Tag: lektury

Teoria i praktyka ucieleśniania pomysłów

Scott Belsky, założyciel i szef firmy Behance, opublikował w 2010 roku książkę pod tytułem „Making Ideas Happen”, co można przetłumaczyć jako „Ucieleśnianie pomysłów”. Misją firmy Behance jest wspieranie twórczych umysłów w procesie przekuwania idei w rzeczywistość. Szereg z proponowanych przez Belsky’ego taktyk postępowania stoi w sprzeczności z powszechnie wyznawanymi zasadami. Na przykład jest on zwolennikiem:

  • umiarkowania w procesie generowania nowych pomysłów, ponieważ ilość bardzo często nie przechodzi w jakość;
  • immunitetu dla tych, którzy podejmują przedwczesne działania, ponieważ ujawnione wówczas błędy prowadzą do szybkiego doskonalenia pomysłów;
  • twórczych sporów w zespołach projektowych;
  • konfrontacji z konkurencją dla zwiększenia poczucia odpowiedzialności i wzmocnienia własnej pozycji;
  • redukowania opasłych projektów do trzech kluczowych elementów.

Sądzę, że książka ta może przebudzić do działania wielu marzycieli, którzy bez intelektualnego kopniaka pozostaliby do śmierci na etapie swojego marzycielstwa. A przecież świat mógłby być lepszy, gdyby ich wspaniałe pomysły nie tylko ujrzały światło dzienne, ale nawet stały się ciałem.

A teraz kilka cytatów, które wynotowałem z tej lektury:


KREATYWNOŚĆ X ORGANIZACJA = SKUTECZNOŚĆ
Jeśli skuteczność naszych pomysłów jest, tak naprawdę, determinowana naszymi zdolnościami organizacyjnymi, to da się zaobserwować brak efektów działania tych osób, które tryskają pomysłami, ale nie potrafią nic wdrożyć. Wyobraźmy sobie superkreatywnego, ale kompletnie zdezorganizowanego myśliciela. Dla niego powyższa formuła przybierze następującą postać:

100 X 0 = 0
Czy równanie to kojarzy ci się z kimś z twojego otoczenia? Kimś mającym tysiące pomysłów, ale tak nieuporządkowanego, że żadnego z tych pomysłów jeszcze do końca nie zrealizował? Czy nie jest tak, że osoba w połowie tak kreatywna, ale posiadająca odrobinę zmysłu organizacyjnego, osiągnęłaby o niebo lepsze rezultaty?

50 X 2 = 100
Ta formuła pozwala zrozumieć, dlaczego ktoś „mniej twórczy” jest w stanie działać skuteczniej od swoich bardziej utalentowanych i błyskotliwych kolegów. Szokującym i zapewne nieco rozczarowującym wnioskiem jest to, że znakomicie zorganizowany przeciętniak jest w stanie wywierać znacznie większy wpływ na rzeczywistość niż całkowicie rozproszony geniusz.

Scott Belsky „Making Ideas Happen” (27)


Wykorzystuj chronologiczną stertę (lub teczkę) dokumentów.. W ostatnim okresie zauważyłem, że wiele osób rezygnuje z teczek projektowych i wyszukanych systemów zarządzania informacją na rzecz chronologicznie uporządkowanego ciągu notatek i materiałów ze wszystkich spotkań – niezależnie od omawianego tematu. W dobie elektronicznych kalendarzy o wiele łatwiej jest skojarzyć wydarzenia z określonymi datami. Po każdym spotkaniu po prostu połóż swoje notatki (niezależnie od projektu, którego dotyczą) na wierzchu sterty dokumentów. Na koniec miesiąca umieść taką stertę w kolejnej teczce i opisz ją zakresem dat, które obejmuje. Korzystając z kalendarza, będziesz w stanie łatwo odnaleźć właściwe notatki i inne materiały ze spotkania, w którym kiedyś uczestniczyłeś. To wydajna i prosta metoda odnajdywania informacji związanych z poszczególnymi projektami. Nie wymaga poświęcania czasu na porządkowanie gromadzonych dokumentów i pozwala łatwo usuwać je z areny twojego codziennego działania.

