Tag: humor

Wielkanocne bobry

W systematycznie czytanym przeze mnie blogu „Przelotnie-pobieżnie-przejściowo” pojawił się ostatnio wpis „Bobry”, który przypomniał mi, że dzieckiem będąc, miałem okazję przysłuchać się modlitwom mieszkającej wówczas z nami cioteczno-ciotecznej babci. Nieodmiennie moje zdumienie budziły słowa, które wypowiadała w natchnieniu:

Jeden bober,
drugi bober,
i to bober,
i to bober.

I tak w kółko, aż do końca różańca.

Sytuacja komplikowała się, gdy babcia, modląc się, jednocześnie słuchała radiowej transmisji sportowej. Wówczas można było usłyszeć:

Jeden bober,
drugi bober,
i to bober,
a żeby cię…
i to bober.
Jeden bober,
drugi bober,
żebyś tak nogę złamał,
i to bober,
i to bober.

Doświadczenia te pozostawiły trwałe rysy na mojej psychice – zarówno w dziedzinie postrzegania świata religii, jak i świata bobrów…

Grażyna i Jarosław na nowej drodze życia

Co jest lepsze:

  • Uznanie 150 osób, których najwyraźniej nie stać na porządny telewizor i muszą chodzić do teatru?
  • Aplauz milionów widzów podatnych na reklamę proszku do prania i piwa?

To oczywiste, że popularność wśród pochłaniaczy telewizyjnej papki jest znacznie korzystniejsza od intymnego spotkania z wymagającymi najwyższego kunsztu aktorskiego snobami. Tę popularność można przecież wymienić na stosy rozkosznie szeleszczących banknotów, których w takiej ilości żaden dyrektor teatru w życiu nie widział na oczy!

Nie rozumiem więc, skąd to oburzenie na Panią Grażynę Szapołowską, która wybrała występ w telewizyjnej „Bitwie na Głosy”, a nie zmagania z „Tangiem” Mrożka. Teatr to nie miejsce dla tak pięknej i utalentowanej kobiety.

Co jest lepsze:

  • Poparcie kilkudziesięciu tysięcy Ślązaków i Kaszubów, którzy cenią swoją odrębność narodową?
  • Głosy milionów Polaków, którym wciąż zagrażają odwetowcy z Bonn?

Każdy na pierwszy rzut oka widzi, że milion to znacznie więcej niż tysiąc, więc i tu dostrzegamy, biało na białym i czarno na czarnym, oczywistą oczywistość. Jarosław Kaczyński dobrze pamięta, że jego kolega z rządowych ław powiedział kiedyś, iż Wersal się skończył. A jak się skończył? Każdy, kto liznął choć trochę historii, wie, że niemiecki imperializm podniósł głowę i najechał na Polskę wspólnie z imperializmem sowieckim. Miliony Polaków nie mogą się mylić w swoich podejrzeniach, gdy widzą, jak Niemcy i Rosjanie znów spiskują ponad naszymi głowami, budując eksterytorialną rurę pod Bałtykiem!

Ale nie o tym chciałem pisać. Poniosło mnie nieco i popłynąłem na fali historycznego wzburzenia…

Zarówno Grażyna Szapołowska, jak i Jarosław Kaczyński, wybierając jedną opcję, musieli skazać na zagładę wszystkie pozostałe możliwości. Dzięki jednoznacznemu skierowaniu wysiłków mogą działać znacznie skuteczniej, niż gdyby chcieli zadowolić wszystkich.

Czy odniosą sukces? Być może, jednak wierzę, że oprócz skuteczności liczy się także kierunek czynionych przez nas wyborów, że liczy się klasa, a nie tylko kasa i poklask.

Życzę zatem, na nowej drodze życia, Państwu Grażynie i Jarosławowi, żeby ani bitwa na głosy, ani bitwa z odwetowcami z Bonn nie przyniosły im nieodwracalnych szkód na niwie osobistej i zawodowej. Wszak reputację mamy tylko jedną niezależnie od tego, czy o nią dbamy, czy nie.

Czekolada lepsza od owoców!

Internet to prawdziwa kopalnia wiedzy!

Ostatnio dowiedziałem się, że pod wieloma względami czekolada nie tylko dorównuje, ale nawet przewyższa swoimi właściwościami zdrowotnymi takie legendarne superowoce jak borówka czy żurawina. Pracujący w pocie czoła naukowcy z Hershey Center for Health and Nutrition opublikowali niedawno te rewelacje w „Chemistry Central Journal”.

