Tag: motywacja

Katalog wymówek

Zastanów się, czy korzystasz z którejś z niżej wymienionych wymówek, żeby usprawiedliwiać swój brak działania i sukcesów.

  • Myślę, że byłbym szczęśliwszy i odniósłbym większe sukcesy w życiu, gdyby moi rodzice dali mi lepsze wskazówki (albo wsparcie finansowe, albo emocjonalne, albo więcej czułości, albo własny pokój, albo samochód na szesnaste urodziny).
  • Nie mogę być kimś innym, niż jestem, ponieważ tak zostałem wychowany.
  • Mój brak wykształcenia (albo marni nauczyciele, którzy mnie uczyli, albo szkoła do której uczęszczałem) stanowił główny hamulec mojej kariery.
  • Za brak postępów w moim życiu i/lub karierze winę ponosi wyłącznie mój tata (albo mama, albo obydwoje, albo żona/mąż, albo dziewczyna/chłopak, albo dzieci, albo rodzeństwo).
  • Mój szef (albo nauczyciele, albo współpracownicy) nie dostrzega mojego olbrzymiego potencjału.
  • Mój szef dostał swoje stanowisko, podlizując się prezesowi, a nie dlatego, że jest szczególnie utalentowany.
  • Ciągle mnie dyskryminują, ponieważ jestem [wybierz jedną z możliwości: czarny, biała, blondynką, nie blondynem, Latynosem, Arabem, Indianką, Azjatką, kobietą, mężczyzną, gejem, nie gejem, Żydem, nie Żydem, nieatrakcyjna, zbyt atrakcyjny, za młoda, za poważny, za stara, za gruby, za chuda, za mały, za wysoka, niekumaty, obdarzona zbyt dużym lub zbyt małym biustem, po nieodpowiedniej szkole, bez MBA, po MBA, zbyt seksowna, nie dość seksowny, inteligentniejsza od nich i mi zazdroszczą, posiadaczem fantastycznej bryczki, z ubogiej dzielnicy, nierozumiany, zbyt bezpośrednia, niewystarczająco bezpośredni].
  • Zdaję sobie sprawę, że gdyby prawda wyszła na jaw, ludzie by się mnie bali, i dlatego nie osiągnąłem tego wszystkiego, czego pragnę.
  • Chociaż nie lubię tego, co robię, jestem zbyt stary, żeby spróbować czegoś innego. To byłoby zbyt niebezpieczne.
  • Mojemu [wybierz jedną z możliwości: bratu, siostrze, przyjacielowi, współpracownikowi, koledze z pokoju w akademiku, najlepszemu przyjacielowi] udało się, ponieważ był [bogatszy, przystojniejszy, dzieckiem bogatszych rodziców, w bliższych stosunkach z szefem, bardziej bezpruderyjny, agresywniejszy, większym szczęściarzem] niż ja.
  • Większość ludzi, z którymi pracuję, to idioci. Jestem tu najinteligentniejszy i gdybym to ja prowadził tę firmę, wszystko byłoby zapięte na ostatni guzik.
  • Gdyby ludzie mnie lepiej rozumieli, zdaliby sobie sprawę, do czego jestem zdolny.
  • Ludzie sukcesu doszli do czegoś, ponieważ mieli bogatych rodziców [krewnych, przyjaciół], którzy im pomogli.
  • Życie jest jak loteria – niektórzy są po prostu szczęściarzami i wygrywają.
  • Na razie tylko „wytapiam czas” w pracy, dopóki nie wezmę się kiedyś za to, co naprawdę lubię i w czym jestem dobry. (Ta wymówka jest szczególnie kiepska, jeśli jesteś już po czterdziestce.)
  • Kiedy opowiadam ludziom historię mojej pracy zawodowej, muszę im też wyjaśniać, jakie czynniki uniemożliwiały mi odniesienie większego sukcesu (na przykład: mój ostatni szef mnie nie lubił, moi współpracownicy czuli się przeze mnie zagrożeni, firma była porąbana, dali mi niewłaściwe stanowisko, byli na skraju bankructwa, a ja pojawiłem się za późno, żeby ich uratować itp.).
  • [Wybierz jedną z możliwości: palę, uprawiam hazard, zbyt dużo piję, biorę narkotyki, wiążę się z niewłaściwymi ludźmi, jem za dużo i tyję, zdradzam partnera], ponieważ lubię tak żyć i nikomu nic do tego.
  • Kiedyś ktoś zrozumie, jaki jestem utalentowany, i moje życie się odmieni.
  • Nic się już nie zmieni, ponieważ życie jest niesprawiedliwe i tylko wybrani dostają swój kawałek tortu. Ja po prostu nie jestem jednym z nich.
  • Nic ode mnie nie zależy.

[Tim O’Leary, „Warriors, Workers, Whiners & Weasels”, s. 162-164]

List motywujący

Tak, to nie przejęzyczenie. Ten wpis mówi o liście motywującym, a nie motywacyjnym. O liście wzbudzającym w członkach zespołu pragnienie podjęcia wysiłku adekwatnego do ich prawdziwych możliwości.

Oto cytat z książki „Sztuka innowacji” Toma Kelleya i Jonathana Littmana:

Najlepsze zespoły są jak śnieżna kula staczająca się po zboczu, która zwiększa swój ciężar i nabiera impetu. Kilka śniegowych płatków bardzo szybko zmienia się w prawdziwą lawinę energii i entuzjazmu.

