Tag: spryt

Zabawy z procentami

8020FOTO

Jeśli czytasz BIZNES BEZ STRESU, z pewnością doskonale wiesz, na czym polega Zasada Pareta. Na wszelki wypadek przypominam, że zgodnie z nią 20% twojego wysiłku daje 80% efektów. Wynika stąd wniosek, że podstawą sukcesu jest skupianie się na tym, co przynosi największe profity. Zarówno materialne, jak i niematerialne.

Shawn Blanc postanowił przeprowadzić spekulację myślową polegającą na podnoszeniu Zasady Pareta do kolejnych potęg, a wynik swoich dociekań przedstawił we wpisie „What’s Your Minimum Effective Dose?” [shawnblanc.net].

Zauważ, że jeśli masz czas i jesteś w stanie w pełni zrealizować wszystkie swoje plany, to 100% twojego wysiłku da 100% zamierzonego efektu:

8020FOT1

Jednak zawsze trzeba od czegoś zacząć, więc najpierw zajmij się tą częścią pracy, która przyniesie ci największy efekt. Właściwy wybór tego, co zrobisz w pierwszej kolejności, jest znacznie ważniejszy od ilości „odwalonej roboty”. Zgodnie z Zasadą Pareta 20% wysiłku może ci przynieść aż 80% efektu:

8020FOT2

A co by było, gdybyś jeszcze raz zastosował Zasadę Pareta – to znaczy z poprzednio wybranych 20% wysiłku wybrał 20%, żeby osiągnąć 80% efektu z poprzednio oczekiwanej 80-procentowej części całkowitego efektu? Jak łatwo policzyć, „Pareto do kwadratu” sprawi, że 4% wysiłku da ci 64% efektu:

8020FOT3

Zastosowanie tej reguły po raz trzeci, czyli kolejne wyselekcjonowanie 20% wysiłku dającego największy efekt prowadzi do szokującego rezultatu: do realizacji ponad połowy twoich planów, wystarczy niespełna JEDEN PROCENT twojego wysiłku!

8020FOT4

Oczywiście wybór kierunku działania przynoszącego największy efekt nie jest wcale taki łatwy, ponieważ nie znasz przyszłych okoliczności, które będą dla ciebie wsparciem lub przeszkodą. Jedno jest jednak pewne – odrobina odpowiednio skupionego wysiłku może odmienić twoje życie.

Wstań więc z łóżka, rusz tyłek z kanapy i zrób coś rozsądnego. Załatw choć jedną sprawę.

W ten sposób zapewnisz sobie ponad połowę sukcesu!

Zasłoniec Pani TesTeqowej

Oto kolejne pomysłowe rozwiązanie istotnego problemu wynalezione przez niezastąpioną Panią TesTeqową (kiedyś opisywałem jej innowacyjną metodę nalewania soku z kartonu tak, żeby wszystko dookoła nie zostało ochlapane: No to chlup).

Problem wygląda następująco:

SUNBLOK1

Jest to wiszący na zewnętrznej ścianie budynku czujnik temperatury wykorzystywany przez system centralnego ogrzewania. Pracuje poprawnie, gdy nie rozgrzewają go promienie słoneczne, więc został powieszony w północno-wschodnim zaułku domu. Niestety w lecie słońce wstaje znacznie bardziej na północ i porannym żarem rozregulowuje całą automatykę. Kiedyś zasłoniłem czujnik deską opartą o ścianę, ale Pani TesTeqowa słusznie zauważyła, że to bardzo nieestetyczne rozwiązanie. A że jest zwolenniczką konstruktywnej krytyki, a nie malkontenctwa, wynalazła w piwnicy elementy nadające się do skonstruowania uniwersalnego zasłońca (czyli przyrządu do zasłaniania słońca):

SUNBLOK2

Kawałek rynny z tworzywa sztucznego, pasujący do niego uchwyt i dwa kołki to wszystko, czego trzeba. Instalację zasłońca rozpoczęliśmy od przytwierdzenia uchwytu, ale obróconego o 90 stopni w stosunku do standardowego położenia, w którym montuje się takie uchwyty:

SUNBLOK3

Następnie do uchwytu wsunęliśmy kawałek rynny z tworzywa sztucznego, który mimo niecodziennego kierunku trzyma się świetnie i nie wylatuje:

SUNBLOK4

I co najważniejsze, położenie elementu zasłaniającego można w szerokim zakresie regulować w pionie, optymalnie dostosowując zasłoniec do kierunku padania promieni słonecznych.

SUNBLOK5

W ten sposób po raz kolejny Pani TesTeqowa ujawniła swoje superbohaterowe, kreatywne moce, zwykle ukryte pod niepozorną maską towarzyszki mojego życia! ;-)

Postanowienia Świstakowe

Jak wiesz, nie jestem zwolennikiem postanowień noworocznych. Po większości z nich pod koniec stycznia nie ma już nawet śladu. Niechybnie ze względu na zawieje i zamiecie śnieżne. Taki klimat… :-)

Uważam, że każdy dzień jest dobry, żeby coś odmienić w swoim życiu.

Kilka lat temu David Seah zaproponował ciekawy system dla tych, którzy mimo wszystko lubią postanowienia, ale z noworocznymi im jakoś nie wychodzi.

Oto Postanowienia Świstakowe (Groundhog Day Resolutions) dostosowane przeze mnie do polskiego kalendarza:

  • 2014-02-02: Dzień Świstaka
    Spisz swoje Postanowienia Świstakowe.
  • 2014-03-03: Międzynarodowy Dzień dla Ucha i Słuchu
    Co słychać w sprawie twoich Postanowień?
  • 2014-04-04: Międzynarodowy Dzień Wiedzy o Minach i Działań Zapobiegających Minom
    Czy realizacja twoich Postanowień zręcznie omija zasadzki codzienności?
  • 2014-05-05: Wielka Majówka i Matury
    Czy twoje Postanowienia są gotowe do zdania egzaminu dojrzałości?
  • 2014-06-06: Rocznica otwarcia pierwszego kasyna na terenie obecnej Polski (Sopot, 1920)
    Czy twoje Postanowienia to hazard czy niewzruszona determinacja?
  • 2014-07-07: Tanabata – dzień, w którym spełniają się marzenia Japończyków
    Połowa roku za tobą – pogratuluj sobie wytrwałości!
  • 2014-08-08: Rocznica runięcia polskiego supermasztu radiowego (Konstantynów, 1991)
    Dbaj o bezpieczną eksploatację swoich Postanowień!
  • 2014-09-09: Rocznica utworzenia Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej (1948)
    Pamiętaj, że nawet najdziwniejsze Postanowienia dają się zrealizować!
  • 2014-10-10: Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego
    Wiedz, że uczciwość wobec siebie jest fundamentem bezstresowego życia.
  • 2014-11-11: Narodowe Święto Niepodległości
    Pamiętaj, że Postanowienia są twoją suwerenną decyzją!
  • 2014-12-12: Dzień Świstakowego Podsumowania
    Uczciwie zastanów się, czego dokonałeś w mijającym roku, pogratuluj sobie i z opróżnioną z niepotrzebnych trosk głową przygotuj się do intensywnego przeżywania radosnego, świąteczno-noworocznego szaleństwa!

Konkretny minimalizm

Minimalizm jest filozofią życia polegającą na karczowaniu tego, co zbędne, i skupianiu się na tym, co istotne. Oczywiście rzeczą względna jest zbędność. Niejeden dorobkiewicz musi wozić swój tyłek codziennie innym samochodem z obowiązkową przejażdżką raz w tygodniu rolls-royce’em do kościoła. Nie o tym jednak jest ten wpis.

Minimalista usuwa nadmiar ze swojego życia, odchudzając je, żeby było zwinniejsze i sprawniejsze.

Dlaczego to robi?

Ponieważ w pewnym momencie orientuje się, że to nie on ma rzeczy i sprawy do załatwienia, ale to one go mają.

I to by było na tyle w kwestii ideologicznego wstępu, a teraz czas na tytułowy konkret:

Dla każdej dziedziny swojego życia, którą chcesz zminimalizować, określ limit – konkretną liczbę rzeczy lub spraw w niej zawartych.

Oto przykłady:

  • na moim biurku znajduje się 5 rzeczy (monitor, klawiatura, skrzynka spraw przychodzących, lampka i teczka z materiałami dotyczącymi projektu, nad którym w danym momencie pracuję;
  • w bagażniku samochodu (oprócz standardowego wyposażenia) wożę 4 rzeczy: ciepłą kurtkę, torbę na zakupy, butelkę wody i rolkę ręczników papierowych;
  • każdego dnia wyznaczam sobie 3 Ważne Sprawy do Załatwienia;
  • mam 2 piżamy;
  • mam 1 żonę.

Chodzi o to, żeby dokonać krystalizacji ogólnej i nieuchwytnej idei minimalizmu za pomocą bezlitośnie precyzyjnych liczb. Liczb, które w każdym momencie pozwalają obiektywnie sprawdzić, czy to, co robisz, jest zgodne z twoimi zamierzeniami.

Skonkretyzuj swój minimalizm, a od razu poczujesz się lepiej!