Postęp nauki w ostatnich latach jest tak niebywały, że okazuje się, iż do każdej zadanej tezy da się dobrać odpowiednią procedurę badawczą, która pozwoli otrzymać zamierzony efekt.

  • Globalne ocieplenie? Proszę bardzo!
  • Zbliżająca się epoka lodowcowa? Służę uprzejmie!
  • Energetyka atomowa to koniec kłopotów? Bez dwóch zdań!
  • Energetyka atomowa to samobójstwo? Z przyjemnością!
  • Jaja na twardo? A jakże!
  • Jaja na miękko? Nie inaczej!
  • Sieć szybkich pociągów? W mgnieniu oka!
  • Mniejsze składki + wydatki = większe emerytury? Już się robi!

Oczywiście nie mam podstaw merytorycznych, żeby wątpić w rzetelność naukową profesorsko-doktorskiego grona i bezczelnie doszukiwać się zbieżności pomiędzy nazwą szacownego instytutu i nazwą największego amerykańskiego koncernu produkującego czekoladę. To przecież tylko przypadkowa koincydencja… :-)

Lodowiec nadchodzi, mamucia noga!

Klimatolodzy pokazują swoje wykresy i twierdzą, że klimat się ociepla i temu ocieplaniu należy przeciwdziałać. A ja patrzę przez okno i widzę coraz więcej śniegu. W Warszawie śnieg, W Nowym Jorku śnieg. Wszędzie śnieg i mróz.

Patrząc na ten śnieg, słucham sobie podcastu „No Agenda” i zaczynam rozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. Wbrew oficjalnym informacjom nie grozi nam zabójczy gorąc, lecz przeraźliwe zimno.

Zbliża się EPOKA LODOWCOWA.

A właściwie nie zbliża się, ale jest świadomie wywoływana. Pytacie o dowody? Oto one:

  1. Bogaci ludzie kupują tropikalne wyspy i budują na nich swoje luksusowe rezydencje. Czy robiliby to, gdyby wierzyli w globalne ocieplenie, topnienie lodowców i związane z tym procesem podnoszenie się poziomu oceanów? Nie, przecież nie są głupcami. Po prostu przenoszą się tam, gdzie lodowiec nie dotrze!
  2. Bogaci ludzie sponsorują klimatologów, żeby ci bili na alarm w sprawie globalnego ocieplenia, oraz wpływają na rządy, żeby te wreszcie zgodziły się na stworzenie ogólnoświatowej giełdy handlu limitami emisji gazów do atmosfery. Gdyby te gazy były naprawdę takie szkodliwe, to przecież ktoś zakazałby ich wydzielania. Natomiast model rynkowy pozwoli bogaczom na spekulacyjne wzbogacenie się na giełdzie oraz zapewni im lepszą kontrolę nad procesem lodowacenia naszej planety.
  3. W dobie automatyzacji bogatym ludziom niepotrzebna jest tak duża liczba biednych ludzi. Ludzi, którzy kiedyś zrozumieją, że ich emerytury już dawno zostały przejedzone i że nawoływanie do rodzenia coraz większej liczby dzieci (żeby to one wypracowywały dla nich emerytury) jest ślepą uliczką. Nasza coraz bardziej przeludniona planeta ma dużą, ale jednak ograniczoną powierzchnię. Już niedługo bogatym wystarczy tylko trochę służby, która uczyni ich życie bezstresowym i przyjemnym. Wszystkie dobra będą produkowane w zrobotyzowanych fabrykach albo wręcz wytwarzane w domu za pomocą drukarek trójwymiarowych.

Tak więc radzę wam: nie dajcie się nabrać na to globalne ocieplenie. Kupcie kilka swetrów i kombinujcie, jak tu stać się bogatym i wyjechać do ciepłych krajów. Jeśli zaś ten plan wydaje się wam nierealny, to stańcie się znakomitymi służącymi i… wyjedźcie do ciepłych krajów.

A kiedy następnym razem znów wyłączą wam ciepłą wodę, przestaną grzać kaloryfery, albo stanie komunikacja i wasz kolega znów zacznie mówić brzydkie wyrazy, nie zarzucajcie mi, że was nie uprzedzałem. Mamucia noga!