Tag: przywództwo

Zostań komandosem!

W tradycyjnym biznesie, jak w wojsku, generałowie (zarząd) wytyczają strategię działania, kadra oficerska (kierownicy średniego szczebla) przekuwa strategię w taktykę, a szeregowi żołnierze (pracownicy) chwytają broń i wypełzają z okopów, żeby zwyciężyć lub polec na polu chwały.

Taka forma działania była do niedawna niepodważalnym kanonem, jednak w ostatnich latach zarysował się nowy trend: coraz mniejsze znaczenie zaczynają mieć nadawane odgórnie tytuły, a coraz bardziej liczy się zdolność do uchwycenia steru we własne ręce i zdobycia poparcia pozostałych członków załogi.

Obecnie wielu generałów staje się podwładnymi żołnierzy, którzy skutecznie przejmują przywództwo w organizacjach. Proces ten będzie się pogłębiał, a miejsce przedsiębiorstw zorganizowanych na wzór wielkich armii zajmą firmy złożone z luźno powiązanych oddziałów sił specjalnych (partyzanckich), działających we wspólnej sprawie.

Przygotuj się do tej zmiany! Zostań komandosem!

Wytykanie palcem

Kiedy chcesz na kogoś zrzucić winę za niepowodzenie, często wskazujesz tę osobę palcem – no jakżeby inaczej – wskazującym. Na przykład gdy pytają: „Kto zbił szklankę?”, wyciągasz rękę w kierunku winowajcy i mówisz „To on, to on, to on!”.

Przyjrzyj się w takim momencie swojej dłoni. Palec wskazujący jest wyprostowany w kierunku obwinianego, a kciuk przytrzymuje pozostałe palce, które są zgięte i… zgodnie wskazują na ciebie!.

Nie przeczę, że są sytuacje jednoznaczne, kiedy należy wskazywać winnych karygodnych zaniedbań, ale w wielu przypadkach powinieneś zastanowić się, czy współautorem danego niepowodzenia nie jesteś również i ty.

A poza tym, wytykanie palcem to brzydki nawyk! Pani w przedszkolu mi to powiedziała. :-)

Co gryzie posła Palikota?

Wbrew pozorom nie jest to wpis polityczny, lecz refleksja nad typowym problemem z dziedziny zarządzania:

Co zrobić z niewychowanym pracownikiem?

Co zrobić z osobą, która dysponuje olbrzymim potencjałem, jest inteligentna i wykształcona, może pochwalić się znaczącymi osiągnięciami zawodowymi, a z niewiadomych przyczyn wykazuje w pracy brak taktu i dobrego wychowania? I robi to z premedytacją, w zadziwiający sposób usiłując przekonać wszystkich, że racja jest po jej stronie.

Według Wikipedii:

Janusz Marian Palikot (ur. 26 października 1964 w Biłgoraju) – polski polityk, przedsiębiorca, poseł na Sejm V i VI kadencji, członek Komisji Trójstronnej. Student Wydziału Filozofii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i absolwent Uniwersytetu Warszawskiego na którym obronił pracę magisterską o Krytyce czystego rozumu Immanuela Kanta[1]. Jest właścicielem Grupy Jabłonna, współwłaścicielem Polmosu Lublin S.A., twórcą sukcesu wytwórni win owocowych „Ambra”, współwłaścicielem wydawnictwa Słowo/obraz terytoria. Do czerwca 2005 był wiceprezesem Polskiej Rady Biznesu i Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych. Jest członkiem Komisji Trójstronnej, był prezesem Polmosu Lublin.

Czy przyjmując do pracy człowieka o takich kwalifikacjach, spodziewałbyś się nietaktownego zachowania?

Cóż, okazuje się, że są takie rzeczy na niebie i ziemi, o których filozofom (i studentom filozofii) się nie śniło.

Co zatem począć z pracownikiem, którego zdarzyło ci się zatrudnić, a którego zachowanie zaczęło znacząco odbiegać od przyjętych norm? Oto moja rada:

  1. Na niewłaściwe zachowanie należy zareagować natychmiast, przeprowadzając rozmowę, podczas której trzeba jasno i precyzyjnie określić (nawet jeśli byłaby to oczywista oczywistość), na czym polegała niestosowność postępowania, dlaczego jest ono szkodliwe dla firmy, i uzyskać od pracownika zobowiązanie, że podobna sytuacja już nigdy się nie powtórzy. Generalnie w sprawach dobrego wychowania nie ma sensu wysłuchiwać usprawiedliwień i zastrzeżeń podwładnego. W szanującej się firmie nie ma miejsca dla osób, które tego nie rozumieją.
  2. W przypadku powtórzenia się niewłaściwego zachowania należy pożegnać się z pracownikiem. To konieczność, ponieważ najwyraźniej nie jest on w stanie wywiązać się z jednoznacznego i dość podstawowego w swej istocie wymagania.

Oczywiście odrębną sprawą jest kwestia, dlaczego potencjalnie znakomity pracownik nie potrafi utrzymać odpowiedniego poziomu w kontaktach międzyludzkich, ale ta część problemu leży w zakresie kompetencji psychologa (co gryzie daną osobę?), a nie menedżera odpowiedzialnego za wyniki zespołu, którym kieruje. Tolerowanie niewychowanych pracowników zawsze wpływa negatywnie na morale wszystkich podwładnych, więc usunięcie łyżki dziegciu jest w takim przypadku słuszną i nieuniknioną decyzją.

PS. Moja Mama mawiała:

Jeśli chcesz kogoś spoliczkować, zrób to w białych rękawiczkach.

Może zatem należałoby profilaktycznie wysłać na Wiejską odpowiedni zapas białych rękawiczek? Wówczas, przy niezmienionej treści, mielibyśmy chociaż przyjemniejszą formę. Bo o treść mamy szansę dbać raz na cztery lata – podczas wyborów do Sejmu i Senatu.

Przechodniość

Przechodniość w matematyce to własność relacji R pomiędzy elementami a, b, c polegająca na tym, że jeżeli zachodzi aRb oraz bRc, to również zachodzi aRc.

Przykładem relacji przechodniej jest równość. Z tego, że Adam ma tyle samo jabłek co Basia, a Basia ma tyle samo jabłek co Czesio, wynika, że Adam ma tyle samo jabłek co Czesio.

Przechodnia jest również relacja mniejszości. Z tego, że Azor ma mniej pcheł niż Burek, a Burek mniej niż Czochraniec, wynika, że Azor ma mniej pcheł niż Czochraniec (oczywiście najmniej pcheł w historii miał Szarik). :-)

W biznesie również spotykamy się z pewnym rodzajem przechodniości. Polega ona na przejmowaniu przez pracowników wzorców zachowań, jakie prezentują ich przełożeni. W większości przypadków, jeżeli szef szanuje swoich podwładnych, oni również szanują ludzi, dla których są przełożonymi. Jeśli zaś szef manipuluje, nie dotrzymuje danego słowa, zwodzi i oszukuje, zaraza rozprzestrzenia się na niższe szczeble hierarchii służbowej i dociera do punktów styczności firmy z klientami, wobec których – na skutek przechodniości – także stosowane są nieuczciwe zagrania.

Zakładając i prowadząc swój biznes, zawsze pamiętaj o przechodniości:

To, co robisz swoim pracownikom, oni zrobią twoim klientom.