Tag: podróże

Złoty pociąg

Krzysztof Klenczon śpiewał kiedyś słowami Jerzego Kondratowicza tak:

Słyszysz? To woła mnie leśny trakt,
Może gdzieś nowych dróg znajdę ślad.
Rzeki nurt w słońcu lśni,
Więc wybacz mi –
Na mnie czas, jadę już, nie licz dni…

A ja zaśpiewam wam tak:

Słyszysz? To woła mnie torów kres,
Przecież gdzieś złoty ten pociąg jest.
Kopać będę co sił,
Więc wybacz mi –
Na mnie czas, jadę już, nie licz dni…

Gdzie będę szukał swojego szczęścia i co będę robił w tym tygodniu, możecie śledzić przede wszystkim na Instagramie (@TesTeq) i czasami na Twitterze (@TesTeq).

Życzcie mi powodzenia!

Polska w ruinie – wizja lokalna

Na początku września wybrałem się sprawdzić, jak to jest z tą „Polską w ruinie”. W błyskawicznym, godnym Prezydenta lub Premiera, tempie przemierzyłem Jurę Krakowsko-Częstochowską i nie dość, że znalazłem tam ruiny, to jeszcze w wielu miejscach leżała legendarna „kamieni kupa”. A oto kilka dowodów, że nie zmyślam:

Ruiny Zamku w Olsztynie nieopodal Częstochowy:

Ruiny Zamku w Olsztynie

Ruiny Zamku w Ogrodzieńcu:

Ruiny Zamku w Ogrodzieńcu

Ruiny Zamku w Morsku:

Ruiny Zamku w Morsku

Ruiny Zamku w Mirowie:

Ruiny Zamku w Mirowie

Ruiny Zamku w Bobolicach. Słabo widoczne, ponieważ, zapewne na czas kampanii wyborczej, zostały przesłonięte optymistyczną dekoracją ;-) :

Ruiny Zamku w Bobolicach

Ruiny Zamku w Ojcowie. Na kupie kamieni:

Ruiny Zamku w Ojcowie

Ruiny Zamku w Rabsztynie:

Ruiny Zamku w Rabsztynie

Wstrząsające, nieprawdaż?

Stara Warszawa

Makieta Warszawskiej Starówki

Ten pomysł mi się podoba! Na zdjęciu powyżej uwieczniłem odlaną w metalu makietę warszawskiej Starówki. Przy szlakach prowadzących na Rynek Starego Miasta postawiono kilka takich postumentów, żeby turyści mogli się zorientować w rozkładzie uliczek i kamieniczek.

Natomiast już na samym Rynku… trudno jest zobaczyć zabytkowe fasady. Magiczne urządzenie teleportujące przenosi cię natychmiast do Tych lub Tychów – w zależności od twoich preferencji językowych. Preferencje smakowe masz z góry narzucone.

Zimne piwo nie jest złe, ale czy jest ważniejsze od Starówki?

Parasole Warszawskiej Starówki

Skoro mowa o makietach, to imponującą rekonstrukcję przedwojennego centrum stolicy wykonano w Teatrze Kamienica. Warto ją uważnie obejrzeć i się zdziwić, że niektóre ulice przebiegały tam, gdzie ich teraz nie ma, a inne kończyły się tam, gdzie teraz wcale się nie kończą.

Makieta Śródmieścia Warszawy w Teatrze Kamienica

Karnawał się kończy, karnawał zaczyna

Karnawał 2015 A

Dzisiejszy tytuł nawiązuje do tytułu jednego z niedawnych wpisów Coś się kończy, coś zaczyna. Powyższym zdjęciem żegnam, odchodzący powoli, acz stanowczo, tegoroczny karnawał. Tę romantyczną, balową dekorację Królewskich Łazienek zafundował Warszawiakom jeden z koncernów energetycznych.

Ale żebyśmy nie popadli w zbyt głęboką zadumę, Pan Prezydent wsiadł do limuzyny przekazanej mu przez Marszałka Piłsudskiego i zainaugurował kolejny karnawał. Będzie ciepło, coraz cieplej, aż doczekamy się rozkosznego, majowego upału. Przewidziane są różne zabawy i figle, z nieodzownym obrzucaniem się błotem na czele.

Miłej zabawy!