Scott Belsky „Making Ideas Happen” (47-48)


Delegowanie działania jest skuteczne tylko wtedy, gdy wykonawca przyjął daną czynność do wykonania.

Scott Belsky „Making Ideas Happen” (50)


Zebrania są niezwykle kosztowne, jeśli chodzi o nasz czas i naszą energię. Gdy zebranie się zaczyna, zatrzymana zostaje praca wszystkich jego uczestników. Postęp zamiera, bo wszyscy mają wciśnięty klawisz „Pauza”. W najlepszym przypadku ktoś przygotował program zebrania, ale zbyt często tak nie jest. A nawet jeśli istnieje taki harmonogram, to powstał on w wyniku spisania propozycji wszystkich uczestników, co w nieunikniony sposób skutkuje wydłużeniem czasu spotkania. Najgorsze jest to, że wiele zespołów podchodzi do planowania zebrań tak beztrosko, jak do zaparzenia sobie kawy.

Scott Belsky „Making Ideas Happen” (78)


Kluczowym elementem skutecznego działania jest kontrola postępów (follow-up). Jeśli polegamy na innych, powodzenie naszych przedsięwzięć zależy od ich zaangażowania. Czasami utrzymywanie naszych idei w ruchu postępowym wymaga nieustępliwego kontrolowania wyników pracy innych osób.

Scott Belsky „Making Ideas Happen” (84)


Idea „szerokiego dzielenia się swoimi pomysłami” stoi w sprzeczności z naturalnym instynktem trzymania swoich skarbów w ukryciu. Jednak wśród setek twórców, z którymi rozmawiałem, pozbawione trwogi dzielenie się pomysłami jest postawą powszechną. Dlaczego? Ponieważ wymyślenie czegoś to tylko pierwszy, skromny krok na drodze do urzeczywistnienia tej myśli. W trakcie podróży zbiorowy umysł jest w stanie oszlifować istotę idei, umacniać nas w naszej determinacji, budować sieć wsparcia, która wyniesie dzieło ponad początkowy zamysł, zapewniać materialne i duchowe wsparcie oraz szerzyć wieść w celu uzyskania dodatkowych zasobów i wsparcia. Dzieląc się pomysłem wykonujesz pierwszy krok do stworzenia społeczności, która będzie katalizatorem jego ucieleśnienia.

Scott Belsky „Making Ideas Happen” (121)


Diego Rodriguez z firmy IDEO wyszukuje i zatrudnia ludzi typu ‚T’. Długa pozioma linia u góry litery oznacza szerokie spektrum doświadczenia pozwalające twórczo współpracować z pozostałymi członkami zespołu, a długa pionowa kreska głębię wiedzy i doświadczenia w jednej dziedzinie – na przykład grafice, biznesie czy konstrukcjach elektronicznych.

Scott Belsky „Making Ideas Happen” (179-180)

Dopieszczanie klienta

Właśnie przejrzałem książkę Gary’ego Vaynerchuka „The Thank You Economy”. Gary odniósł znaczący sukces w internetowym biznesie związanym z popularyzacją i detaliczną sprzedażą win oraz stał się jednym z sieciowych celebrytów. Zachęca wszystkich do aktywnego, marketingowego wykorzystywania internetu, ale nie jako medium rozsyłania spamu lub zamieszczania reklam, lecz jako forum aktywnego zaangażowania się w ROZMOWĘ z klientami. Książka może nie jest arcydziełem literatury, ale dobrze wpisuje się w nurt „dopieszczania klienta”, który ostatnio zyskuje coraz większą popularność. Szczególnie tam, gdzie ludzie są nieco zamożniejsi i wolą wykwintną i kompetentną obsługę od „żeru dla skner”.

