Tag: ux

Tęcza Zbawiciela

Tęcza Zbawiciela 1

Przechadzając się po warszawskim Placu Zbawiciela, dostrzegłem trudną walkę, jaką toczy sama ze sobą stolica naszego kraju. Walkę o własny wizerunek i tożsamość.

Ustawiona tam tęczowa instalacja artystyczna ciągnie miasto w kierunku roześmianej, cieszącej się życiem „tu i teraz” Europy. Powiedzmy sobie szczerze: jest wytatuowanym na ciele miasta symbolem zadowolonych z siebie lemingów.

Widać jednak, że zmagania wciąż trwają – tęcza zaczyna się kolorowo, ale kończy szarym, spopielonym kwieciem.

A w tle… W tle stoi kamienica z wyjściami na balkony zabitymi deskami. Balkony zostały usunięte, ponieważ odłamki cegieł spadały przechodniom na głowy.

Tęcza Zbawiciela 2

Dokąd idziesz Warszawo?

Chcesz być jedną z kolorowych stolic Europy czy dziurą zabitą dechami?

Ale… Czy to na pewno jest pytanie do Warszawy?

Może jednak dotyczy ono każdego z nas?

Wszak o charakterze miasta, miejscowości, osiedla i wsi nie decydują ulice i domy. To mieszkańcy – uśmiechnięci albo ponurzy, otwarci albo zamknięci, życzliwi albo złośliwi – stanowią duszę miejsca zdolną przekształcać nawet najohydniejsze zaułki w tętniące życiem oazy. I na odwrót…

Strzeż się Czerwonego Szlaczka

SZLACZEK

Zapewne większość ludzi na świecie obejrzała film „Matrix” i uznała przedstawioną tam wizję przyszłości za ciekawą, acz egzotyczną spekulację intelektualną. Mówiąc w skrócie, chodzi w nim o to, że maszyny wykorzystują ludzi do produkcji zasilającej je energii. Żeby zanurzone w mazi organizmy ludzkie nie psuły się i nie wariowały, do ich mózgów transmitowane są wrażenia z wirtualnego, nieodróżnialnego od rzeczywistości świata generowanego przez maszyny.

Dziś rano przebudziłem się z uczuciem, jakbym połknął czerwoną pastylkę. Nagle dostrzegłem, że Matrix to nie żadna spekulacja. Matrix już jest! I to nie w formie wymyślnego, bezpośredniego podłączenia wiązki kabli do włókien nerwowych, ale w postaci komunikujących się ze sobą urządzeń elektronicznych: komputerów, tabletów i telefonów komórkowych. Każde z tych urządzeń z osobna można porównać do pojedynczej mrówki, która nie wykazuje szczególnej zmyślności, ale ich miliardowa zbiorowość jest mrowiskiem dysponującym wspólną inteligencją znacznie przewyższającą wszelkie ludzkie wyobrażenia.

„Hola, hola, drogi TesTequ!” – zakrzyknie w tym miejscu chór czytelników. – „Żeby tak było, te komputery, tablety i telefony musiałyby się ze sobą jakoś komunikować!”

„A Internet, Wi-Fi i sieci komórkowe n-tej generacji to co?” – odpowiadam bez zmrużenia oka.

„He, he, he!” – na to chór czytelników. – „Przecież urządzenia wymieniają między sobą tylko komunikaty przyrządzone przez ludzi!”

No właśnie…

Czy aby na pewno?

I nie chodzi mi tu wcale o wirusy komputerowe, które są tylko szkodliwymi mikrobami stworzonymi przez ludzi, bakcylami w równym stopniu zaburzającymi działanie ludzkiej, jak i matriksowej inteligencji.

Rzecz w tym, że urządzenia stanowiące Matrix komunikują się ze sobą oraz sterują działaniami ludzi na zupełnie innej zasadzie, którą właśnie dziś odkryłem. Jest to tytułowy:

Czerwony Szlaczek

Przypomnij sobie, co się dzieje, gdy w edytorze tekstu, na przykład Microsoft Wordzie, zrobisz drobny błąd. Oprogramowanie podkreśli czerwonym szlaczkiem wyraz, którego nie ma w swoim słowniku, a następnie podpowie jego właściwą formę. Podobne mechanizmy są obecnie wbudowane w edytorach przeglądarek internetowych i w systemach pocztowych, takich jak Gmail. Telefony komórkowe również od lat posiadają słowniki, które podpowiadając właściwe słowa, pomagają szybko komponować SMSy oraz inne teksty. Czasami wystarczy naciskać tylko pierwsze litery wyrazów, żeby wprowadzić logiczną wiadomość.

