Tag: zarządzanie

Zgoda buduje wbrew przepisom?

Oto skrócony cytat z artykułu opublikowanego tuż przed Sylwestrem przez witrynę gazeta.pl:

Zamurują okno w pokoju dziecka?

Ziemowit Nowak, 2010-12-28, ostatnia aktualizacja 2010-12-28 18:50

Nadzór budowlany najpierw wydał pozwolenie na budowę domu jednorodzinnego, potem po ośmiu latach nakazał… zamurować cztery okna i drzwi balkonowe. – Jak ma dziecko ze swojego pokoju wyglądać na świat, przez luksfery? – pyta właściciel.

(…)

– Zgodził się sąsiad, mieliśmy pozwolenie budowlane, wszystko wyglądało dobrze. Aż tu sąsiad sprzedał własność, a nowej właścicielce nasze okna zaczęły przeszkadzać. Że jej będziemy do łazienki zaglądać. I zaczęła się skarżyć do starosty – opowiada Bożena Gadowska.

Po skargach sąsiadki powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Opatowie stwierdził wprawdzie odstępstwo od dokumentacji, ale w 2007 roku postępowanie umorzył. Odstępstwo polegało na tym, że ściana domu Gadowskich leży dwa metry od granicy działki, a – jeśli ma okna – powinna co najmniej cztery. – Myśleliśmy, że mamy spokój, postępowanie umorzone – mówi Józef Gadowski. I tłumaczy, jak powstało odstępstwo. – Z sąsiadem się dogadaliśmy, że tak dom możemy stawiać – mówi.

(…)

– To najbardziej zagmatwana sprawa, z jaką mam do czynienia w mojej karierze zawodowej – przyznaje Stanisław Męczkowski, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Opatowie. Przyznaje, że właściciele domu mogą się czuć pokrzywdzeni. – Tak to jest, że my podejmujemy decyzje, a potem sądy je zmieniają na podstawie moim zdaniem błahych powodów. My jesteśmy budowlańcami, stajemy naprzeciwko prawników. A potem psy się wiesza na nadzorze – komentuje Męczkowski.

Jego zdaniem kłopotów udałoby się uniknąć, gdyby nie spór sąsiedzki. – Ten dom był postawiony z naruszeniem przepisów, ale jak wiele innych. Gdyby sąsiedzi się dogadali, nie byłoby sprawy, stałby, jak stoi, ludzie by mieszkali, wszyscy byliby zadowoleni. Ale jak się sąsiad uprze, zacznie się odwoływać, wnosić zastrzeżenia, tak to się kończy – mówi Męczkowski.

Jakich kłopotów, panie Męczkowski?

Pan jest od tego, żeby pilnować porządku! Jeżeli dom został postawiony niezgodnie z pozwoleniem, to należy z żelazną konsekwencją wyegzekwować korektę.

Według mnie to skandal, że przedstawiciel administracji państwowej, odpowiedzialnej za ład i bezpieczeństwo w budownictwie, godzi się na stawianie budynków wbrew przepisom. To po co jest ta administracja, ja się pytam?

Mówi Pan „właściciele domu mogą się czuć pokrzywdzeni.” Jeden facet przejechał staruszkę na przejściu dla pieszych, poszedł do więzienia i teraz też czuje się pokrzywdzony, bo przecież staruszka była stara i i tak niedługo sama by umarła z tej swojej starości.

Panie Męczkowski! Życzę Panu, aby w Nowym Roku poczuł się Pan szeryfem, który staje po stronie pokrzywdzonych – to znaczy tych, którym w świetle przepisów stała się krzywda, a nie tych, którzy te przepisy łamią. Wówczas nie będzie Pan miał problemu z sądami, które zmieniają Pańskie decyzje.

Kombinowanie w pracy

Bill Jensen, znany amerykański upraszczacz życia korporacyjnego, opublikował ostatnio, wspólnie z Joshem Kleinem, nową książkę pod tytułem „Hacking Work. Breaking Stupid Rules For Smart Results” czyli „Kombinowanie w pracy. Łam głupie zasady, aby osiągnąć mądre cele”. Kto by pomyślał, że Amerykanie są aż tak niezaradnym i potulnym społeczeństwem, że potrzebują tego typu podręczników!

Sądzę, że nikt nie podejmie się wydania tej książki w Polsce – kraju ludzi obdarzonych przez naturę genem kombinowania. Toż to byłaby totalna katastrofa wydawnicza!