Karnawał 2015 B

Karnawał 2015 C

Muzeum sztuki bezpiecznej

Odwiedziłem niedawno miejsce, które Kabaret Moralnego Niepokoju opisuje w następujący sposób:

„Gdzieś w głębi kraju jest zakład, w którym toczy się nasza historia. Nieważne, co produkuje. Ważne, jak daje sobie radę w trudnych czasach kapitalizmu.”

Zaskoczony, miałem okazję obejrzeć tam niewielką galerię sztuki. W skład prezentowanej kolekcji wchodziły następujące dzieła:

  • Używaj kasku! Miej głowę na karku! – apoteoza zdrowego rozsądku.
  • Nie używaj drabiny! Tam gdzie nie wolno! – manifest przeciwko korporacyjnemu wyścigowi szczurów.
  • Nie chodź na skróty! Bo trafisz do szpitala! – metafora krętych ścieżek naszego życia i dokonywanych przez nas wyborów.
  • Szelki chronią życie! – lokowanie produktu przez producenta szelek.
  • Ciekawość! Pierwszy stopień do piekła! – manifest przeciwko mediom społecznościowym pożerającym nasze dusze.

Korzystając z nieuwagi kustosza i starając się opanować drżenie rąk, zrobiłem zdjęcia tych dzieł. Po co? Żeby uwolnić je z zamkniętego, pilnie strzeżonego terenu zakładu produkcyjnego ku pożytkowi i radości moich czytelników.

Patrzcie i kątem plujcie!

BHP12345

Wykusz Janka Muzykanta

Wykusz Janka Muzykanta 0

Jest takie miejsce w Warszawie, którego nie ma w żadnym oficjalnym przewodniku. Położone na skrzyżowaniu dwóch niepozornych, niemalże polnych ulic: ulicy Wykusz i ulicy Janka Muzykanta.

Znajduje się tam dziki taras widokowy Portu Lotniczego im. Fryderyka Chopina w Warszawie (dawniej zwanego Okęciem).

A co z tarasem widokowym na lotnisku?

Na oficjalnej stronie portu czytamy:

Taras widokowy na Lotnisku Chopina w Warszawie jest zamknięty.

Taras zostanie udostępniony po przebudowie starej części Terminalu A (dawniej nazywanej Terminalem 1). Przebudowa rozpoczęła się w II połowie 2012 r. i potrwa około trzech lat. Zmodernizowany taras będzie oszklony i zadaszony. Odwiedzający będą mieli do dyspozycji mały barek z kawą.

Chciałoby się dodać: „Przepraszamy. Taras widokowy nieczynny. Najbliższy czynny taras widokowy dla odprowadzających we Wrocławiu!” (tekst z filmu „Miś” Stanisława Barei). :-)

Dziki taras widokowy ani nie jest wyposażony w barek z kawą, ani nie jest oszklony, ale łączy go z niedziałającym tarasem oficjalnym budowlany wygląd. Składa się z ugoru i usypanego nie-wiadomo-przez-kogo i nie-wiadomo-po-co pagórka.

Ma za to jedną niedoścignioną zaletę: samoloty lądują w odległości zaledwie 200 metrów od niego. Rewelacja!

Odwiedziłem dziś z Panią TesTeqową ten ziemski przybytek podniebnych rozkoszy, a że trafiliśmy na dobrą godzinę, pstryknąłem kilka fotek. Polecam!

Wykusz Janka Muzykanta 123456789

Zadanie dla zaawansowanych: zastanów się nad głębokim sensem nazwania tego miejsca „Wykusz Janka Muzykanta”. To nie może być przypadek!

Żubra można spotkać…

Kontynuując swoje podróżnicze wyczyny, ruszyłem na wschód. Zapewniano mnie, że można tam spotkać żubra. Wycelowałem samochodową nawigację prosto w samo serce Puszczy Białowieskiej i po kilku godzinach moim oczom ukazała się, pięknie prezentująca się w upalnym, popołudniowym słońcu, cerkiew:

Białowieża Cerkiew

Przed cerkwią zaś stał pomnik:

Białowieża Pomnik

Pomnik o niespotykanej w dzisiejszych czasach inskrypcji:

Białowieża Inskrypcja

A żubr? Żubra spotkałem tylko na półce w sklepie spożywczym (lokowanie produktu), ponieważ przestrzeń powietrzną nad Białowieżą opanowały olbrzymie, latające stwory, z których jeden miał nawet zamiar urwać lusterko wsteczne w moim samochodzie:

Białowieża Owad