Tag: buddyzm

Budda w Niebieskich Dżinsach – podsumowanie

BwND logo

Szczęśliwie dotarliśmy do końca wakacyjnego cyklu wpisów dotyczących nowoczesnego, poetyckiego spojrzenia na buddyzm Zen. Podejścia, które sprawia, że możesz stworzyć sobie oazę wytchnienia w dzisiejszym zagonionym, zagubionym świecie skupionym głównie na pseudosensacjach.

Mam nadzieję, że kilkoro z moich czytelników stało się już Buddami w Niebieskich Dżinsach, a inni są na dobrej drodze.

W ramach podsumowania przygotowałem dla ciebie trzy niespodzianki:

Proszę, czerp radość z dzielenia się tą książką i nagraniami ze swoimi przyjaciółmi i znajomymi.

Przekazuj je w całości, nie oczekując zapłaty.

Nauczysz się tego siedząc w ciszy.

Uwaga: „Budda w Niebieskich Dżinsach” jest obecnie dostępny tylko w postaci pliku PDF, ponieważ postanowiłem nie przenosić tu poszczególnych wpisów opublikowanych latem 2013 roku.

Medytacja

Wielu ludziom wydaje się, że medytacja to siedzenie na specjalnej poduszce w pozycji lotosu, głębokie oddychanie i powtarzanie w kółko kilku słów lub buczenie niczym transformator energetyczny wysokiego napięcia.

Istnieje wiele stron internetowych opisujących tę jedynie słuszną pozycję i z niezachwianą pewnością siebie głoszących, że pierwszą rzeczą, jakiej trzeba nauczyć się w medytacji, jest „właściwy sposób siedzenia”.

Oczywiście nieskrępowana wygoda ciała i możliwość rozluźnienia poszczególnych mięśni mają duże znaczenie dla skuteczności praktyki medytacyjnej, ale nie są jej warunkiem koniecznym. Medytować można także wtedy, gdy okoliczności wcale temu nie sprzyjają. Na przykład w zatłoczonym autobusie, w kolejce do kasy w hipermarkecie czy podczas zmywania talerzy po obiedzie.

Dlaczego?

Dlatego, że:

Medytacja to nauka bycia swoim własnym, dobrym przyjacielem – przyjacielem, który cię rozumie i akceptuje.

To właśnie do budowania tej przyjaźni niezbędne jest wsłuchiwanie się w swój oddech, zauważanie i odkładanie na bok przelatujących przez głowę myśli oraz skupianie uwagi na poszczególnych częściach własnego ciała.

Wiele dolegliwości trapiących ludzkie ciało i duszę można złagodzić lub całkowicie uleczyć zaprzyjaźniając się z samym sobą.

Zacznij więc już teraz – od piętnastu oddechów. Jeśli nie prowadzisz pojazdu mechanicznego, zamknij oczy i:

  • przez pierwsze trzy oddechy podczas wdechu pomyśl: „Jestem wdzięczny”, a podczas wydechu: „za ten dzień.”
  • przez kolejne trzy oddechy podczas wdechu pomyśl: „Jestem wdzięczny”, a podczas wydechu: „za tę godzinę.”
  • przez kolejne trzy oddechy podczas wdechu pomyśl: „Jestem wdzięczny”, a podczas wydechu: „za tę chwilę.”
  • przez kolejne trzy oddechy podczas wdechu pomyśl: „Jestem wdzięczny”, a podczas wydechu: „za ten oddech.”
  • przez ostatnie trzy oddechy nie myśl już o niczym, tylko poczuj bezgraniczną radość bycia żywą istotą i doceń to, że jesteś w stanie tę radość odnaleźć.

