Tag: komunikacja

Lęk, turbulencje i dary

Lęk to ćwiczenie porażek, zanim się one ziszczą.

Lęk jest niepotrzebnym urojeniem. To strach przed strachem, strach, który nie oznacza nic.

Seth Godin „Linchpin: Are You Indispensable?” (Amazon Kindle location 2303)

Mój przyjaciel Jon lubi, kiedy samolot wpada w silne turbulencje. Twierdzi, że w tym przypadku prawdopodobieństwo katastrofy lotniczej jest praktycznie zerowe, więc siedzi i rozkoszuje się taką chwilą. To jest jak jazda kolejką górską w parku rozrywki, tyle że za darmo.

Seth Godin „Linchpin: Are You Indispensable?” (Amazon Kindle location 2403)

Zapomniany akt darowania

Oto przykład: Jadę taksówką z lotniska do śródmieścia. Na postoju czeka w kolejce 40 towarzyszy mojej podróży. Gdy zawołam: „Czy ktoś chce się ze mną zabrać do Marriotta?”, wszyscy popatrzą na mnie podejrzliwie. Nie będą chcieli zawdzięczać mi przejażdżki, wchodzić ze mną w interakcję, otworzyć się na więź, która połączyłaby nas, gdyby przyjęli mój dar. Wolą raczej zapłacić tyle, ile się należy, i pozostać w izolacji. Trudno wyobrazić sobie równie entuzjastyczne podejście do wyobcowania na przykład wśród Beduinów.

Seth Godin „Linchpin: Are You Indispensable?” (Amazon Kindle location 2683)

Trzy sposoby myślenia o darach

  1. Daj mi dar!
  2. Oto mój dar, a ty bądź mi wdzięczny do grobowej deski.
  3. Oto mój dar, kocham cię.

Seth Godin „Linchpin: Are You Indispensable?” (Amazon Kindle location 2806)

Jednak nie haker

Dziennikarze nie zrozumieli. Wydało im się, że w ramach ocieplania wizerunku przywódca Prawa i Sprawiedliwości chce zostać Pierwszym Hakerem IV RP i w ten sposób zjednać społeczność internetową, którą kiedyś uraził słowami:

Prezes PiS mówi tam m.in.: „Nie jestem entuzjastą tego, żeby sobie młody człowiek siedział przed komputerem, oglądał filmiki, pornografię, pociągał z butelki z piwem i zagłosował, gdy mu przyjdzie na to ochota. Zwolennicy głosowania przez internet chcą tę powagę odebrać. Dlaczego? Wiadomo, kto ma przewagę w internecie i kto się nim posługuje. Tą grupą najłatwiej manipulować, sugerować na kogo ma zagłosować”. – źródło: „Jarosław Kaczyński: głosowanie to coś więcej niż kliknięcie” / PiS.

Na szczęście natychmiast pojawiło się dementi:

Według Jarosława Kaczyńskiego zbieranie haków to gromadzenie informacji, żeby kogoś szantażować. „Ja nie używałem słowa hak. To jest nadużycie, nadużycie bardzo daleko idące ze strony dziennikarzy, którzy prowadzili ze mną wywiad” – powiedział lider PiS. – źródło: „Jarosław Kaczyński: nikt nie zbiera haków na Sikorskiego” / PiS.

Ćwiczenie na zapiątek (czyli weekend):

Przeczytaj uważnie jeszcze raz powyższy akapit i zastanów się, co zostało zdementowane, a co nie.

Gdy ktoś ci powie „NIE”

Gdy ktoś ci powie „NIE”, pamiętaj, że:

  1. Zawsze znajdzie się ktoś, kto powie „NIE”, ale są też tacy, którzy powiedzą „TAK”.
  2. Gdy ci ktoś odmówi, wcale nie jesteś w gorszej sytuacji niż przed przedstawieniem swojej propozycji.
  3. Ani negatywna, ani pozytywna odpowiedź nie ma żadnego związku z oceną twojej osoby. Dotyczy jedynie sprawy, o którą pytałeś.
  4. Profesjonalny, pozbawiony emocji stosunek do „NIE”, może przynieść „TAK” w przyszłości.

Na podstawie „So Someone Said No… How to Handle Rejection In Small Business” / Lifehack.

Sposób na złośliwego urzędnika

Czy spotkałeś kiedyś złośliwego urzędnika?

Z pewnością nie raz i nie dwa.

Ja też… ale od pewnego czasu już ich nie spotykam.

A wiesz dlaczego?

Ponieważ zapobiegam wylęganiu się złośliwych urzędników w moim otoczeniu.

Doznałem kiedyś olśnienia. Zrozumiałem, że urzędnik to też człowiek, a nie tylko wysunięta ku mnie macka urzędu, który reprezentuje. Że porusza się w gąszczu sprzecznych przepisów i regulacji. Że z różnych przyczyn często nie dysponuje pełną wiedzą na temat spraw, którymi się zajmuje. Że ma swoje radości i smutki, swoje kompleksy i obawy, tak jak każdy z nas. Że boi się, aby ktoś, słusznie czy niesłusznie, publicznie nie podważył jego kompetencji lub wręcz nie obnażył ich braku.

Jako interesant, spotykając się z nieprawidłową twoim zdaniem interpretacją przepisów, masz ochotę rozpocząć walkę z biurokracją ograniczającą twoje możliwości lub naruszającą twoje prawa. Ale dla urzędnika jest to bitwa o jego pozycję zawodową, o przyszłość jego rodziny i o poczucie własnej wartości. Stajesz się zagrożeniem, które należy zniszczyć.

Oczywiście występują przypadki, kiedy machina urzędnicza z zasady działa wadliwie lub gdy posiadane uprawnienia są wykorzystywane do uzyskiwania korzyści osobistych. Takie sytuacje należy ujawniać i tępić w ramach istniejącego porządku prawnego, ale nie tego marginesu spraw dotyczy niniejszy wpis.

Chodzi mi o znacznie większą liczbę kontaktów urzędowych owocujących niepotrzebną eskalacją konfliktu, którego w ogóle mogłoby nie być.

Moje podejście jest następujące:

  1. Po pierwsze zakładam, że urzędnik chce pozytywnie załatwić moją sprawę.
  2. Po drugie zawsze mówię mu „dzień dobry”, ponieważ jest człowiekiem, a nie elementem wyposażenia urzędu.
  3. Po trzecie dziękuję mu za pozytywne załatwienie sprawy.
  4. Jeśli zaś sprawa skręca na niewłaściwe tory, zamiast obnażać niekompetencję urzędnika, pomagam mu znaleźć honorowe, a jednocześnie korzystne dla mnie wyjście. I oczywiście dziękuję mu za pozytywne załatwienie sprawy. Wymaga to pewnej zręczności i zagłębienia się w obowiązujące akty prawne, ale to moja inwestycja, która zawsze procentuje, bo cóż jest lepszego niż „BIZNES BEZ STRESU”! :-)