Wstrząsająca prawda o Lufthansie

O nie! Nie dałem się zwieść ujmującej uprzejmości niemieckich stewardes i spokojnym, profesjonalnie brzmiącym głosom kapitanów statków powietrznych Lufthansy. Od razu wiedziałem, że za tym parawanem kryje się drugie dno. I nie pomyliłem się. Oto niepodważalne fakty potwierdzające, że Lufthansa jest fragmentem wszechświatowego fraktala, który czyha na nas w każdym zaułku życia:

  1. Już na początku lotu z Warszawy do Monachium stewardesa kazała mi ustawić fotel w pozycji pionowej, a nie leżącej. Starałem się, jak mogłem, ale wyszło na jaw, że akurat moje oparcie jest uszkodzone. Na szczęście nie wyrzucono mnie z samolotu za tę niesubordynację, tylko zaproponowano zajęcie innego, wolnego miejsca. Przyjąłem tę ofertę z niechęcią, bo czy wypada przystawać na ICH warunki?
  2. Na lotnisko w Monachium doleciałem punktualnie, ale miałem tylko 1 godzinę na przesiadkę, więc nie było mi dane skorzystać z wygodnych poczekalni, które – zapewne na złość – właśnie tego dnia błyszczały czystością i pachniały świeżością. Toalety też tak wyglądały i pachniały, więc postanowiłem przeprowadzić działania zaczepne i zamiast do sedesu, nasikałem IM na podłogę. Niech IM się nie wydaje, że tak łatwo ulegnę!
  3. W tej toalecie musiała być jednak zainstalowana kamera, ponieważ lot do San Francisco rozpoczął się od ICH odwetu: stewardesa podała mi sok pomarańczowy w kieliszku, który stał na tacy w sokowym rozlewisku. Na szczęście, dzięki mojej szybkiej reakcji i opanowaniu, na spodniach nie widać śladów tego perfidnego ataku.
  4. Zaraz po ataku sokiem, rozpoczęła się wojna psychologiczna. Zapytany, czy chcę się jeszcze czegoś napić, odpowiedziałem „just water, please” (czyli „poproszę tylko wodę”). Tymczasem stewardesa nalała mi – z uśmiechem Jokera – kieliszek wina Bordeaux. Jestem pewien, iż w ten sposób chciała mi dać do zrozumienia, że bełkoczę pod nosem i mój angielski jest do niczego. To była ICH zwycięska bitwa, ponieważ przez długi czas bałem się odezwać do kogokolwiek w obcym języku. A atak nasilał się – proponowano mi coraz wymyślniejsze przekąski, których nazw nie znam nawet po polsku!
  5. Jednak największą zasadzką było to, że samolot leciał z Monachium do San Francisco okrężną drogą. W celach dokumentacyjnych zrobiłem nawet zdjęcie ekranu pokładowego systemu nawigacyjnego. Kto to słyszał, żeby z Niemiec do Stanów Zjednoczonych lecieć przez Danię, Norwegię, Grenlandię i Kanadę. A na koniec pilot przegapił San Francisco i zorientował się dopiero 25 kilometrów dalej, gdy przelatywaliśmy nad San Jose. Zawrócił wówczas i wylądował, jak gdyby nigdy nic. Bez słowa usprawiedliwienia, czy komentarza. Nic dziwnego, że te bilety są takie drogie, skoro ONI wożą nas w kółko, a licznik bije!

    Lufthansa 1

2 thoughts on “Wstrząsająca prawda o Lufthansie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s