Tag: edukacja

Cała wiedza świata

W mrocznych latach 1980-tych, w mojej głowie rozbłysło pewne marzenie. Pomyślałem sobie wówczas:

Fajnie by było, gdyby powietrze było nasycone całą wiedzą ludzkości.

I teraz, po niespełna trzydziestu latach, dysponujemy tym, co mnie wówczas tak zafascynowało: internet i sprytne telefony komórkowe udostępniają nam całą wiedzę ludzkości wszędzie tam, gdzie tylko mamy zasięg.

Każdy może za darmo czerpać z przepastnych zasobów Wikipedii, przeglądać katalogi dostawców z całego świata, czytać artykuły udostępniane przez ekspertów z najwyższej półki, a nawet oglądać bieżący kolor majtek tej czy innej celebrytki. Dla każdego coś miłego, interesującego lub rozwijającego.

Nie przewidziałem jednak, że ten powszechny i natychmiastowy dostęp do wiedzy wywoła tak olbrzymią niechęć do jej pogłębiania. Ludzie przestają się uczyć, gimnastykować swój umysł, bo przecież wszystko można obecnie wyguglać.

Wyguglać rzeczywiście można, ale niewytrenowany mózg nie jest w stanie wspiąć się na wyższe poziomy abstrakcji. Nie ma fundamentu podstawowej wiedzy umożliwiającego budowanie bardziej złożonych struktur koncepcyjnych.

Bo nie wystarczy przeczytać, że istnieją bramki logiczne NAND i NOR, żeby potem zrozumieć, jak działają komputery. Trzeba „czuć” sposób ich działania, na tej podstawie zbudować „czucie” działania przerzutników i dalej rejestrów oraz zbudowanych z nich większych układów logicznych, takich jak procesory, pamięci i interfejsy.

Nie wystarczy też posiadanie pod ręką wykazu instrukcji języka Java, żeby pisać dobre programy komputerowe. Umysł profesjonalnego programisty „myśli” w języku Java (albo C++, albo Ruby), jest nim po prostu przesiąknięty. Dzięki temu może on tworzyć złożone systemy, nie sprawdzając co chwilę, czy składnia użytej instrukcji jest prawidłowa, a średnik postawiony we właściwym miejscu.

Z jednej strony żyjemy więc we wspaniałym środowisku, które karmi nas swoim bogactwem informacyjnym, z drugiej jednak strony grozi nam epidemia powierzchowności i płytkiego pojmowania otaczającego nas świata.

Mam nadzieję, że ten wirus nierozumienia jeszcze cię nie dosięgnął. Życzę ci tego z całego serca!

Poziomy kompetencji

Według George’a Leonarda, autora książki „Mastery”, możemy wyróżnić trzy poziomy kompetencji w danej dziedzinie:

  1. Student realizuje zadania krok po kroku, poświęcając wiele wysiłku na prawidłowe wykonywanie poszczególnych czynności.
  2. Naukowiec realizuje zadania poprawnie i instynktownie.
  3. Profesor realizuje zadania z łatwością, jednocześnie tłumacząc, jak należy wykonywać poszczególne czynności i dlaczego.

Istnieje też inna, czterostopniowa klasyfikacja poziomów kompetencji:

  1. Nieświadoma niekompetencja – nie zdajesz sobie sprawy z istnienia zadania, którego nie umiesz zrealizować.
  2. Świadoma niekompetencja – wiesz, czego nie umiesz, ale nie interesuje cię zmiana tego stanu rzeczy.
  3. Świadoma kompetencja – umiesz zrealizować zadanie ze skupieniem i uwagą (poziom ten odpowiada wyżej zdefiniowanemu poziomowi studenta).
  4. Nieświadoma kompetencja – realizacja zadania jest twoją drugą naturą, potrafisz wykonywać je z łatwością. Jeśli masz cierpliwość i skłonności pedagogiczne jesteś w stanie przekazywać swoje umiejętności innym.

A ty?

Na jakim poziomie kompetencji jesteś w swojej dziedzinie?

A na jakim chciałbyś być i co zamierzasz w tym kierunku zrobić?

Turysta XXI wieku

Spotkać TesTeqa na turystycznym szlaku jest trudno. Ostatnie takie zjawisko wystąpiło… w ubiegłym tygodniu. Korzystając ze służbowej okazji zdobyłem Równicę w Beskidzie Śląskim. A oto pouczająca anegdota z tej krótkiej i niezbyt wymagającej wyprawy.

Schodząc ze szczytu, spotkałem pokaźną grupę młodzieży gimnazjalnej, której przewodzili: pan przewodnik w czerwonym swetrze z dumnie błyszczącą na piersi odznaką przewodnika oraz pani nauczycielka. Uczniowie zwartą grupą zajmowali całą szerokość szlaku, słuchając barwnych opowieści specjalisty od spraw gór. Chcąc przedostać się przez ciżbę, powiedziałem „przepraszam” i przemknąłem niemal niepostrzeżenie. Niemal, ponieważ pani nauczycielka zwróciła się do podopiecznych:

– Dzieci przesuńcie się trochę, bo tamujemy ruch.