Jeśli chcesz stworzyć zyskowny biznes, którego powodzenie nie będzie oparte na walce cenowej z konkurencją, lecz na tworzeniu trwałych relacji z klientami, to powinieneś skorzystać z rad Gary’ego Vaynerchuka. A oto kilka interesujących cytatów z jego książki:


„Ten ‚telefon’ charakteryzuje się zbyt wieloma niedoskonałościami, żeby mógł być poważnie brany pod uwagę jako środek łączności.” – wewnętrzna notatka Western Union, 1876 rok
„Bezprzewodowe pudełko muzyczne nie ma żadnej wartości handlowej. Kto zapłaci za komunikaty wysyłane w powietrze – do nikogo konkretnego?” – inwestor w odpowiedzi na propozycję Davida Sarnoffa, 1920 rok
„Choć z teoretycznego i technicznego punktu widzenia telewizja może być realna, komercyjnie i finansowo jest niemożliwością.” – Lee De Forest, pionier radia, 1926 rok
„Gdybym tylko zarabiał 5 centów za każdym razem, gdy inwestor mówił mi, że mi się nie uda…” – Jeff Bezos, założyciel Amazon

Gary Vaynerchuk „The Thank You Economy” (0)


Zawsze, gdy w naszej gospodarce wydarza się trzęsienie ziemi, są ludzie, którzy czują drgania na długo przed wszystkimi innymi. Drgania tak mocne, że zmuszają ich do działań, które na pozór wydają się pochopne, a nawet głupie. Właściciel promu Cornelius Vanderbilt nie zwlekał, gdy wyczuł nadejście ery transportu kolejowego. Thomas Watson Jr., owładnięty ideą, że komputery będą wszędzie, choć wówczas nie było ich nigdzie, położył na szalę cały biznes maszyn biurowych swojego ojca: IBM.
Jeffrey Preston Bezos poczuł to samo, kiedy pierwszy raz zajrzał do labiryntu połączonych ze sobą komputerów, nazywanego Wszechświatową Pajęczyną, i zrozumiał, że jarzy się tam przyszłość handlu detalicznego.

Gary Vaynerchuk „The Thank You Economy” (47)


Są tylko dwa argumenty, które mogą przekonać klientów, że powinni zapłacić więcej za coś, za co mogą zapłacić mniej. Jednym jest wygoda, a drugim nadzwyczajna obsługa.

Gary Vaynerchuk „The Thank You Economy” (88)


Są tylko dwie rzeczy, które sprawiają, że pracownicy czują się naprawdę, naprawdę szczęśliwi i nie chcą odchodzić z firmy.
Pierwszy rzeczą, która uszczęśliwia ludzi, jest traktowanie ich jak dorosłych. To znaczy, dopóki nie udowodnią, że nie można im ufać, należy pozwalać im wykonywać pracę tak, jak uważają to za stosowne. Drugą rzeczą jest poczucie, że ich osobiste potrzeby są zaspokajane. To rzadkość. Osiągnięcie takiego poziomu zadowolenia przez załogę wymaga od kadry kierowniczej bezpośredniego zaangażowania na poziomie nie gorszym niż w stosunku do klientów.

Gary Vaynerchuk „The Thank You Economy” (90)


Pozwalanie klientom samodzielnie decydować, czy chcą mieć z tobą do czynienia, czy nie, w przeciwieństwie do wmawiania im, że powinni, może mieć olbrzymi wpływ na charakter relacji, który w ten sposób powstanie.

Gary Vaynerchuk „The Thank You Economy” (133)


Dobra współpraca w zespole jest dla mnie najważniejsza. Chociaż rzadko kogoś zwalniam, na przestrzeni lat musiałem pożegnać się z pięcioma bardzo utalentowanymi pracownikami, ponieważ nie potrafili grzecznie bawić się z pozostałych chłopcami i dziewczętami. To było nie do zaakceptowania w mojej firmie.

