Tag: minimalizm

Żadnych nowych narzędzi

Przystępując do implementacji metody GTD, wiele osób wpada w pułapkę niekończącego się poszukiwania i testowania nowych narzędzi do zarządzania informacjami osobistymi, obsługi poczty elektronicznej i zarządzania kalendarzem. Niewątpliwie dobre narzędzie jest lepsze od złego, ale skupienie się na doskonałości stosowanego oprzyrządowania, a nie robieniu tego, co powinno być zrobione, obniży twoją wydajność, zamiast ją podwyższyć.

Z tego powodu, jeśli dotychczas używałeś jakiegoś oprogramowania, papierowego kalendarza albo super-gadżetu, najpierw zastanów się, jak za ich pomocą możesz obsłużyć metodę GTD. Dopiero gdy okaże się to niewykonalne, poszukaj nowych narzędzi.

Jeśli zaś do tej pory twoje życie było całkiem nieuporządkowane i najwyższą formę organizacji stanowiły wiecznie gubione skrawki papieru z notatkami, to trzymaj się z daleka od komputera i oprzyj swoją implementację GTD na papierowym organizerze.

Skąd ten bałagan?

Witryna „Organize it” przytacza kilka najważniejszych powodów, dlaczego nie pozbywasz się niepotrzebnych rzeczy:

  • ponieważ są to prezenty i głupio ci je wyrzucić;
  • ponieważ są drogie i wydałeś na nie sporo gotówki;
  • ponieważ może kiedyś uda ci się je sprzedać;
  • ponieważ może kiedyś się przydadzą;
  • ponieważ czułbyś się winny, wyrzucając tak dużo rzeczy;
  • ponieważ nie masz czasu na porządki;
  • ponieważ ci się nie chce.

Skoro ci się nie chce, to po co w ogóle to czytasz?

Od przybytku boli głowa

Mówi się, że od przybytku głowa nie boli. Nie zawsze tak jest. Jak zauważył Lee Segall, gdy masz jeden zegarek, wiesz, która jest godzina. Gdy masz dwa, nigdy nie jesteś pewien, który z nich dobrze chodzi. (Chyba że obydwa są synchronizowane drogą radiową z zegarem atomowym we Frankfurcie.)

GTD a grypa

Wiele osób spędza mnóstwo czasu, doskonaląc, unowocześniając (i często przez to komplikując) swój system GTD (Getting Things Done Davida Allena). Część z tych osób zniechęca się i – ze szkodą dla siebie – rezygnuje z GTD. Inni – po zmarnowaniu kilku miesięcy na bezowocne poszukiwania doskonałości – dochodzą wreszcie do wniosku, że im system jest prostszy, tym lepiej. I właśnie w tym tkwi esencja GTD. David Allen ujmuje to tak:

„Twój system powinien działać także wtedy, gdy masz grypę. Powinien ci pomagać zrobić to, co powinieneś zrobić, nawet wtedy, gdy nie masz na to ochoty.” – David Allen

Jeśli zatem zamierzasz zmodyfikować swój system GTD zastanów się, czy będzie on prostszy w utrzymaniu, aktualizowaniu i korzystaniu z niego – szczególnie wtedy, gdy ci zabraknie sił albo ochoty. Jeśli odpowiedź brzmi „nie”, przemyśl jeszcze raz, czy inne spodziewane efekty modernizacji usprawiedliwiają komplikację systemu.