Nie ma takiego nakazu i zakazu, który nie byłby przez Polaka aktywnie i twórczo kontestowany:

  • Nie można sprzedawać dopalaczy w kraju jako wyrobów kolekcjonerskich? Natychmiast pojawia się oferta wysyłkowa z Czech – tym razem w postaci oryginalnych ozdób choinkowych.
  • Ktoś ograniczył prędkość ruchu w pobliżu przejścia dla pieszych? A to idiota! Przecież w razie czego na pewno zdążę zahamować!
  • Mgła nie pozwala lądować na słabo wyposażonym lotnisku? Niech widzą Ruskie, co potrafią debeściaki!

W naszym kraju przydałby się raczej podręcznik „Bądź mądry przed szkodą. Nie każda zasada jest taka głupia, jak ci się wydaje!”.

Ale, wracając do książki Jensena i Kleina, po jej przeczytaniu mam podstawową wątpliwość. Generalnie przepisy są tworzone po to, żeby ludzie nie zrobili sobie lub innym krzywdy. Chodzi o ochronę dobra wspólnego przed działaniem idiotów. Efektem ubocznym jest oczywiście utrudnianie życia ludziom rozsądnym. Pytanie tylko, co jest ważniejsze: szybsze wykonanie raportu bankowego przez dział informatyki (w wyniku ominięcia procedur dostępu do bazy danych) czy bezpieczeństwo zgromadzonych tam danych i odporność systemu na dywersję (zamierzoną lub wynikającą jedynie z głupoty i lenistwa). Autorzy książki zakładają, że ich apel „kombinujcie mądrze i w dobrej wierze” wystarczy, żeby uchronić firmy przed kombinowaniem głupim lub przestępczym. I tu, moim zdaniem, się mylą. Dlatego nie zgadzam się z wymową tej książki i jej nie polecam. Natomiast polecam do przemyślenia dwa następujące cytaty:

SMRODOMETR: OCEŃ SWOJĄ FIRMĘ!

Punktacja: odpowiadając na pytania, wybierz ocenę z zakresu 0 – 5.

0: Moja firma jest denna w tej dziedzinie.

5: Moja firma jest fantastyczna w tej dziedzinie.

  1. Mój przełożony organizuje i udostępnia informacje tak, że mogę pracować lepiej i szybciej.
  2. Łatwo mogę znaleźć kogoś lub coś, gdy potrzebuję tego do wystarczająco dobrego i szybkiego wykonania swojej pracy.
  3. Łatwo i w odpowiedniej ilości mogę zdobyć wszystko, co jest mi potrzebne do pracy.
  4. Narzędzia, szkolenia i procedury, które muszę stosować, są łatwe w użyciu i bez zbędnej zwłoki zapewniają mi to, czego potrzebuję.
  5. Firma szanuje mój czas i stara się jak najmądrzej i najefektywniej go wykorzystywać.

Interpretacja wyników (sumy ocen).

0 – 5: Czym prędzej uciekaj. Póki możesz.

6 – 10: Kombinuj agresywnie. Skup się na swojej karierze, aby zwiększyć swoje szanse na rynku pracy po odejściu z firmy.

11 – 20: Kombinuj selektywnie. Skup się na wspieraniu swojego zespołu oraz firmy w celu uzyskania jak najwyższej efektywności.

21 – 25: Czy są wolne etaty w twojej firmie?

Bill Jensen, Josh Klein „Hacking Work” (77-78)

Dawno, dawno temu wybierałeś drogę pracy na etacie, żeby zwiększyć swoje bezpieczeństwo w porównaniu z ludźmi prowadzącymi własną działalność gospodarczą. Twój staż pracy, wiedza i zdolności przywódcze miały duże znaczenie. Twoja lojalność miała znaczenie. Twoja wydajność pracy miała znaczenie. Ale czasy się zmieniły. Możesz wykazywać się nadludzkimi wynikami swojego działania, a następnego dnia wylądować na bruku z bezwartościowymi opcjami na akcje i zerowym kontem ubezpieczenia społecznego i zdrowotnego, mimo gwarancji zawartych w umowie o pracę. Dziś zniknęła poduszka bezpieczeństwa pomiędzy tobą – pracownikiem najemnym a siłami wolnego rynku. I w przeciwieństwie do przedsiębiorcy lub udziałowca większościowego nie masz w tym względzie nic do powiedzenia. Nie masz na nic wpływu, lecz ponosisz wszelkie konsekwencje podejmowanych działań.

