Nie masz czasu czytać tego wpisu? To go posłuchaj! Tutaj albo w postaci podcastu Biznesu Bez Stresu dostępnego we wszystkich rozgłośniach od Apple po Spotify i YouTube!
Koniec roku to czas podsumowań. Miał się zbiec z setnym odcinkiem podcastu i definitywnym zakończeniem sprzedaży „Mylneryków”, ale przed świętami opublikowałem bardzo osobisty cykl pod tytułem „Wielki rejs” i numeracja mi się pochrzaniła. W sprawie „Mylneryków” mam dla Ciebie specjalną ofertę, jakiej jeszcze nigdy nie było i już nigdy nie będzie, ale o tym przeczytasz dopiero na końcu tego wpisu. Wcześniej chcę Ci wyznać, że w 2020 roku napracowałem się jak wół. Bezpłatnie zaserwowałem Ci:

Miałem ten temat poruszyć w ramach podsumowania roku, ale Michał Szafrański kończy w czwartek 17 grudnia 2020 roku drugi nabór do swojego Klanu Finansowych Ninja, więc – póki jeszcze macie szansę się zapisać – postanowiłem podzielić się z Wami moimi wrażeniami z półrocznego członkostwa w tym elitarnym klubie.
Jestem zadowolony z paczkomatowych usług InPostu. W moim przypadku 100% przesyłek zostało doręczonych terminowo i bezbłędnie. Jest jednak łyżka dziegciu w tej beczce miodu. Na każdej fakturze InPostu czerwieni się pieczęć strasząca mnie Krajowym Rejestrem Długów. W kontaktach z tą firmą nigdy nie spóźniłem się z żadną płatnością. A jednak nie uważa mnie za dżentelmena. Dlaczego tak to odbieram? Posłuchaj następującej przypowieści: