W przedwigilijnym zamęcie chciałbym po pierwsze podziękować wszystkim członkom Klubu Biznesu Bez Stresu, którzy w ciemno kupili moje „Mylneryki”. To niezwykłe uczucie mieć takich wspaniałych fanów! Tym, którym limeryczne klimaty mniej odpowiadają, dziękuję za to, że cierpliwie wytrzymali mój podcastowy i mailowy #SzturmMylneryczny. A po drugie chciałbym przypomnieć kilka wartych przypomnienia okołoświątecznych wpisów, które przez lata pojawiły się w Biznesie Bez Stresu:
Tag: motywacja
Słodkie zaufanie
Przez okrągły tydzień nie mogłem otrząsnąć się z szoku, jakiego doznałem 25 lipca, na świętego Krzysztofa, czyli w swoje imieniny. U moich drzwi pojawił się nieoczekiwanie kurier i wręczył mi paczkę. Potrząsnąłem nią, przyłożyłem do ucha (nie cykała), ostrożnie otworzyłem i niemalże zemdlałem. Na szczęście Pani TesTeqowa była w pobliżu i baczyła, żeby nie przepaliły mi się bezpieczniki.
Nie rób drugiemu…
Gdy opracowywałem poprzedni wpis „Oko za oko?”, przez moją głowę przemknęło powiedzenie „nie rób drugiemu, co tobie nie miłe”. Przemknęło i się oddaliło, ale dziś postanowiłem je pochwycić i o nim napisać. A właściwie o twierdzeniu pochodnym: „rób drugiemu, co tobie jest miłe”. Obydwie te zasady są ZŁE!
Rykoszet
Biegniesz schylony przez pole bitwy. Słyszysz świst kul, ale chroni cię ziemny wał i wysoki, ceglany mur. Jesteś bezpieczny, ale nagle czujesz gwałtowny ból w ramieniu. Twoja koszula zabarwia się na czerwono. To rykoszet! Ale dlaczego? Przecież byłeś zasłonięty przed ostrzałem nieprzyjaciela!