W jaki sposób mamy zabrać się za budowę takiego zespołu? Przede wszystkim zapomnijmy, czego uczyliśmy się w szkole. Musimy uwierzyć, że nasz zespół okaże się niesamowitym sukcesem jeszcze zanim rozpocznie pracę. W ten właśnie sposób postępuje Benjamin Zander, dyrygent zespołu Boston Philharmonic. Ten podziwiany nauczyciel muzyki kieruje się niezwykłą strategią wydobywania ze swych studentów wszystkiego, co w nich najlepsze. Pierwszego dnia zajęć mówi wszystkim swym studentom pierwszego roku, że dostają ocenę bardzo dobrą. Jest jednak warunek. Ich pierwszym zadaniem jest napisanie do niego listu – datowanego na ostatni dzień zajęć – wyjaśniającego, dlaczego zasługują na tę ocenę.

[Tom Kelley i Jonathan Littman, ” Sztuka innowacji”, s. 108-109]

Wysublimowane GTD

W artykule „Zhakuj życie” (Dziennik Gazeta Prawna na Święta, 23-27 grudnia 2015 roku) Sylwia Czubkowska napisała:

Guru lifehackingu, jeszcze zanim ten termin się pojawił, jest David Allen, który w książce „Getting Things Done” wyłożył podstawy tej metody. Najbardziej znanym fundamentem GTD jest zasada dwóch minut. Zgodnie z nią, gdy w naszej poczcie e-mailowej pojawia się nowe zadanie do wykonania, mamy trzy wyjścia. Powinniśmy zająć się nim od razu, jeśli wykonanie go zajmie nam mniej niż dwie minuty. Gdy zadanie jest bardziej skomplikowane i pochłonie więcej czasu, trzeba odłożyć je na później lub przekazać dalej. Jednak nie powinniśmy jedynie postanowić, że zajmiemy się nim później – konieczne jest rozłożenie go na części składowe i ustalenie, kiedy je wykonamy.

Za pomocą Twittera odpowiedziałem autorce tak:

Dzień dobry. W „Zhakuj życie” (fajny tekst) wspomniała Pani o #GTD. To trochę nie tak. #GTD sięga głębiej – to nie jest lifehacking.

#GTD nie jest łatwe. To propozycja uczciwej konfrontacji z rzeczywistością, żeby uspokoić rozbiegany umysł. Nie każdego na to stać.

Tymczasem w ramach prowadzonego przez David Allen Company forum padło pytanie:

„W jaki sposób GTD uczyniło twoje życie lepszym?”

A oto moja odpowiedź:

Moje życie się zmieniło, od kiedy wdrożyłem zasadę dwóch minut. Wówczas te drobne, dawniej mnie denerwujące, niezałatwione sprawy po prostu zniknęły z mojego otoczenia.

Moje życie się zmieniło, od kiedy zrozumiałem, że mogę osiągnąć dowolny cel, ale nie mogę osiągnąć ich wszystkich naraz. Sporządziłem więc swoją listę Może Kiedyś, żeby te odłożone na później sprawy mi nie umykały.

Moje życie się zmieniło, od kiedy zrozumiałem, że MUSZĘ właściwie zaangażować się w swój świat, żeby osiągnąć stan umysłu przypominający taflę wody. Bardzo często to „zaangażowanie” nie polega na określeniu, co trzeba zrobić, ale na uzmysłowieniu sobie, czego robić nie warto.

Odpowiadając na to samo pytanie, David Allen napisał:

Zmiana w moim życiu polegała na tym, że teraz wiem, iż w pierwszej kolejności powinienem skupiać się na tym, co zaprząta moją uwagę. Gdy zadbam o te sprawy, mogę przejść do szerszej i bardziej wysublimowanej rozmowy z samym sobą, żeby w jej ramach, stosując te same zasady GTD, osiągać znacznie głębsze rezultaty.

A zatem w GTD nie chodzi o uproszczenie sobie życia kilkoma sztuczkami, ale o wypracowanie odpowiedniego stosunku do otaczającej nas rzeczywistości w celu osiągnięcia spokoju umysłu i stanu gotowości do sprostania temu, czego się nie spodziewamy.

To jest właśnie cel GTD!

Życzę ci, żebyś go osiągnął!

Spowiedź noworoczna

Zgodnie z odwieczną tradycją BIZNESU BEZ STRESU niniejszym spowiadam się ze swojej ruchomości sportowej. W 2015 roku mój przebieg się ustabilizował – wyniósł 1182 kilometry i był tylko o dwa kilometry mniejszy niż w rekordowym 2014.

2015BIEG

Na basenie nie szalałem – przepłynąłem łącznie 31 kilometrów, ale za to znacznie częściej w towarzystwie Pani TesTeqowej.

2015PLYW

A windsurfing? Jeszcze bardziej niż przed rokiem… szkoda gadać, ponieważ ZERO stało się chroniczne. Mój kręgosłup, a właściwie jego otoczenie nerwowo-mięśniowe uwzięło się na mnie i w różnych sytuacjach sprawia mi przykry ból. Ale, ale… ja się tak łatwo nie dam! Jeszcze będę śmigał po rozkołysanych wiatrem, wyboistych taflach akwenów!

2015WIND