Bill Jensen, Josh Klein „Hacking Work” (83)

Brama ewakuacyjna

Brama ewakuacyjna

Podczas sobotniego spaceru po zaśnieżonych uliczkach zobaczyłem, uwiecznioną na powyższym zdjęciu, bramę ewakuacyjną z groźnym napisem „NIE ZASTAWIAĆ”. Zarówno przed nią, jak i za nią piętrzą się góry zgarniętego śniegu. Bo tak było najłatwiej…

Patrząc na ten obrazek, zacząłem zastanawiać się nad rolą bram ewakuacyjnych w naszym życiu i w działalności gospodarczej. Im odważniejsze są nasze plany, tym większe jest ryzyko niepowodzenia. I co wtedy? Konieczna jest wówczas ewakuacja na „z góry upatrzone pozycje”. I to one są właśnie taką bramą.

Niektórzy inaczej podchodzą do kwestii ryzyka w działaniu i opracowują oraz uruchamiają swoje plany B.

Ostatnio rozmawiałem z menedżerem wysokiego szczebla, który opisał mi następującą sytuację:

Jego firma realizowała kluczowy dla swojego istnienia projekt. Jednak menedżer ten nie miał pełnego zaufania do kierownika zespołu zajmującego się tym zadaniem, do podejmowanych przez niego decyzji merytorycznych. W związku z tym, zamiast uzdrowić sytuację, uruchomił, kierowany przez samego siebie, konkurencyjny projekt, który nazwał swoim planem B.

Abstrahując od finału tej historii, możemy pokazać wyraźnie, czym różni się brama ewakuacyjna od planu B.

Brama ewakuacyjna musi być drożna i zapewniać uratowanie skóry w przypadku jakiejś katastrofy lub totalnego niepowodzenia. Nie gwarantuje, że wyjdziesz z opresji nieporaniony lub że osiągniesz swój cel, jednak podczas realizacji planu A praktycznie nie pochłania twojej uwagi i zasobów twojej firmy.

Natomiast plan B wymaga utrzymywania go w gotowości, a w większości przypadków także wielu aktywnych i intensywnych działań, żeby w każdej chwili był gotów do odegrania pierwszoplanowej roli. W zmieniających się warunkach zewnętrznych niepielęgnowany plan B jest tylko złudzeniem bezpieczeństwa, polisą bez pokrycia.

Moja rada jest taka:

  1. Nie twórz i nie uruchamiaj planów B, ponieważ będą one odciągały twoją uwagę oraz zasoby od planu A i już na wstępie podważały twoją wiarę w jego powodzenie.
  2. Starannie przygotuj, a potem odśnieżaj swoją bramę ewakuacyjną, czyli wyjście awaryjne na wypadek niepowodzenia.

Wspólny mianownik

Ponad sześć lat temu Merlin Mann, który wówczas był jeszcze entuzjastą i propagatorem metody Getting Things Done Davida Allena, zaproponował papierową implementację GTD – Hipster PDA.

Urządzenie to możesz zbudować w trzech prostych krokach:

  1. Kup dużą liczbę kartoników o wymiarach 5 na 3 cale.
  2. Zepnij kartoniki biurowym spinaczem klamrowym.
  3. Nie ma trzeciego kroku. :-)

Kartoniki te służą do zapisywania list Projektów, Może Kiedyś, Najbliższych Działań i innych ważnych informacji w dowolnym, acz zdefiniowanym i przestrzeganym przez użytkownika porządku i układzie.

I to wszystko!

Żadne iPhone’y, iPady, Blackberry, Outlooki i inne wynalazki nie są potrzebne, żeby wywiązywać się ze swoich życiowych obowiązków!

Ostatnio Merlin Mann zamieścił szereg odpowiedzi („Write, do, repeat” / kungfugrippe.com) na pytania dotyczące Hipster PDA. A właściwie jest to jedna odpowiedź na wszystkie padające pytania: Hipster PDA służy do realizacji najprostszego z możliwych algorytmów zarządzania swoimi poczynaniami:

  1. Zapisz to.
  2. Zrób coś z tym.

I to jest, moim zdaniem, esencja i wspólny mianownik wszystkich systemów efektywnego działania.