Tag: edukacja

Nauka programowania w 21 dni

  1. Dni 1 – 10. Zapoznaj się ze zmiennymi, stałymi, tablicami, łańcuchami, wyrażeniami, składnią instrukcji, funkcjami,…
  2. Dni 11 – 21. Zapoznaj się z budową programu, wskaźnikami, referencjami, klasami, obiektami, dziedziczeniem, polimorfizmem,…
  3. Dni 21 – 697. W wolnym czasie pobaw się programowaniem. Eksperymentuj i z popełnianych błędów wyciągaj wnioski na przyszłość.
  4. Dni 698 – 3648. Nawiązuj kontakty z innymi programistami. Realizuj z nimi wspólne projekty. Ucz się od nich.
  5. Dni 3649 – 7781. Zapoznaj się z wyższą fizyką teoretyczną i sformułuj spójną teorię grawitacji kwantowej.
  6. Dni 7782 – 14611. Zapoznaj się z biochemią, biologią molekularną, genetyką,…
  7. Dzień 14611. Użyj swojej wiedzy z zakresu biologii do przyrządzenia eliksiru młodości.
  8. Dzień 14611. Użyj swojej wiedzy z zakresu fizyki do budowy kondensatora strumienia i wróć do dnia 21.
  9. Dzień 21. Zastąp sobą swoją młodszą instancję.

Na podstawie „How to Teach Yourself Programming” / Abstruse Goose.

Jasna strona życia

50 lat temu głównymi wykroczeniami przeciwko ładowi i porządkowi w szkołach były:

  • bieganie po korytarzu;
  • żucie gumy;
  • przyjście do szkoły w niewłaściwym stroju;
  • rzucanie papierków na podłogę;
  • hałasowanie.

Czasy się zmieniły. Teraz szkoły zmagają się z:

  • przemocą (także wobec nauczycieli);
  • narkomanią;
  • kradzieżami, wymuszeniami i napaściami;
  • przynoszeniem broni do szkoły;
  • podpaleniami, alarmami bombowymi, a nawet morderstwami.

Wolność przyniosła nam tolerancję, ale czy zadbaliśmy o to, żeby pokazać młodym ludziom, gdzie leży granica między przyzwoitością a bandytyzmem, między dobrem a złem?

Czy, zapracowani, nie zapomnieliśmy lub nie mieliśmy czasu zrównoważyć szczerą rozmową łamania wszelkich tabu przez media i popkulturę oraz ich skupienia na ciemnej stronie życia?

Nie twierdzę, że akty przemocy oraz niegodne zachowania nie zdarzały się w przeszłości. Towarzyszyły ludzkiej cywilizacji od samego początku, jednak nigdy nie były przedmiotem tak bezwstydnego zachwytu jak dziś.

Pragmatyzm nakazuje nam akceptację tego, czego zmienić się nie da, ale czy w przypadku oddziaływania na młodzież, nie powinniśmy stanąć po jasnej stronie życia, żeby wyrównać jej szanse w tym trudnym starciu.

Myślę, że powinniśmy.

Rozmawiajmy: słuchajmy i przedstawiajmy swoje racje. Niech telewizor, internet i koledzy z betonowej dżungli nie będą jedynymi wyroczniami dla młodych ludzi szukających swojego miejsca na ziemi.

Pokażmy im jasną stronę życia!

Nie potrafię

Nie potrafię:

  • jeździć konno;
  • spawać elektrodą topliwą w osłonie gazów obojętnych (MIG) lub aktywnych (MAG);
  • kitesurfować;
  • skakać na nartach na odległość 100 metrów;
  • mówić i pisać po chińsku, japońsku, szwedzku i w wielu innych językach;
  • rozpoznawać drzew z dużej odległości (w tym modrzewi);
  • rzucać dyskiem;
  • przesuwać przedmiotów siłą woli;
  • grać w golfa;
  • i tak dalej, i tak dalej…

Nie potrafię zrobić tysięcy, jeśli nie milionów, rzeczy, które potrafią robić inni ludzie.

Czy z tego powodu powinienem uważać, że jestem do niczego?

NIE!

Nie potrafię, ponieważ nigdy nie spróbowałem. Jedne rzeczy mnie nie zainteresowały, inne znudziły, a o jeszcze innych nigdy nie słyszałem. I tyle. Nie ma innego rozsądnego wytłumaczenia.

Żeby jednak bez kompleksów móc się przyznać do tak wielkiej niekompetencji, powinienem dysponować skromniejszą, ale dla mnie istotną, listą umiejętności, w których uzyskałem nieprzeciętną biegłość. Nieprzeciętną? Tak, wystarczy robić coś nieco lepiej niż 80% społeczeństwa, żeby zostać uznanym za osobę nieprzeciętną w danej dziedzinie.