Gary Vaynerchuk „The Thank You Economy” (214)


Oto największe błędy, jakie popełniają firmy w dziedzinie mediów społecznościowych:

  1. Kierowanie się taktyką a nie strategią.
  2. Wykorzystywanie ich tylko do gaszenia pożarów.
  3. Wykorzystywanie ich tylko do przechwałek.
  4. Wykorzystywanie ich tylko do publikowania komunikatów prasowych.
  5. Powielanie treści zamiast ich tworzenia.
  6. Wpychanie klientom swoich produktów.
  7. Oczekiwanie natychmiastowych rezultatów.

Gary Vaynerchuk „The Thank You Economy” (228)


W pigułce:

  • Z całych sił troszcz się o swoich klientów, o swoich pracowników i o swoją markę.
  • Zatrzyj linie na piasku, które ograniczają twoje pole działania. Nie obawiaj się rzeczy nowych i nieznanych.
  • Jeśli możesz, bądź pierwszy na rynku, w pozostałych przypadkach pojaw się tam najszybciej, jak się da.
  • Zaszczep w swoim biznesie kulturę troski przez: samoświadomość, gotowość do zmian, dawanie przykładu słowem i czynem, inwestowanie w pracowników, zatrudnianie i wyławianie ludzi o kulturowo odpowiednim DNA, autentyczność zarówno w świecie wirtualnym, jak i realnym, dawanie ludziom możliwości bycia szczerymi, kreatywnymi i hojnymi.
  • Pamiętaj, że za każdą transakcją B2B (między firmami) jest C (czyli klient).
  • Mów językiem klienta.
  • Pozwól klientom kształtować twoją markę i biznes, ale nigdy nie pozwól im narzucać kierunku niezgodnego z twoimi planami.
  • Buduj wokół swojej marki poczucie wspólnoty.
  • Żongluj mediami tradycyjnymi i społecznościowymi, aby rozszerzać pole kontaktu z klientami.
  • Kieruj swoje inicjatywy marketingowe do emocjonalnego środka i do kreatywnych ekstremów.
  • W swoich działaniach kieruj się szczerymi intencjami. Jakość relacji jest ważniejsza od ich liczby.
  • Szokuj i zadziwiaj, żeby wzbudzać fale zainteresowania.
  • Jeśli musisz posłużyć się taktyką, zastosuj taktykę „wciągania”, żeby przypomnieć klientom, dlaczego powinni pamiętać o twojej marce.
  • Jeśli jesteś mały graczem, działaj jak duży; jeśli jesteś dużym graczem, działaj jak mały.
  • Buduj społeczność wokół swojego biznesu i marki.
  • Nie bój się raczkować, zanim będziesz potrafił biec.

Gary Vaynerchuk „The Thank You Economy” (233-234)

Jobsomania

W ramach postępującej Jobsomanii przeczytałem książkę byłego Senior-Vice-Presidenta Apple Jaya Elliota „The Steve Jobs Way. iLeadership for a New Generation”. Nigdy wcześniej nie słyszałem o tym facecie i, wbrew temu, co pisze o swoich osiągnięciach po opuszczeniu szeregów Apple, nie spodziewam się, żebym o nim usłyszał. Zajmował się w firmie Steve’a Jobsa kadrami, nieruchomościami i wybranymi sektorami rynku – mówiąc szczerze: niczym istotnym, co miałoby jakikolwiek wpływ na obecną pozycję Apple.