Ciasto w lodówce

Thich Nhat Hanh to wietnamski mnich buddyjski, jeden z najsłynniejszych popularyzatorów buddyzmu na Zachodzie. Opublikował ponad 100 książek, a ostatnią z nich jest broszurka wielkości dzienniczka szkolnego „Making space: creating home meditation practice” (czyli „Tworzenie przestrzeni dla domowej praktyki medytacyjnej”). Jeśli interesują cię te klimaty, a sądzę, że powinny, na kilkudziesięciu niewielkich stronach znajdziesz wiele wskazówek, jak niewielkim nakładem sił i środków stworzyć w swoim domu lub miejscu pracy przestrzeń duchowego wyciszenia.

Jest też w tej książeczce jeden rozdział niezwykły, luźno związany z jej głównym tematem. Mam nadzieję, że przytoczenie jego fragmentu w ramach BIZNESU BEZ STRESU zachęci cię do zapoznania się z całością.


Ciasto w lodówce

To nie jest ciasto zrobione z mąki i cukru jak biszkopt. Możesz je jeść bez końca i nigdy go nie zabraknie.

Gdy atmosfera w domu się zagęszcza, dzieci lub dorośli kłócą się i na siebie krzyczą, możesz wykorzystać metodę „ciasta w lodówce”, żeby przywrócić harmonię. Po pierwsze weź trzy głębokie wdechy i wydechy, a potem powiedz do osoby, z którą się sprzeczasz (lub do osób, które boczą się na siebie): „Przypomniałem sobie, że mamy ciasto w lodówce”. Nie ma znaczenia, czy rzeczywiście w lodówce jest jakieś ciasto, czy nie.

Tak naprawdę twoje stwierdzenie „mamy ciasto w lodówce” oznacza: „Nie sprawiajmy sobie już dłużej cierpienia”. Ciasto jest świetnym narzędziem pozwalającym ewakuować wszystkich z niebezpiecznej sytuacji. Ktoś musi pójść do lodówki po ciasto (albo po coś innego do zjedzenia), ktoś musi zająć się talerzami i widelcami. Każdy dostaje powód do przerwania waśni i stworzenia sobie przestrzeni do nabrania oddechu. Otwierając lodówkę, żeby wyjąć ciasto, i gotując wodę na herbatę, możesz nadal robić głębokie wdechy i wydechy, aby poczuć się lżej na duszy i na ciele.

Thich Nhat Hanh „Making space” (49-50)


Skandaliczna parodia – filozofia, pieniądze i religia

To już ostatnia porcja cytatów ze Skandalicznej parodii. Autor pisze w pierwszej osobie, jako fałszywy Steve Jobs, przy czym w ostatnim z przytoczonych fragmentów sam jest uczniem, który w Indiach pobiera (od emerytowanego profesora Harvardu udającego religijnego przywódcę) lekcję dotyczącą ludzkich potrzeb – lekcję, która wyjaśnia źródło rynkowego sukcesu firmy Apple:


Naprawdę jestem najfajniejszą osobą, jaką spotkałem w swoim życiu.”

Fake Steve Jobs „oPtion$” (166)


„Słuchaj,” mówi Tom. „Jak bardzo lubisz Zacka? Przyjaźnicie się, prawda?”
„Kiedy miałem raka, codziennie odwiedzał mnie w szpitalu. A jego żona przynosiła nam jedzenie do domu.”
„Więc przyjaźnicie się.”
„Tak, nie da się ukryć.”
„A wepchnąłbyś go pod autobus? No wiesz, jakbyś musiał? Żeby uratować swój tyłek?”
„Ciężkie pytanie. Niech no pomyślę.” Składam swoje ręce przed sobą i udaję, że myślę. „Mmm, tak!”
„Chłopie, jesteś zadziwiający. Wiesz? Nie masz za grosz lojalności! Uwielbiam to! Naprawdę! To powód, dla którego zajmujesz należne miejsce wśród gigantów!”

