Tag: skupienie

Tyle do niezrobienia!

„Przyzwyczaj się do tego, że masz OLBRZYMIĄ listę rzeczy, których nie robisz.” – David Allen, twórca metody Getting Things Done (GTD)

Po co?

Po to, żebyś mógł się skupić na tym, co naprawdę jest najważniejsze. Na tym, co chcesz doprowadzić do końca, a nie tylko zacząć.

Jest wiele rzeczy, które wydają się ważne, ale wcale takie nie są. Błyszczą, przyciągając twój wzrok, ale gdy po nie sięgniesz, okazują się tylko okruchami potłuczonej butelki albo sreberkiem, w które kiedyś świstak zapakował czekoladę.

Długa lista „Może Kiedyś” to z jednej strony świadectwo twojej kreatywności, ale z drugiej dowód na to, że umiesz skoncentrować wysiłki na głównym kierunku swojego życiowego uderzenia. W ten sposób jesteś w stanie przełamać linię oporu rzeczywistości i dokonać rzeczy nieosiągalnych dla ludzi próbujących złapać wiele srok za ogon i tyleż wróbli na dachu.

Powodzenia!

Zaraz, nie wszystko naraz!

Zaraz, nie wszystko naraz! – często słyszałem tę maksymę z ust rodziców, kiedy skutecznie opanowywali nadmiar atakujących ich spraw.

Prawdopodobnie ta „Standardowa Procedura Operacyjna” obowiązująca w moim domu rodzinnym sprawiła, że stałem się jednowątkowcem.

W tej chwili głównym wątkiem (Projektem) mojego życia jest książka „Teraz!”, którą możesz polubić na Facebooku!

Oczywiście dzieją się wokół mnie różne sprawy wymagające mojej interwencji, ale są one raczej „szumem tła”, a nie „innymi priorytetami”. Dlaczego? Bo z definicji priorytet może być tylko jeden!

Priorytet – „sprawa szczególnie ważna, która musi być załatwiona w pierwszej kolejności” (źródło: Słownik języka polskiego PWN).

Nie można załatwić dwóch spraw w pierwszej kolejności! Zawsze któraś z nich będzie pierwsza od drugiej. I ta pierwsza jest priorytetem.

Zapamiętaj:

Priorytet może być tylko jeden!

Nie mogę zagwarantować, że jednowątkowość przyniesie ci upragniony sukces, ale w moim przypadku tak właśnie się stało!

Powodzenia!

Kończ waść, wstydu oszczędź!

W związku z rozpoczęciem się kolejnego roku David Allen, twórca metody Getting Things Done (GTD), proponuje, żeby każdy z nas zadał sobie bardzo istotne pytanie:

Co powinienem zakończyć?

Ale nie w sensie dramatycznego, noworocznego zerwania ze złymi nawykami i nałogami, takimi jak:

  • palenie papierosów;
  • obżeranie się słodyczami;
  • obgryzanie paznokci;
  • spędzanie wielu godzin dziennie przed telewizorem lub w internecie.

Także nie w sensie narzucania sobie superdyscypliny i spinania się w celu doprowadzenia do końca wszystkich przedsięwzięć. Przecież to jest niemożliwe!

David Allen zachęca do uczciwego spojrzenia na swoją listę rozpoczętych projektów i podjęcia decyzji, których z nich, tak z ręką na sercu, nie mamy ochoty (ani obowiązku) kontynuować:

  • bo straciły na aktualności;
  • bo przestały być potrzebne;
  • bo zmienił się twój gust lub zainteresowania;
  • bo w nowym układzie towarzyskim nie są już istotne;
  • bo przeprowadziłeś się do innego miasta lub kraju;
  • bo urodziło ci się dziecko;
  • i tak dalej, i tak dalej – przyczyn może być wiele, a niektóre z nich mogą zaskoczyć nawet ciebie samego.

