„Jeśli czujesz, że coś się zmieniło, to pewnie się zmieniło.” – Krzysztof Wysocki. Radzę ci zapamiętać tę światłą myśl, której sformułowanie kosztowało mnie kiedyś okrągłą sumkę. A było tak:
Tag: kino
Żadnej roboty nie wezmę!
Filmy Stanisława Barei są celną satyrą wykpiwającą nonsensy PRL-u, ale nie tylko. Łatwo dostrzec, że ustroje się zmieniają, a nonsensy pozostają. Są też w tych filmach prawdy ponadczasowe, które warto wychwycić i zastosować w swoim życiu. Oto jedna z nich:
Termin przydatności
Wszystko, z czym spotykasz się w życiu, ma swój termin przydatności: do spożycia jak chleb, masło, ser czy kiełbasa; do użycia jak smartfon, farba, pasta do zębów czy parowóz i… do przeżycia jak twoje dzieciństwo, młodość, dorosłość i starość.
Nie ufasz mi?
Uwielbiam „Rybkę zwaną Wandą”.
Podczas montażu każdego filmu reżyserzy zwykle rezygnują z szeregu nakręconych scen, ponieważ byłyby one tylko gustownymi ornamentami niewzbogacającymi głównego wątku opowieści. Na przykład do „Rybki… ” nie został włączony następujący dialog:
Wanda: Nie ufasz mi?
Otto: Nie.
Wanda: Och, cóż za „miłe” oświadczenie z rana! Bardzo, bardzo „miłe”!
Otto: Hej, to nic osobistego. Nie ufam nikomu i nie chcę, żeby ktokolwiek mnie obdarzał zaufaniem. Nie poradziłbym sobie z tym. Czy wiesz, dlaczego tak wiele związków się rozpada? Przez zaufanie! Zaufanie! Ludzie nie mogą znieść tej presji. Znika spontaniczność…
Ta sarkastyczna i gorzka w swojej wymowie scena nie daje mi spokoju. Z jednej strony to wspaniałe, gdy masz w swoim otoczeniu ludzi, którym ufasz. Ale z drugiej strony takie pragnienie rozbudza twoje oczekiwania wobec rzeczywistości. Przestajesz być wdzięczny za to, co masz, i wystawiasz się na ciosy, kiedy ludzie cię zawodzą.
Może rzeczywiście lepiej nie ufać nikomu? W takim sensie, w jakim robi to Otto: po prostu jako standardowe podejście do bliźnich, a nie coś dramatycznie osobistego?
Jeden z ludzi sukcesu powiedział mi ostatnio, że nie ufa nikomu i wcale mu to nie przeszkadza w efektywnej współpracy z podwładnymi, klientami i konkurentami. Twierdzi, że jego pole działania jest w ten sposób oczyszczone z nieuzasadnionych oczekiwań rodzących niepotrzebne emocje.
A ty? Co o tym sądzisz?
Czy jesteś wystarczająco silny, żeby nikomu nie ufać?