Zastanów się jednak, czy nie zauważyłeś, że czasami podpowiedzi komputerów, tabletów i telefonów są nieco dziwne. Pamiętam, jak kiedyś Word nie znosił słowa „Suwałki”, a w kolejnej wersji uwielbiał słowo „doświadczeniemi” zamiast „doświadczeniami”.

I to jest właśnie ta metoda komunikowania się maszyn ze sobą. Te drobne, pozornie przypadkowe podmiany wyrazów stanowią „ślady informacyjne”, które są w stanie zwęszyć inne maszyny – członkowie matriksowej społeczności. Mrówki wykorzystują do tego celu feromony, a komputery ortografię.

Ludzie tak przyzwyczaili się do maszynich podpowiedzi, że często nawet nie sprawdzają, co napisali. Matrix zrozumiał, że jest to doskonała metoda informacyjnego zlepiania zbiorowej inteligencji, a w kolejnym etapie – wpływania na ludzkie zachowania.

Pamiętaj o tym, gdy kiedyś otrzymasz od znajomego dziwny SMS – na przykład taki:

„Wesołego Śniegusa Dyngusa!”

Nie daj się zwieść! To oczywiste przejęzyczenie jest bez wątpienia dziełem matriksowego telefonu, a nie obsługującego go człowieka. Wszak śnieg w Lany Poniedziałek to oczywista bzdura!

Nieprawdaż?

Śniegus Dyngus

Oczywista nieoczywistość

We wpisie Oczywista oczywistość podkreślałem wagę takiego projektowania urządzeń, żeby sposób ich użycia był oczywisty dla zdecydowanej większości nabywców.

Dziś pokażę przykład skrajnej nieoczywistości wymyślonej przez, z pozoru rozsądnych, inżynierów z firmy Sony. Każdy nowoczesny telewizor dysponuje funkcją automatycznego wyłączania odbiornika po zadanym przez użytkownika czasie. Funkcję tę uruchamia się za pomocą pilota. Na poniższej ilustracji z lewej strony znajduje się pilot do telewizora Samsung, a z prawej do telewizora Sony. Na pilocie Samsunga czerwonym prostokątem oznaczyłem przycisk „Sleep” dedykowany programowaniu czasu wyłączenia odbiornika.

PILOTY

Powiedzmy, że chcę, aby mój telewizor wyłączył się automatycznie za 30 minut. W przypadku Samsunga robię to tak:

  1. Naciskam przycisk „Sleep” – na ekranie pojawia się napis „Off” oznaczający, że funkcja automatycznego wyłączania jest w tej chwili nieaktywna.
  2. Naciskam przycisk „Sleep” – na ekranie pojawia się napis „30 min.” oznaczający, że właśnie zaprogramowałem wyłączenie odbiornika za pół godziny. Gotowe!

A co muszę zrobić, żeby osiągnąć to samo w przypadku Sony? Wbrew pozorom nie naciskam przycisku „SEN”, zapewnia on bowiem błyskawiczny dostęp do czegoś o nazwie „Sony Entertainment Network”. Właściwa procedura jest następująca:

