Nie masz czasu czytać tego wpisu? To go posłuchaj! Tutaj albo w postaci podcastu Biznesu Bez Stresu dostępnego we wszystkich rozgłośniach od „Apple” po „Spotify” i „YouTube”!
Mimo najszczerszych chęci nie da się przejść przez życie, nikogo nie urażając. Jest to szczególnie trudne w internetowej komunikacji pisanej, ponieważ odbiorca widzi tylko litery. Nie może pozawerbalnie odczytać twoich intencji, przyglądając się twojej twarzy i wsłuchując w ton twojego głosu. Ty też nie masz możliwości natychmiast skorygować nieporozumienia, ponieważ również nie widzisz wyrazu twarzy odbiorcy. Co zatem powinieneś zrobić, gdy okazuje się, że jednak kogoś uraziłeś?
Nie wiem, czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad różnicą między obroną a atakiem. Obrona jest reakcją na coś, co ci się przydarza, na to, co los albo bliźni ci zgotowali. Natomiast atak jest akcją, czyli tym, co przydarza się światu w związku z twoimi poczynaniami. Istnieje pewna ciekawa asymetria między obroną a atakiem, która sprawia, że – wbrew pozorom – skuteczny atak wymaga znacznie mniej wysiłku niż skuteczna obrona. Na czym polega ta asymetria?
TAK jest magicznym słowem, które otwiera drogę do porozumienia. Bardzo często traktujemy negocjacje jak konfrontację i, prawdę rzekłszy, mamy rację. Nie negocjowalibyśmy, gdyby obie strony dążyły do tego samego i miały zgodne interesy. Ważne jednak jest nie tylko to, co mówimy podczas negocjacji, ale też, jak dobieramy słowa. Popatrz na następujący przykład:
Mówią, że świat należy do elokwentnych, wygadanych ekstrawertyków. Niewątpliwie reklama jest dźwignią handlu, więc żeby sprzedać swoje atuty, musisz o nich komuś powiedzieć. Rób to głośno i przekonująco – wtedy wieści o tobie dotrą do właściwych ludzi. Nie przenoś jednak tej sugestii na inne sfery komunikacji międzyludzkiej. W wielu przypadkach warto być powściągliwym i mówić raczej mniej niż więcej.