Fake Steve Jobs „oPtion$” (169)


„Roshi, nauczycielu,” zwraca się do mnie, „jesteś oświeconą istotą. A jednak…” Zatrzymuje się na chwilę. „A jednak robisz rzeczy, które wydają się okrutne. Krzyczysz na ludzi, obrażasz ich, nie szanujesz. Jednocześnie mówisz, że chcesz czynić świat lepszym. Że chcesz przywrócić ludziom dziecinną radość życia. Jak godzisz ze sobą te sprawy?”
To dobre pytanie i oczekiwałem, że kiedyś je zada. Przypominam mu zatem, że Lao Tzu w „Tao Te Ching” uczy nas, iż osiągnięcie perfekcji wymaga bezwzględności. „Czyż nie było okrutne porzucenie przez Siddharthę żony i dzieci? Czyż nie było okrutne ze strony Buddy nakazać wiernym, żeby żebrali? Ktoś mógłby to tak ocenić.”
Patrzy na mnie tym wzrokiem. Widzę, że nie kupuje mojej gadki. Problem z Ja’Redem jest taki, że bywa naćpany, ale nie jest głupi.
„Sagwa,” mówię do niego, „naszym celem w Apple jest dążenie do doskonałości. Na przykład taki iPod, albo nasz system operacyjny oparty na Uniksie. To są obiekty, które zbliżają się do perfekcji, co było możliwe tylko dzięki bezwzględności w procesie projektowania. Wierzę, że jeśli Budda żyłby w dzisiejszych czasach, poznałby się na wspaniałości naszego 80-gigabajtowego wideo-iPoda. Zrozumiałeś?”

Fake Steve Jobs „oPtion$” (179)


„Sugerujesz, że powinienem rozdawać swoje pieniądze. Zastanówmy się, co by się stało, gdybym zaczął to robić. Biedni ludzie, którzy by je dostali, rzuciliby się kupować 50-calowe telewizory, narkotyki i inny, bezużyteczny szajs. Ile byś im nie dał i tak po dwóch tygodniach znaleźliby się w punkcie wyjścia. A forsa po prostu przepłynęłaby przez nich i wróciła do ludzi takich jak ja. Rozumiesz?”
„Nie za bardzo.”
„Biedacy są jak sito. Pieniądze po prostu przez nich przelatują. Dlatego są biedni. Ale jest garstka wybrańców i, czy chcesz tego, czy nie, ja jestem jednym z nich, do których forsa lgnie i się przylepia. To taka siła przyciągająca – magnetyzm. Pieniądze lubią towarzystwo innych pieniędzy. Mają instynkt. Odnajdują właściwych ludzi i się ich trzymają.”

Fake Steve Jobs „oPtion$” (181-182)


„Czy Katolicyzm to przekręt? Czy Chrześcijaństwo to przekręt? A Judaizm? Islam? Fakt, że nie wyznajemy tych religii nie oznacza, że są przekrętem. Mają swój cel. Dobry, szlachetny cel. Ja też mam taki cel.”
„Jaki? Kantować ludzi?”
„Pomagać ludziom.”
„Daj spokój.”
„Ludzie chcą w coś wierzyć. I ja stałem się dla nich tym czymś.”
„Przyjmujesz od nich pieniądze.”
„Dają tylko to, co chcą dać.”
„Nie dadzą ci wiele, jeśli zaraz do nich pójdę i wyjawię im całą prawdę.”
„O! I w tym tkwi całe piękno. Nie uwierzą ci. Wręcz przeciwnie. Zapewne oskarżą cię o herezję i ukamienują. To jest najwspanialsza cecha wszystkich kultów religijnych. Badaliśmy to, kiedy jeszcze pracowałem na Harvardzie. Moc wiary, zdolność ludzkiego umysłu do utwierdzania się w irracjonalnych poglądach, pragnienie znajdowania w swoim otoczeniu sensu, potrzeba istnienia Boga to zadziwiające sprawy. To jest lekcja dla ciebie. Właśnie po to wezwałem cię tutaj. To lekcja, którą powinieneś zabrać ze sobą do Ameryki.”

Fake Steve Jobs „oPtion$” (185-186)