Tag: biznes

Twoja praca

Jeśli poważnie podchodzisz do swojej pracy zawodowej:

  1. Jasno sprecyzuj swój zakres odpowiedzialności.
  2. Sprowadź swoją pracę do realizacji prostych celów.
  3. Podporządkuj swój harmonogram dnia realizacji tych celów.
  4. Stwórz precyzyjny obraz swojego sukcesu.
  5. Staraj się rozumieć oczekiwania przełożonego i współpracowników.
  6. Systematycznie przyglądaj się swoim postępom.
  7. Informuj innych o swoich dokonaniach.

Na podstawie „Defining your job” / Genuine Curiosity.

Zostań komandosem!

W tradycyjnym biznesie, jak w wojsku, generałowie (zarząd) wytyczają strategię działania, kadra oficerska (kierownicy średniego szczebla) przekuwa strategię w taktykę, a szeregowi żołnierze (pracownicy) chwytają broń i wypełzają z okopów, żeby zwyciężyć lub polec na polu chwały.

Taka forma działania była do niedawna niepodważalnym kanonem, jednak w ostatnich latach zarysował się nowy trend: coraz mniejsze znaczenie zaczynają mieć nadawane odgórnie tytuły, a coraz bardziej liczy się zdolność do uchwycenia steru we własne ręce i zdobycia poparcia pozostałych członków załogi.

Obecnie wielu generałów staje się podwładnymi żołnierzy, którzy skutecznie przejmują przywództwo w organizacjach. Proces ten będzie się pogłębiał, a miejsce przedsiębiorstw zorganizowanych na wzór wielkich armii zajmą firmy złożone z luźno powiązanych oddziałów sił specjalnych (partyzanckich), działających we wspólnej sprawie.

Przygotuj się do tej zmiany! Zostań komandosem!

Trzy wyzwania

W swoim najnowszym eseju Scott Berkun definiuje trzy wyzwania, z którymi musimy się zmierzyć na naszej drodze rozwoju osobistego:

  1. Pierwszym wyzwaniem jest obawa przed błędami. Dopiero gdy zaczynamy rozumieć, że każdy popełnia błędy i dzięki nim zdobywamy doświadczenie, jesteśmy w stanie zaakceptować naszą niedoskonałość.
  2. Drugim wyzwaniem są kontakty z innymi ludźmi. Dopiero gdy zaczynamy rozumieć, że nie musimy zgadzać się ze wszystkim i stosować się do każdej rzeczy, którą usłyszymy, jesteśmy w stanie nawiązywać równorzędne relacje z bliźnimi.
  3. Trzecim wyzwaniem jest samotność. Dopiero gdy potrafimy wyjść poza nasz świat i przyjrzeć mu się z boku, gdy umiemy zerwać z nim więzi emocjonalne, jesteśmy w stanie w pełni uwolnić naszą zdolność do widzenia tego, czego nie widzą inni.

Na podstawie „Essay #60 – How to be a free thinker”.

Włochaty pasażer

W ramach eksperymentu, nie zważając na rady obsługi hotelowej, zachwalającej linie amerykańskie, do przelotu na trasie San Francisco – Las Vegas – San Francisco wybrałem linię Virgin America Richarda Bransona. Z ręką na sercu muszę stwierdzić, że to była świetna decyzja. Poziom obsługi jest więcej niż bardzo dobry, a wszystkie miejsca w samolocie wyposażono w usługi interaktywne, takie jak filmy, muzyka i gry na życzenie, bieżący podgląd położenia samolotu na mapie i informacje o podstawowych parametrach lotu (pułap, prędkość, temperatura na zewnątrz i odległość do celu) oraz gry i czat pomiędzy pasażerami samolotu. Przed startem w tajniki bezpieczeństwa wprowadza wszystkich film animowany, wsparty demonstracją praktyczną wykonywaną przez członka załogi. I nie ma to tak poważnego charakteru, jak w Lufthansie, bo w liniach Virgin wszystko jest rozrywką.

Podczas lotu powrotnego miejsce obok mnie zajmował… olbrzymi, czarny, włochaty, ale spokojny i bardzo przyjaźnie do wszystkich nastawiony pies. Oczywiście siedział na podłodze, a nie w fotelu. Kolejne miejsce zajmowała jego właścicielka. Personel pokładowy niejednej linii podszedłby z rezerwą do takiego pasażera, który, choć nie nosił kapelusza, wyglądał dość niezwykle. Tymczasem w samolocie Virgin America kudłatego gościa powitał przed startem sam kapitan statku powietrznego i, widząc, że pieskowi chce się pić, osobiście przyniósł mu głęboki talerz wypełniony chłodną wodą. Pasażer z wdzięczności zamerdał ogonem i począł chłeptać orzeźwiający napój. A podczas lotu przechodzący stewardzi z uwagą starali się omijać ogon i łapy psa pojawiające się niekiedy w przejściu pomiędzy fotelami.

Dobrze, że są na świecie firmy, które szanują każdego swojego klienta, niezależnie od rasy, gatunku i koloru sierści. To te firmy wygrają w końcowym rozrachunku. Bierzmy z nich przykład!

A, bym zapomniał. Napis przypominający, jaka jest dopuszczalna wielkość bagażu podręcznego w liniach Virgin America, brzmi mniej więcej tak: „Kochaj swój bagaż. Pozwól mu lecieć razem z bagażami tej samej wielkości. W kabinie pasażerskiej podróżują tylko bagaże o maksymalnych wymiarach 10 cali x 16 cali x 24 cale.”