Wie pan, jak to jest na takim przesłuchaniu. Nie chce się czegoś powiedzieć, a nawet nie wie się, że się powiedziało. Nie ma się do czego przyznać, a między słowami człowiek się przyzna. A w ogóle na takich przesłuchaniach ważniejsze jest, o co pana pytają, a nie co pan odpowie. W pytaniach jest odpowiedź, jaką chcą usłyszeć. W pytaniach przyznaje się pan do winy, gdy się nawet nie czuje pan winny. Czy odpowie pan, że pan nie pamięta, czy niechby pan milczał, przyznaje się pan. Milczeniem tym bardziej, bo jeszcze potwierdza pan swoją winę. W człowieku jest winy na wszystkie możliwe pytania. I nawet takie, których nikt dotąd nie zadał i może nigdy nie zada. Bo czymże jest człowiek, jeśli nie pytaniem o winę? Jedyne szczęście, że sam rzadko się domaga od siebie odpowiedzi. A tym większe szczęście, że nie potrafiłby sobie odpowiedzieć. – Wiesław Myśliwski „Traktat o łuskaniu fasoli” (151)
Tag: życie
Nie pozwól!
Nie pozwól, żeby to, czego nie możesz zrobić, przeszkadzało ci w robieniu tego, co jest w zasięgu twoich możliwości. – John Wooden
Konsekwencje
Jeśli masz już za coś ponieść konsekwencje, to lepiej niech to będzie działanie w słusznej sprawie, a nie zaniechanie.
Deska Sławomira Idziaka
W kontekście mojego planu na następny tydzień (wybieram się nad polskie morze) – dwa cytaty z zamieszczonego 18 lutego 2010 roku w Dużym Formacie (dodatek do Gazety Wyborczej) wywiadu ze Sławomirem Idziakiem, światowej sławy operatorem filmowym (między innymi „Helikopter w ogniu” i „Harry Potter i Zakon Feniksa”):
Lubi pan swój zawód? Ostatnio chyba pan przystopował?
– Tak naprawdę lubię pływać na desce surfingowej, to mnie najbardziej interesuje. Gdybym nie pływał chociaż przez miesiąc w roku, byłbym nieszczęśliwy. Za chwilę wyjeżdżam w tym celu na Wyspy Zielonego Przylądka, bo latem siedzę na Helu.
Jakość życia jest szalenie istotna. Często ludzie zapamiętują się w jakichś działaniach, zapominając, że mogą swoje życie zmienić. Ja dozuję to, co robię. Nie chcę umrzeć na planie filmowym.
(…)
Co jest teraz dla pana ważne?
– Najchętniej bym odpowiedział, że pływanie na desce. Nie miałem poczucia większego sukcesu niż wtedy, gdy zrobiłem zwrot na desce w ślizgu. Wcześniej przez lata mi to nie wychodziło, więc pomyślałem: „O, wreszcie coś mi się w życiu udało”. Jak schodzę z deski umęczony, to uśmiecham się do siebie, co rzadko zdarza mi się w pracy.