Tag: życie

Życzliwy klaps

Zdarza się, że czasami jesteś w bardzo, bardzo, bardzo mylnym błędzie. Albo tylko w mylnym błędzie. Z pełną determinacją brniesz w gęste maliny i jesteś jedyną osobą w promieniu tysiąca kilometrów, która nie widzi, że nie tędy droga.

Tłum obserwujący zbliżającą się katastrofę zwykle reaguje biernie, acz różnorodnie:

  • jedni zamierają z przerażenia;
  • inni czekają, ze złośliwą satysfakcją, na okazję do powiedzenia „A nie mówiłem!” albo „I dobrze mu tak!”;
  • jeszcze inni mają na końcu języka słowo przestrogi, ale krępują się je wypowiedzieć z obawy, że się obrazisz.

I tylko jedna osoba się nie waha. Bez zmrużenia oka wymierza ci siarczystego, acz życzliwego klapsa, zmieniając radykalnie twój punkt widzenia. Bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a gdy piecze cię jeden pośladek musisz nieco zmienić pozycję… :-)

Nie obrażaj się więc na tego szlachetnego sadystę. Wręcz przeciwnie, pielęgnuj jego obecność w swoim otoczeniu. Oczywiście może się zdarzyć, że to on się myli i klaps będzie niezasłużony, ale znacznie lepiej otrzymywać, nawet bolesne, sygnały ostrzegawcze, niż żyć w błogiej nieświadomości.

Bądź zatem gotów na życzliwe przyjmowanie życzliwych klapsów, ponieważ to właśnie dzięki nim masz okazję korygować kurs swojej żeglugi przez życie i omijać mielizny, rafy oraz pirackie armady.

Ile przeżyjesz dni?

Odpowiedź na tytułowe pytanie wydaje się być stosunkowo prosta. Jeśli z lepszym lub gorszym przybliżeniem przyjmiesz, że obecnie w Polsce średnia długość życia wynosi 3/4 wieku, to z łatwością wyliczysz, że od chwili narodzin do śmierci przeżyjesz:

75 * 365 = 27 375 dni (z przestępnym haczykiem)

Jeśli w życiu chodziłoby tylko o czystą buchalterię, to nie byłoby sprawy…

Ale zastanów się: czy dzień będący dokładną kalką dnia poprzedniego jest naprawdę kolejnym dniem? Czy tylko przewidywalną kopią składającą się z dobrze znanych, lubianych, znienawidzonych lub ignorowanych elementów? Takich jak odgłos budzika, poranna toaleta, droga do pracy, użeranie się z szefem i klientami, bezmyślna pogawędka z koleżanką, droga do domu czy przeleżenie reszty dnia na kanapie przed telewizorem.

Nie, nie namawiam cię do rewolucji, porzucania swojego dotychczasowego życia i wyjazdu do Tybetu. Tam też można przeżyć całe życie jednym dniem.

Proponuję ci podjęcie następującego zobowiązania:

Codziennie zrobię coś, co uczyni ten dzień innym od wszystkich poprzednich.

Pamiętasz czasy, kiedy byłeś dzieckiem? Wtedy każdy dzień był obietnicą czegoś nowego, jakiejś niespodzianki. Oczywiście im jesteś starszy, tym trudniej jest cię czymś zaskoczyć lub zadziwić, ale większa wiedza o świecie może w równej mierze być pożywką dla wirusa znudzenia, jak i rozbudzać motywującą do działania ciekawość.

Nie sil się na przesadną oryginalność i doskonałość w wymyślaniu codziennych odmienności. Wystarczy, że umyjesz zęby trzymając szczoteczkę w drugiej ręce albo pojedziesz do pracy inną drogą, albo uśmiechniesz się do klienta, zamiast na niego nakrzyczeć, albo przeczytasz wieczorem ciekawą książkę, albo spędzisz czas na medytacji.

Pamiętaj, że w ostatecznym rozrachunku, niezależnie od tego, ile dni przeżyjesz, to od ciebie zależy, ile z nich będzie wartych zapamiętania.

Dzień Kobiet

Nie byłbym sobą, gdybym z okazji Dnia Kobiet nie zabrał się za być może przeintelektualizowane, ale całkiem pożyteczne rozważania.

Dzień Kobiet? To znaczy czyj? Przebojowej pani ministry, której niestraszne są polityczne boje i medialne nagonki, która bez wahania rozepchnie łokciami tłum napitych kiboli? Czy nieśmiałej dziewczyny marzącej o poślubieniu pięknego, pachnącego i bogatego młodzieńca, któremu urodzi trójkę zdrowych, mądrych i radosnych berbeci? A może naburmuszonej urzędniczki, na którą w domu czeka głodny leniwiec o twarzy przypominającej zupełnie nikogo albo Ferdynanda Kiepskiego?

Dzień Kobiet jest tak samo nieadekwatny, jak i Dzień Górnika dotyczący w równym stopniu wymuskanego, poruszającego się służbową limuzyną dyrektora kopalni, jak i umorusanego, spoconego kreta fedrującego na przodku.

Powiedzmy sobie szczerze: zarówno Dzień Kobiet, jak i Dzień Górnika zawsze będą przynosiły radość tym, którzy są na górze i gorycz tym, którzy spędzają życie niżej. Znacznie niżej.

Szczęście i pozytywne zbiegi okoliczności odgrywają w naszym życiu znaczącą rolę, ale ja bez chwili wytchnienia wierzę, że jeszcze bardziej liczy się nasza gotowość do korzystania z nadarzających się okazji. Gotowość poparta rzetelną wiedzą, umiejętnościami i doświadczeniami zgromadzonymi w praktycznym działaniu.

W XXI wieku podział na kobiety i mężczyzn, na górników i hutników stał się anachroniczny. Ważniejszy jest podział na ludzi aktywnych i biernych – na tych, którzy sami sięgają gwiazd, i na tych, którzy czekają, aż im manna spadnie z nieba.

Dlatego zamiast Dnia Kobiet świętujmy dziś Dzień Aktywnych i życzmy im optymalnego wykorzystania jedynej w swoim rodzaju okazji, jaką dostali od losu – okazji, która nazywa się ŻYCIE.

6 zasłyszanych myśli

Oto 6 myśli, które ostatnio zawitały w moich uszach, a które trudno rozdąć do pełnego wpisu, ponieważ są tak celne w swej upiornej zwięzłości:


Każdy problem można rozwiązać w sposób lekki, łatwy i całkowicie błędny.


Trudno jest dowiedzieć się, czego się nie wie.


Intelektualista chce mieć rację, profesjonalista chce być skuteczny.


Współczesne media, w pogoni za oglądalnością, słuchalnością i czytalnością, kierują się następującą zasadą: „Złe wiadomości są lepsze od dobrych wiadomości, a jeśli nie ma złych wiadomości, to zawsze można celebrować rocznicę jakiegoś nieszczęścia.”


Wydawaj pieniądze tam, gdzie spędzasz większość swojego czasu.


Stoisz nad rzeką, patrzysz na rybę i nie czujesz potrzeby, żeby ją złowić. To jest medytacja.