W miarę ubywania Jobsa z działalności publicznej będziemy mieli coraz więcej publikacji ludzi, na których człowiek ten wycisnął takie niesamowite piętno, że osiągnęli później tak wielkie sukcesy, że aż nikt o nich nie słyszał. :-)

Piszę z przekąsem, ponieważ generalnie źle odebrałem tę książkę. To tak, jakbym ja się chwalił, że dwa spotkania z Davidem Allenem tak odmieniły moje życie, iż stałem się najbardziej znanym w Polsce prozaikiem piszącym o metodzie Getting Things Done. Wypowiadam się na temat GTD od czasu do czasu, na pewno częściej niż ktokolwiek inny w naszym kraju, niewątpliwie jest to proza, ale warto dopasowywać własne słowa do rzeczywistości.

Niemniej jednak książkę tę było warto przeczytać dla następujących cytatów:


Steve Jobs nie słyszy słowa „nie” i jest głuchy na „nie da się” i „nie możesz”.

Jay Elliot „The Steve Jobs Way” (7)


Kiedy Steve Jobs rzucił swych najlepszych inżynierów na odcinek supertajnego projektu, jakim było opracowanie iPhone’a, musiał stoczyć prawdziwą batalię. Próba stworzenia telefonu komórkowego przez firmę, która nie miała w tej dziedzinie żadnych doświadczeń, była zaiste monumentalnym wysiłkiem. Jednym z powodów podjęcia tego nieprawdopodobnego wyzwania było to, że wszystkie dotychczasowe telefony wydawały się być zbyt skomplikowane w obsłudze – znakomite zadanie dla człowieka tak oddanego jakości i prostocie w każdym detalu.
Steve zdecydował więc już na samym początku, że telefon komórkowy Apple będzie miał tylko jeden przycisk.
Podczas cotygodniowych spotkań inżynierowie powtarzali mu w kółko, że niemożliwe jest stworzenie jednoprzyciskowego telefonu komórkowego. Za pomocą jednego przycisku nie da się przecież zrealizować takich funkcji jak: włączanie i wyłączanie, regulacja głośności, przełączanie między aplikacjami, wchodzenie do internetu i wielu, wielu innych.
Steve był głuchy na te obiekcje. Jego wymaganie było niezmienne: „Telefon ma mieć tylko jeden przycisk. Wymyślcie, jak to zrobić.”

Jay Elliot „The Steve Jobs Way” (22-23)


Były pracownik Apple Jean-Louis Gasse w tak pamiętny sposób scharakteryzował styl zarządzania Steve’a: „Demokracje nie są zdolne do tworzenia wspaniałych produktów – potrzebny jest kompetentny tyran.”

Jay Elliot „The Steve Jobs Way” (44)


Większość przedsiębiorstw wyraża uznanie swoim pracownikom, organizując drobne uroczystości z okazji urodzin, jubileuszy itp. Ale dla firmy skoncentrowanej na produktach, takiej jak Apple, te celebracje, nagrody i wyróżnienia skupione są wokół firmowych gwiazd i ich dzieł.
Steve szczerze czuje się związany ze swoimi współpracownikami. Nie chodzi tylko o to, że wie, iż bez nich nie dokonałby tych wszystkich wspaniałych rzeczy. On daje im do zrozumienia, że o tym pamięta. Zawsze zadziwiało mnie, jak dalece Steve potrafił posunąć się w okazywaniu uznania swoim ludziom.
Najbardziej niezapomniany przykład takiego podejścia wiąże się ze stwierdzeniem: „Artyści podpisują swoje dzieła.” i decyzją wytłoczenia na wewnętrznej stronie obudowy pierwszych komputerów Apple Macintosh podpisów wszystkich członków zespołu, który pracował nad tym urządzeniem.

Jay Elliot „The Steve Jobs Way” (73)


Któregoś dnia towarzyszyłem Steve’owi w jego „niezapowiedzianym obchodzie zarządczym”. Poszliśmy do pakowalni. Steve uważał, że produkty Apple nie są przygotowywane do wysyłki dostatecznie szybko i dokładnie. Swoim zwyczajem wszedł wówczas w rolę opuszczającego fabrykę urządzenia. Opisując, co odczuwa, pojawił się w pomieszczeniu, po czym na oczach osłupiałego personelu dał się zapakować i okleić. W ten sposób mógł przemyśleć, jak cały proces wysyłki może być realizowany lepiej i szybciej.
Większość pracowników pakowalni wyraźnie czuła się nieswojo widząc to przedstawienie, ale okazało się, że naprawdę pozwoliło ono zoptymalizować wydajność tego działu fabryki.

