. Istnieje pokusa powrotu do poziomu 0, gdzie przynajmniej było dużo czasu wolnego.
  • Poziom 2: Jeżeli nie ulegniemy pokusie opisanej wyżej, po pewnym czasie osiągamy równowagę, gdzie ilość spraw przychodzących równa się ilości spraw załatwionych. U mnie pojawia się po około 3 tygodniach. Zaleta: zaczynamy mniej więcej ogarniać wszystkie sprawy. Wada: trzeba wkładać dużo energii, by zachować tę równowagę, zyskane poczucie kontroli może być złudne. Pokusa: skoro wydaje się nam, że już kontrolujemy nasze życie, mamy ochotę sobie odpuścić. Osobiście często padam właśnie na tym etapie.
  • Poziom 3: Jeżeli wytrwamy na poziomie 2, to po pewnym czasie listy spraw do załatwienia zaczynają się wyraźnie kurczyć. Większość nowych spraw załatwiamy od razu. Efekt: pojawia się duży nadmiar wolnego czasu. Aby nie stał się on wadą (dla niektórych może to być bardzo stresujące), musimy szybko wznieść się na
  • Poziom 4: w którym to dopiero możemy poświęcić zyskany czas na rozwój zainteresowań, naukę nowych rzeczy czy pogłębianie relacji, które są dla nas ważne.

Tak, zgadzam się, że wprowadzanie GTD i podobnych metod może być bardzo stresujące. ;)