Potrafię:

  • składnie pisać i porozumiewać się po polsku i po angielsku;
  • pływać na desce windsurfingowej;
  • programować komputery;
  • przebiec 10 kilometrów w 55 minut;
  • obliczyć prawdopodobieństwo wypadnięcia szóstki w Lotto;
  • wstawać codziennie rano bez marudzenia;
  • czarująco brzdąkać na gitarze;
  • a przede wszystkim doprowadzać sprawy do pozytywnego końca.

Tak jak w przypadku każdego człowieka, moja lista „potrafię” jest znacznie krótsza od „nie potrafię”, ale najważniejsze, że ją mam i o niej nie zapominam. Duża liczba nieistotnych minusów nie przesłania mi moich ulubionych plusów.

Jak zatem zbudowałem swoją listę umiejętności?

Próbowałem.

Ale nie tak na niby, żeby zawsze móc obrócić wszystko w żart typu „tylko się wygłupiam”, kiedy ludzie zaczynali się ze mnie śmiać. To jest przecież oczywiste, że niemrawe ruchy początkującego są zazwyczaj bardzo pocieszne. Zauważyłem jednak, że ten śmiech rzadko był szyderczy, gdy ludzie zaczynali dostrzegać, że naprawdę się staram, że mi zależy.

Próbowanie zawsze prowadziło mnie do dwóch możliwości: albo zaczynałem coraz bardziej lubić to, czym się zająłem, i kontynuowałem doskonalenie swoich umiejętności aż do nieprzeciętnego poziomu, albo dochodziłem do wniosku, że to jest jednak nie to, i zaczynałem próbować czegoś innego.

W większości przypadków udawało mi się pacyfikować mój jaszczurczy mózg, żeby nie paraliżował ochoty do sprawdzania się w nowych dziedzinach i wydłużania listy moich umiejętności.

Pamiętaj! Tylko kamienie się nie ruszają, czekając, aż ktoś je kopnie w inne miejsce.

Co wynosisz ze szkoły?

Jestem dobry w szkole.

Występuje fundamentalna różnica pomiędzy powyższym stwierdzeniem, a „Byłem dobry w szkole i dlatego znakomicie sprawdzę się pracując dla ciebie”. Najważniejszą rzeczą, którą mierzy się w szkole jest to, czy jesteś dobry w szkole.

Bycie dobrym w szkole to doskonała umiejętność, jeśli zamierzasz spędzić tam całe swoje życie. Dla wszystkich pozostałych ludzi bycie dobrym w szkole jest równie pożyteczne, jak bycie dobrym w grze Frisbee. Przyda ci się, jeśli twoja kariera ma polegać na odrabianiu zadań domowych, wyszukiwaniu w podręcznikach odpowiedzi, które zna twój przełożony, podporządkowywaniu się poleceniom, a potem, po pobieżnym strawieniu wchłoniętych faktów, wypluwaniu ich w warunkach wysokiego ciśnienia. Albo, w przypadku Frisbee, jeśli twoja praca będzie polegała na rzucaniu 165-gramowego krążka z tworzywa sztucznego na jak największą odległość.

Seth Godin „Linchpin: Are You Indispensable?” (Amazon Kindle location 775)

Czego powinni uczyć w szkole?

Tylko dwóch rzeczy:

  1. Rozwiązywania interesujących problemów.
  2. Bycia przywódcą.

Seth Godin „Linchpin: Are You Indispensable?” (Amazon Kindle location 785)

Z powodzeniem mógłbyś robić to, co robi Richard Branson.

Przynajmniej przez większość czasu.

Spędziłem trochę czasu z Sir Richardem i powiadam ci, że z pewnością byłbyś w stanie robić większość z tego, czym się on zajmuje. Być może nawet lepiej od niego. Za wyjątkiem tego, co robi przez pięć minut każdego dnia. W ciągu tych pięciu minut tworzy rzeczy o wielomiliardowej wartości. Ani ty, ani ja nie potrafilibyśmy tego zrobić. Prawdziwym zajęciem Bransona jest bowiem dostrzeganie nowych możliwości, podejmowanie prawidłowych decyzji i rozumienie współzależności pomiędzy jego publicznością, markami i przedsięwzięciami.

Seth Godin „Linchpin: Are You Indispensable?” (Amazon Kindle location 841)

Rozwiązywanie problemów nigdy nie jest składnikiem zakresu obowiązków pracownika, ponieważ, jeśli byłbyś w stanie opisać kroki niezbędne do rozwiązania problemu, to po prostu nie byłoby problemu. Rozwiązywanie problemów to sztuka i jednocześnie dar rozwiązującego dla osoby, która popadła w tarapaty. Naprawiacz wkracza tam, gdzie wszyscy inni już się poddali, staje z podniesionym czołem i oddaje całą swoją energię sprawie.

Seth Godin „Linchpin: Are You Indispensable?” (Amazon Kindle location 1001)