  1. Naciskam przycisk „Home” – na ekranie pojawia się główne menu urządzenia.
  2. Naciskam przycisk „w prawo” kółka nawigacyjnego, aby zbliżyć się do menu „Ustawienia”.
  3. Naciskam przycisk „w prawo” kółka nawigacyjnego, aby bardziej zbliżyć się do menu „Ustawienia”.
  4. Naciskam przycisk „w prawo” kółka nawigacyjnego, aby najbardziej zbliżyć się do menu „Ustawienia”.
  5. Naciskam przycisk „w prawo” kółka nawigacyjnego, aby wybrać menu „Ustawienia”.
  6. Naciskam przycisk „w górę” lub „w dół” kółka nawigacyjnego odpowiednią liczbę razy, aby wybrać podmenu „Ustawienia systemowe”. Cóż za nazwa! Intuicyjna? Łatwo dająca się zapamiętać? Kojarząca się z automatycznym wyłączaniem odbiornika?
  7. Naciskam przycisk środkowy kółka nawigacyjnego, aby wejść w podmenu „Ustawienia systemowe”.
  8. Naciskam przycisk „w dół” kółka nawigacyjnego, aby zbliżyć się do podpodmenu „Zegar/Timery”.
  9. Naciskam przycisk „w dół” kółka nawigacyjnego, aby bardziej zbliżyć się do podpodmenu „Zegar/Timery”.
  10. Naciskam przycisk „w dół” kółka nawigacyjnego, aby najbardziej zbliżyć się do podpodmenu „Zegar/Timery”.
  11. Naciskam przycisk „w dół” kółka nawigacyjnego, aby najnajbardziej zbliżyć się do podpodmenu „Zegar/Timery”.
  12. Naciskam przycisk „w dół” kółka nawigacyjnego, aby wybrać podpodmenu „Zegar/Timery”.
  13. Naciskam przycisk środkowy kółka nawigacyjnego, aby wejść w podpodmenu „Zegar/Timery”.
  14. Naciskam przycisk „w dół” kółka nawigacyjnego, aby zbliżyć się do podpodpodmenu „Timer wyłączania”.
  15. Naciskam przycisk „w dół” kółka nawigacyjnego, aby bardziej zbliżyć się do podpodpodmenu „Timer wyłączania”.
  16. Naciskam przycisk „w dół” kółka nawigacyjnego, aby najbardziej zbliżyć się do podpodpodmenu „Timer wyłączania”.
  17. Naciskam przycisk „w dół” kółka nawigacyjnego, aby wybrać podpodpodmenu „Timer wyłączania”.
  18. Naciskam przycisk środkowy kółka nawigacyjnego, aby wejść w podpodpodmenu „Timer wyłączania”.
  19. Naciskam przycisk „w górę” lub „w dół” kółka nawigacyjnego odpowiednią liczbę razy, aby wybrać opcję 30 minut i zatwierdzam swój wybór klawiszem środkowym.
  20. Zmęczony naciskam chaotycznie przyciski, aby zejść z drzewa menu na ziemię…

Myślę, że ten przykład jest znakomitą odpowiedzią na pytanie, dlaczego Apple jest obecnie najcenniejszą marką technologiczną na świecie, dlaczego Apple boi się Samsunga i dlaczego dinozaury są skazane na wymarcie.

Oczywista oczywistość

„Moja praca polega na poszukiwaniu prostoty.” – powiedział w jednym z wywiadów Jonathan Ive, Wiceprezes Apple do spraw Wzornictwa Przemysłowego, człowiek, którego zespół zaprojektował wszystkie iPody, iPhone’y, iPady i komputery Mac po 1997 roku. Dodał też: „Prostota nie jest synonimem „niezagracenia”. Brak bałaganu stanowi jedynie jej konsekwencję. Prostota to tak naprawdę opisanie przeznaczenia i miejsca w przestrzeni danego obiektu lub produktu. Natomiast uprzątnięcie bałaganu daje tylko „niezagracony” produkt, niekoniecznie cechujący się prostotą”.

Jestem pod wrażeniem minimalizmu funkcjonalnego apple’owskich gadżetów, jednak moim zdaniem to nie prostota jest podstawą ich przyjazności i łatwości obsługi. Fundament ten stanowi oczywistość.

Spójrzcie na przykład na iPhone’a. Całą przednią powierzchnię urządzenia zajmuje szklana tafla, z jednym, zagłębionym przyciskiem. Każdy, naprawdę każdy ma ochotę go nacisnąć w celu ożywienia telefonu!

A jak to jest w innych, podobnych komórkach? Kilka przycisków na płycie czołowej – w ciemności nie do namacania i rozróżnienia. A do rozświetlenia ekranu i tak służy dodatkowy guzik gdzieś z boku obudowy. Dlaczego? Bo inżynierom tak było łatwiej i nie znalazł się nikt, kto by ich zwyzywał od najgorszych, tak jak miał to w zwyczaju robić Steve Jobs.

Oczywistość działania urządzeń i programów komputerowych jest obecnie najistotniejszą przewagą konkurencyjną na rynku nowych technologii.

Życzę więc wszystkim projektantom, konstruktorom i programistom oczywistych produktów!