Na to pan przewodnik odparł:

– A po co? Mogą nas obchodzić.

Przyznam, że wypowiedź ta zmroziła moje serce. W młodości wpojono mi zasadę, że na szlaku, nartostradzie, ścieżce biegowej lub rowerowej należy zatrzymywać się tak, żeby nie przeszkadzać osobom będącym w ruchu. Nie chciałem jednak facetowi robić wstydu przy młodzieży, więc poszedłem dalej. Tymczasem grupa zaczęła podążać za mną, a pan przewodnik zdecydowanie wysforował się do przodu. W tej sytuacji zaczekałem na niego i gdy się zbliżył, zwróciłem mu delikatnie uwagę, że nie powinno się utrudniać ruchu na szlaku i należy z tą zasadą zapoznawać młodych adeptów turystyki.

I tu się zaczęło. Pan przewodnik przyjął moją wypowiedź bardzo osobiście i przeprowadził kontrakt pełną oburzenia salwą nieparlamentarnych argumentów osobistych, szczególnie troszcząc się o stan mojego umysłu.

Zawsze sądziłem, że profesjonalista powinien być otwarty na konstruktywną krytykę… W tym przypadku zawiodłem się bardzo i nie pozostało mi nic innego, jak podziękować panu przewodnikowi za pouczającą rozmowę i pójść w swoją stronę. Z oddali usłyszałem jeszcze pokrzykiwania, że jestem chory i w związku z tym powinienem się leczyć.

Myślę, że wydarzenie to świetnie ilustruje tezę mojego poprzedniego wpisu, że przywódca zawsze daje przykład – czy chce tego, czy nie. W tym przypadku rolę przywódcy pełnił specjalista od spraw gór z odznaką przewodnika. Swoją postawą pokazywał młodym ludziom, jak na szlaku powinien zachowywać się turysta XXI wieku.

Ale czymże jest taka niesmaczna chwila wobec majestatu wielkiej góry od wieków pochylonej nad doliną, którą płynie niepozorny potok zwany przez mieszkańców tej okolicy Wisłą…

Przepis na sukces w szkole

Jeśli chcesz lekko, bez stresu i z pozytywnym wynikiem przebrnąć przez szkołę, zapoznaj się z kilkoma zebranymi w tym wpisie radami, które już wcześniej pojawiały się na łamach BIZNESU BEZ STRESU. Zastosowanie tych sposobów pozwoliło mi bezproblemowo ukończyć szkołę podstawową, liceum, dostać się na studia, obronić w terminie pracę magisterską i zająć się działalnością, którą lubię i za którą wiele osób chętnie mnie wynagradza.

Zanim jednak przejdę do moich rad, muszę podkreślić jedną, bardzo ważną sprawę, o której też już kiedyś pisałem. Pamiętaj, że człowiek sukcesu:

  • Szuka w sobie siły, by zaakceptować to, czego zmienić nie sposób.
  • Szuka w sobie odwagi, aby zmieniać to, co można poprawić.
  • Szuka w sobie mądrości, która pozwoli mu odróżnić te dwie kategorie spraw.

A teraz mój przepis, jak osiągnąć sukces w szkole:

  1. Ułóż swój ramowy plan dnia uwzględniający tygodniowy rozkład zajęć w szkole, zajęcia pozalekcyjne, czas na odrabianie lekcji i, co najważniejsze, czas na sport, rozrywkę i odpoczynek. Mój plan dnia wygląda tak: Mój plan dnia, ale oczywiście nie musisz wstawać o 4:45 rano. Wystarczy, że nie będziesz spóźniał się na pierwszą lekcję.
  2. Konsekwentnie stosuj procedurę odrabiania lekcji: POL 2.0 – Procedura Odrabiania Lekcji wersja 2.0. Nie da się ukryć, że odrabianie lekcji zajmuje więcej czasu niż nic-nie-robienie, ale jeśli twoim celem jest nic-nie-robienie, to nie zawracaj sobie głowy czytaniem BIZNESU BEZ STRESU, bo twoje życie będzie albo żałosne, albo pełne stresu.
  3. Weź kartkę papieru i stwórz swój kompaktowy kalendarz, taki jak ten, który zaproponowałem 2 lata temu: Kompaktowy kalendarz 2008/2009. Notując w nim terminy sprawdzianów i większych prac domowych, będziesz miał pełny przegląd czekających cię zadań. Nie przygotowałem w tym roku odpowiedniego pliku PDF, ponieważ uważam, że samodzielne sporządzenie kalendarza umożliwi ci przyjrzenie się całemu rokowi szkolnemu i zdanie sobie sprawy, ile czasu masz przed sobą – do wykorzystania lub stracenia.
  4. Zastosuj zasłonę dymną (Zasłona dymna w szkole), żeby poświęcić swój czas na to, co cię naprawdę interesuje, wiedząc, że pozostałe sprawy (przedmioty szkolne) toczą się właściwymi torami.

Powodzenia!

I tylko nie mów: „Nie dziękuję.”

Ludziom sukcesu podziękowania nie szkodzą!