Jay Elliot „The Steve Jobs Way” (76-77)


„W życiu nie jest ważne to, co ci się przydarza. Ważne jest, jak na to reagujesz” – David Neeleman, założyciel linii lotniczych JetBlue

Jay Elliot „The Steve Jobs Way” (129)


W swojej autobiografii Steve Wozniak ujawnia, dlaczego potrzebował niepowstrzymywalnego Jobsa. Wozniak konstruował właśnie to, co miało stać się pierwszym komputerem Apple, i chciał użyć układów pamięci DRAM firmy Intel, ale były one wówczas dla niego zbyt kosztowne. Jobs powiedział: „Ja to załatwię”. Zadzwonił do Intela i przekonał kogoś z marketingu, żeby dał mu te układy za darmo. Wozniak był jednocześnie oniemiały i pełen wdzięczności: „Nigdy bym tego nie zrobił. Byłem stanowczo zbyt nieśmiały”. Ale dla Jobsa nie było sprawy. Kilka lat wcześniej, będąc jeszcze nastolatkiem, udało mu się dodzwonić bezpośrednio do współzałożyciela firmy Hewlett-Packard Williama Hewletta, który, zaintrygowany, poświęcił pół godziny na rozmowę z nieznanym młodzieńcem i na dodatek zaoferował mu praktykę wakacyjną w swoim legendarnym przedsiębiorstwie.

Jay Elliot „The Steve Jobs Way” (134)


Na 10 grudnia 1996 roku wyznaczono datę słynnego pojedynku w Corralu O.K. Steve (Jobs) i Jean-Louis (Gasse) zostali zaproszeni do przedstawienia swoich propozycji w finałowej sesji-rozgrywce, jeden po drugim, w Hotelu Garden Court w Palo Alto – niecodziennym miejscu wybranym dla zmylenia wścibskich reporterów.
Steve przybył ze swoim geniuszem z dziedziny systemów operacyjnych Avie Tevanianem i zajął miejsce naprzeciw Gila (Amelio) i Ellen (Hancock). Siedzący z boku ekspert Apple do spraw oprogramowania Wayne Meretsky tak opisuje, co się wydarzyło: „Prezentacja Steve’a była całkowicie skierowana do Gila, tak jakby w pokoju nie było nikogo innego. Płynnie wychwalał zalety oferowanego przez siebie systemu operacyjnego”, wypunktowując jego najważniejsze cechy, które sprawiały, że był on najlepszym wyborem dla Apple. Następnie na przyniesionym ze sobą laptopie zademonstrował, że system operacyjny NeXTStep jest w stanie bez problemu odtwarzać dwa filmy wideo jednocześnie… A potem uruchomił jeszcze trzy filmy. Pięć strumieni wideo jeden obok drugiego na jednym komputerze! Wszyscy zgromadzeni zrozumieli, jak cenne dla Apple może być oprogramowanie oferujące taką moc przetwarzania.
Wayne opowiada dalej: „Steve usunął wszelkie przeszkody. Jego, przeprowadzona wspólnie z Avie, prezentacja udowodniła raz jeszcze, że jest czołowym sprzedawcą i oratorem w biznesie technologicznym. Gasse przybył sam, bez prezentacji, gotowy jedynie do odpowiadania na zadawane przez komisję pytania”. Przeliczył się, sądząc, iż Apple nie ma innego wyboru niż jego BeOS. Nie uważał za stosowne przedstawić argumentów, dlaczego BeOS i tylko BeOS jest rozwiązaniem, którego potrzebuje Apple.
Jak podsumowuje Wayne Meretsky: „W tej sytuacji decyzja, żeby wybrać ofertę NeXT, a nie Be Inc., była tylko formalnością.”

