Tag: skupienie

Ptak po ptaku

W wolnych chwilach czytam książkę o pisaniu książek: „Bird by Bird” Anne Lamott. Oprócz wielu rad praktycznych „jak zacząć” i „na czym to wszystko polega”, znalazłem w niej wyciszone spojrzenie na świat i zachodzący w nim proces twórczy. Oto dwa pierwsze cytaty z tej książki:

E. L. Doctorow powiedział kiedyś, że „pisanie opowiadania jest jak nocna jazda samochodem. Widzisz tylko to, co oświetlają twoje reflektory, ale mimo to jesteś w stanie dotrzeć do celu podróży”. Nie musisz widzieć, dokąd jedziesz – twojego punktu docelowego, ani wszystkich miejsc, które będziesz mijał. Wystarczy, że dostrzegasz to, co jest kilka metrów przed tobą. To najlepsza rada dotycząca pisania i… życia, jaką kiedykolwiek usłyszałam. (18)

Trzydzieści lat temu mój starszy brat, który miał wtedy dziesięć lat, przymierzał się do napisania pracy o ptakach. Miał na nią co prawda trzy miesiące, ale termin jej oddania upływał… następnego dnia. Byliśmy wówczas w naszym domku w Bolinas, a on siedział przy kuchennym stole, bliski płaczu, otoczony kartkami papieru, ołówkami i książkami, do których jeszcze nie zajrzał, przerażony ogromem czekającego go zadania. Nasz tata usiadł wtedy obok niego, objął go ramieniem i powiedział: „Ptak po ptaku, kolego. Po prostu zrób to ptak po ptaku.” (18-19)

Wielozadaniowość nie działa

Często przychodzi mi dyskutować z osobami, które twierdzą, że potrafią robić wiele rzeczy naraz. Na przykład kroić cebulę, słuchając jednocześnie radia. Uważam, że ulegają złudzeniu. Najprawdopodobniej skupiają się wówczas na tym, żeby nie ukroić sobie palca, a wypełniająca kuchnię muzyczka jest tylko przyjemnym tłem dźwiękowym. Nie zauważają, że czasami przerywają krojenie, żeby usłyszeć zapowiedź prezentera lub najnowszy serwis informacyjny.

Ostatnie badania („Media multitaskers pay mental price, Stanford study shows”) potwierdzają, że rozpraszanie się przynosi fatalne efekty dla naszej produktywności.

W tym miejscu przypomina mi się mój ubiegłoroczny wpis Bill Gates spotyka iPoda, który opisywał, jak najbogatszy człowiek świata potrafi w jednej chwili całkowicie skierować swoją uwagę na interesujące go zagadnienie. Nic dziwnego, że dorobił się takiej fortuny.

Pamiętaj! Skup się na tym, co robisz, a dobrze na tym wyjdziesz.

173 miliardy bitów

W internetowym wydaniu New York Timesa w artykule Johna Tierneya „Ear Plugs to Lasers: The Science of Concentration” przeczytałem, że w ciągu ludzkiego życia nasz mózg jest w stanie przetworzyć 173 miliardy bitów danych. Niby dużo, ale dyski naszych komputerów osobistych mają obecnie wielokrotnie większą pojemność. Skąd to obliczenie? Nie wiem, ale nietrudno sobie wyobrazić, że liczba informacji, które możemy przyswoić i zrobić z nich użytek, jest ograniczona.

I to spostrzeżenie powinno dać nam trochę do myślenia. Nie jestem oczywiście zwolennikiem umartwiania się i poświęcania każdej wolnej chwili na edukację i samodoskonalenie, ale uważam, że warto jest jak najczęściej zadawać sobie pytanie:

Czy nie marnuję możliwości swojego umysłu?

Może zamiast przeglądać serwisy plotkarskie lub śledzić na Twitterze Britney Spears, lepiej poczytać Zen Habits, Biznes Bez Stresu albo blog Aleksa Barszczewskiego? Może zamiast przełączać się z „Barw szczęścia” na „Kiepskich”, lepiej podelektować się „Traktatem o łuskaniu fasoli” Wiesława Myśliwskiego? A może warto samodzielnie coś narysować, napisać lub skomponować?

Pamiętaj! Jest tyle wspaniałych możliwości, że aż żal marnować dane nam moce intelektualne na byle co.