Tag: motywacja

Prosto do celu

Są osoby, które uważają, że satysfakcja z osiągnięcia danego celu jest proporcjonalna do trudności prowadzącej do niego drogi. Nie zgadzam się z tym podejściem. Oczywiście warto sobie wyznaczać cele, które wymagają wysiłku i pokonywania własnych słabości, jednak głupotą jest chodzenie po krzaczorach, kiedy do mety prowadzi malownicza nadmorska promenada. Bardzo często ludzie, bojąc się „łatwych zdobyczy”, rezygnują z wielu radości, ponieważ uważają, że to, co przychodzi łatwo, jest niewiele warte.

W ramach pobytu w Kalifornii, zrealizowałem jeden ze swoich celów życiowych: „zobaczyć Wielki Kanion”. Można to było zrobić na wiele trudnych i męczących sposobów, ale ja po prostu z San Francisco poleciałem samolotem do Las Vegas (po raz kolejny polecam linie Virgin America), a tam wziąłem udział w wycieczce śmigłowcem (polecam Maverick Helicopters) ponad jeziorem Mead, zaporą Hoovera, Wielkim Kanionem, rzeką Kolorado i bezkresnymi, górzystymi pustyniami Nevady i Arizony. Śmigłowiec wylądował na dnie Kanionu, w miejscu, do którego dojście trwa prawie cały dzień, a z którego widoki są doprawdy oszałamiające.

Czuję ogromną satysfakcję z osiągnięcia tego celu i olbrzymie zadowolenie z wybranego sposobu realizacji tego zamierzenia. Z pewnością wiele osób powie „eee tam, co to za turystyka, nic się nie powspinałeś”, ale dla mnie ta opinia nie ma znaczenia, ponieważ ja nie lubię łazić na piechotę po spalonych słońcem, jałowych skałach. Moim celem było poczucie ogromu tego niezwykłego tworu natury i szybkie dotarcie do miejsc, których większość pieszych, a nawet zmotoryzowanych turystów nigdy nie zobaczy.

Cel zrealizowany. Satysfakcja ogromna. Sposób realizacji adekwatny do celu.

Pamiętaj! Nie włączaj swojego komplikatora, bo „tak wypada”. Wypadają, to nieleczone zęby!

Lustro rzeczywistości

Swoją postawą i swoim zachowaniem wysyłam do otoczenia sygnały, a ono odpowiada mi w podobny sposób.

W większości przypadków.

A gdy czasem otaczająca mnie rzeczywistość zapomni się i odpowie mi w niewłaściwy sposób, to nie obrażam się na nią, tylko wzmacniam swój sygnał. Gdy i to nie skutkuje, macham ręką, bo życie jest zbyt krótkie, żeby kopać się z koniem.

Nudy w robocie

Najlepiej jest mieć fascynującą pracę – pasję, za którą ktoś chce ci płacić. Jeśli jednak nie jesteś jeszcze takim szczęśliwcem i nudzisz się w robocie, możesz:

  1. Na własną rękę doskonalić swoje umiejętności – przydadzą się w fascynującej pracy.
  2. Pomóc koleżance lub koledze – umiejętność niesienia pomocy potrzebującym zwiększa twoją wartość rynkową.
  3. Poprosić szefa o dodatkowe zadania – może być ryzykowne, ale może też stanowić trampolinę do wielkiej kariery.
  4. Poprosić o redukcję liczby godzin, które musisz spędzać w firmie.
  5. Zrobić coś z listy nudnych rzeczy odkładanych zawsze na później – miej listę takich spraw.
  6. Posprzątać na swoim biurku.
  7. Zacieśnić kontakty towarzyskie z koleżankami i kolegami.

Na podstawie „Seven Productive Things To Do When You’re Bored At Work”.

WWCS(tm)

W ubiegłym tygodniu podczas jednej z internetowych dyskusji odkryłem, że już od dawna kieruję się w życiu filozofią WWCS(tm) czyli Wielo-Wymiarowego Czerpania Satysfakcji. Niniejszym oświadczam, że wpis ten jest pierwszym publicznym wystąpieniem terminu WWCS(tm) w literaturze naukowej i środkach masowego przekazu. W związku z tym zastrzegam sobie do niego wszelkie prawa autorskie. Jednocześnie udzielam wszystkim czytelnikom bezpłatnej licencji na wykorzystywanie filozofii WWCS(tm) w celach niezarobkowych do końca świata, a nawet o jeden dzień dłużej.

Filozofia WWCS(tm) polega na odnajdywaniu więcej niż jednego powodu do zadowolenia z własnych działań. Wówczas, gdy nasza radość maleje w jednym wymiarze, inne pozwalają nam podtrzymać poziom naszej satysfakcji. Jest to szczególnie ważne w działaniach wymagających dyscypliny i wytrwałości.

Oto przykład zastosowania filozofii WWCS(tm) w praktyce:

Systematycznie, w każdą sobotę i niedzielę rano chodzę na basen, więc:

  1. Cieszę się, że stać mnie na dyscyplinę porannego wstawania w sobotę i niedzielę.
  2. Cieszę się, że idę pieszo na basen, wdychając świeże powietrze.
  3. Cieszę się, że doskonalę swoje umiejętności pływackie i kondycję fizyczną.
  4. Cieszę się, jeżeli uda mi się zmobilizować do pójścia ze mną na basen kogoś z mojej rodziny lub z kręgu moich znajomych.

Cóż z tego, że czasami nie chce mi się rano wstać, że w ostatnią sobotę lał deszcz i piesza przechadzka nie była zbytnią przyjemnością, że lekarz zalecił mi ograniczenie pływania stylem klasycznym, więc „katuję się” kraulem i że czasami idę na basen sam. Jednoczesne wystąpienie wszystkich osłabiających moją motywację czynników jest mało prawdopodobne, zatem zawsze mam w zanadrzu coś, co podtrzyma moją chęć do działania.

Natomiast w sprzyjających okolicznościach dysponuję jednocześnie aż czterema powodami do radości (wstałem o odpowiedniej porze, śpiewające ptaki towarzyszą mi w przechadzce, przepływam bez zmęczenia wyznaczony dystans, a obok pływa ktoś, kto uznał, że basen ze mną jest najlepszym sposobem spędzenia tego pięknego poranka).

WWCS(tm) czyli Wielo-Wymiarowe Czerpanie Satysfakcji

Spróbuj sam, a przekonasz się, że to działa!