Jay Elliot „The Steve Jobs Way” (136-137)


Wielokrotnie słyszałem z ust Steve’a samochodową anegdotę, która służyła wyjaśnieniu, dlaczego wyroby Apple wyglądają i działają tak dobrze. „Na wystawie widzisz nowy projekt samochodu” – zwykł opowiadać Steve. – „Bez dwóch zdań – wspaniały. Rewelacyjna linia nadwozia. Cztery czy pięć lat później ten sam samochód trafia do salonów, pojawia się w reklamach telewizyjnych i wygląda okropnie. Dziwisz się wówczas: co się stało? Przecież wydawało się, że uchwycili istotę piękna. Tak, uchwycili, ale potem wypuścili”.
A potem Steve przedstawiał swoją wersję, jak do tego mogło dojść: „Gdy projektanci zanieśli swoje wspaniałe dzieło inżynierom, ci powiedzieli: ‚Nie ma mowy, nie da się’. I pozwolono inżynierom zrobić to, co jest ‚możliwe’ i zanieść technologom. A technologowie powiedzieli: ‚Nie damy rady tego wyprodukować.'”… Steve lubił kończyć samochodową anegdotę następującymi słowami: „Wyrwali porażkę z paszczy zwycięstwa”.

Jay Elliot „The Steve Jobs Way” (148-149)

Twój wspaniały, niecny plan

Hugh MacLeod, rysownik, wolny strzelec i ideologiczny brat Setha Godina, napisał i wydał kolejną książkę: „Evil Plans: Having Fun on the Road to World Domination” („Niecne plany, czyli jak podbić świat, dobrze się przy tym bawiąc”). Jeśli potrzebujesz kolejnej pastylki, która wzbudzi twoją ochotę do rozwoju swoich pasji i wyzwolenia się z korporacyjnego kieratu, to „Niecne plany” są właśnie takim lekarstwem. Nieco przewrotnym, ponieważ autor namawia do działania, a nie szukania kolejnych lekarstw, ale w takim razie niechże to będzie ostatnia motywacyjna mikstura, której w życiu potrzebowałeś. Hugh MacLeod nie jest wybitnym pisarzem. Książka składa się ze zbioru rozdziałów, które bardziej przypominają wpisy blogowe (ze słynnymi już rysunkami) niż konwencjonalną literaturę, ale nie sądzę, żeby miało to jakiekolwiek znaczenie. Najważniejsze jest to, że po tej lekturze ktoś, być może ty, poczuje nieodpartą chęć wymyślenia swojego własnego „niecnego planu” podbicia świata i przystąpi do jego realizacji, robiąc to, co kocha.

I oto chodzi!

Jak zwykle wynotowałem dla twojej uciechy co smakowitsze cytaty z tego niezbyt opasłego, entuzjastycznie żółtego tomu.


Codziennie spotykam młodych ludzi, którzy właśnie ukończyli szkołę. Są barmanami, kelnerami, ekspedientami w księgarniach i sklepach odzieżowych lub pracownikami biurowymi. Wszyscy usiłują jakoś wiązać koniec z końcem i wszyscy próbują wymyślić, co począć dalej i jak znaleźć swoje miejsce na ziemi. A to wcale nie jest takie proste.
Mam dla nich zawsze taką samą radę: „Codziennie twórz dzieła sztuki”.
I niekoniecznie chodzi mi tu o obrazy, literaturę czy muzykę. Rozszerzam to pojęcie na wszystko, co oni sami uważają za najistotniejsze w ich życiu.

Hugh MacLeod „Evil Plans” (38)


Pewien bardzo utalentowany pianista powiedział mi kiedyś, gdy byłem jeszcze małym chłopcem, że lepiej jest ćwiczyć grę codziennie przez pięć minut niż raz na tydzień przez dwie godziny.