Takie oczyszczanie listy realizowanych przedsięwzięć jest bardzo ważne, ale tylko z pozoru łatwe. Nie chodzi wszak o doprowadzenie wszystkich spraw do końca, lecz o zadeklarowanie niektórych z nich „zakończonymi”, niezależnie od stanu, w jakim się znajdują. O ich świadome porzucenie.

To budzi negatywne skojarzenia i poczucie utraty czegoś ważnego. Przecież w niejeden z tych projektów zainwestowałeś już wiele pracy, zaangażowania, czasu, a niekiedy i środków finansowych. Jakże teraz to tak po prostu skreślić?

Pamiętaj jednak, że tylko skreślając rzeczy, które straciły swój urok i znaczenie, możesz z pełną energią i koncentracją zasobów zająć się tym, co jest naprawdę ważne. Tu i teraz, a nie kiedyś.

Zatem podczas najbliższego Przeglądu Tygodniowego przejrzyj pod tym kątem swoją listę Projektów, odpowiadając przy każdej pozycji na pytanie:

Czy chcę zamknąć tę sprawę na obecnym etapie, czy też warta jest kontynuacji aż do osiągnięcia zamierzonego wyniku?

Takie przeczyszczenie systemu pozwoli ci z nową siłą wejść w Nowy Rok – rok składający się z ponad 300 dni, z których każdy może zbliżać cię do realizacji twoich celów lub od nich oddalać.

Powodzenia!

Medytacja

Wielu ludziom wydaje się, że medytacja to siedzenie na specjalnej poduszce w pozycji lotosu, głębokie oddychanie i powtarzanie w kółko kilku słów lub buczenie niczym transformator energetyczny wysokiego napięcia.

Istnieje wiele stron internetowych opisujących tę jedynie słuszną pozycję i z niezachwianą pewnością siebie głoszących, że pierwszą rzeczą, jakiej trzeba nauczyć się w medytacji, jest „właściwy sposób siedzenia”.

Oczywiście nieskrępowana wygoda ciała i możliwość rozluźnienia poszczególnych mięśni mają duże znaczenie dla skuteczności praktyki medytacyjnej, ale nie są jej warunkiem koniecznym. Medytować można także wtedy, gdy okoliczności wcale temu nie sprzyjają. Na przykład w zatłoczonym autobusie, w kolejce do kasy w hipermarkecie czy podczas zmywania talerzy po obiedzie.

Dlaczego?

Dlatego, że:

Medytacja to nauka bycia swoim własnym, dobrym przyjacielem – przyjacielem, który cię rozumie i akceptuje.

To właśnie do budowania tej przyjaźni niezbędne jest wsłuchiwanie się w swój oddech, zauważanie i odkładanie na bok przelatujących przez głowę myśli oraz skupianie uwagi na poszczególnych częściach własnego ciała.

Wiele dolegliwości trapiących ludzkie ciało i duszę można złagodzić lub całkowicie uleczyć zaprzyjaźniając się z samym sobą.

Zacznij więc już teraz – od piętnastu oddechów. Jeśli nie prowadzisz pojazdu mechanicznego, zamknij oczy i:

  • przez pierwsze trzy oddechy podczas wdechu pomyśl: „Jestem wdzięczny”, a podczas wydechu: „za ten dzień.”
  • przez kolejne trzy oddechy podczas wdechu pomyśl: „Jestem wdzięczny”, a podczas wydechu: „za tę godzinę.”
  • przez kolejne trzy oddechy podczas wdechu pomyśl: „Jestem wdzięczny”, a podczas wydechu: „za tę chwilę.”
  • przez kolejne trzy oddechy podczas wdechu pomyśl: „Jestem wdzięczny”, a podczas wydechu: „za ten oddech.”
  • przez ostatnie trzy oddechy nie myśl już o niczym, tylko poczuj bezgraniczną radość bycia żywą istotą i doceń to, że jesteś w stanie tę radość odnaleźć.