Hugh MacLeod „Evil Plans” (39)


Porażka jest łatwa. W przeciwieństwie do sukcesu.
Przemyśl to. Bycie nieudacznikiem jest proste. Wystarczy, że będziesz spał do południa, po zwleczeniu się z wyra podrapiesz się po tyłku, załatwisz, co masz do załatwienia w łazience, włączysz telewizor z powtórką ulubionego serialu, poszukasz resztek przedwczorajszej pizzy na śniadanie, zapalisz pierwszego skręta, ściągniesz z sieci trochę pornoli i już jesteś na „dobrej” drodze. Oczywiście tu i ówdzie mogą pojawić się pewne niedogodności, które zaburzą ten perfekcyjnie stracony dzień. Na przykład będziesz musiał wyczaić, kogo jeszcze możesz naciągnąć na kolejną pożyczkę, ale przez większość czasu twoje życie, Panie Porażka, będzie całkiem nieskomplikowane.
Natomiast bycie człowiekiem sukcesu to całkiem inna para kaloszy. Śniadania biznesowe o siódmej rano, rozmowy telefoniczne o północy, wizyty w dwunastu miastach w ciągu pięciu dni, odpowiadanie na pytania zadawane przez rój nieprzyjaznych dziennikarzy, radzenie sobie z rozwścieczonym, kluczowym klientem pałającym żądzą mordu z powodu trywialnego problemu, który nie ma wielkiego znaczenia w całokształcie realizowanego przedsięwzięcia, dbanie o stan konta bankowego, tak aby znalazły się pieniądze dla legionu twoich wysokopłatnych, nieprzeciętnie efektywnych i utalentowanych pracowników. Setki nieustannych, codziennych trosk – sam wiesz dobrze, co mam na myśli.

Hugh MacLeod „Evil Plans” (56-57)


Zła wiadomość jest taka, że im lepszy jest twój niecny plan, tym więcej ludzi będzie go nienawidzić.
Dobra wiadomość jest taka, że im lepszy jest twój niecny plan, tym więcej ludzi go pokocha.

Hugh MacLeod „Evil Plans” (115)


Napoleon powiedział kiedyś: „Zawsze mogę odbić utracone terytorium, ale nigdy nie odzyskam utraconej sekundy”.
Żyć pełnią życia możesz jedynie w tej chwili – przeszłość i przyszłość to tylko zakłócenia.

Hugh MacLeod „Evil Plans” (120)


Ludzie uwielbiają pisać czarne scenariusze. Zwłaszcza wtedy, gdy przychodzi im porzucić to, czego nienawidzą na rzecz tego, co kochają.

Hugh MacLeod „Evil Plans” (134)


Najlepszą metodą uzyskiwania akceptacji dla jakiegoś działania jest jej niepotrzebowanie.

Hugh MacLeod „Evil Plans” (153)


Bill Gates zapytany po odczycie przez pewnego studenta, jaką radę mógłby dać młodemu człowiekowi, który chciałby kiedyś zarobić mnóstwo pieniędzy, odpowiedział błyskotliwie:
„Na miłość boską, tylko nie rób tego samego, co ja! Te pieniądze zostały już zarobione! Przeze mnie!”

Hugh MacLeod „Evil Plans” (154)


Larry Ellison, prezes firmy Oracle, może mieć milion razy więcej pieniędzy niż ja, ale nie będzie żył milion razy dłużej, nie zobaczy milion razy więcej zachodów słońca, nie będzie kochał się z milion razy większą liczbą kobiet, nie wypije milion razy więcej kieliszków przedniego wina, nie wysłucha milion razy więcej kwartetów smyczkowych Beethovena i nie będzie miał milion razy więcej wnuków. Istoty ludzkie nie są skalowalne.

Hugh MacLeod „Evil Plans” (171)