Tag: biznes

Mały kamyk, duży ból

33. Maraton Warszawski 2011
(photo by: Pani TesTeqowa)

Maraton.

Całkiem dobrze ci się biegnie.

Słoneczko świeci, lekki wiatr chłodzi twoją twarz, a wokół roześmiane towarzystwo zgodnie przemierza kolejne kilometry.

Nagle czujesz, że w lewym bucie coś zaczyna cię uwierać. Może jakiś kamyk do niego wskoczył, a może podwinęła ci się skarpetka? Nie zatrzymujesz się jednak i nie sprawdzasz, co się stało, bo nie chcesz na to tracić czasu. Zaczynasz tylko nieco inaczej stawiać stopę, żeby mniej odczuwać tę drobną niewygodę.

Po dwóch kilometrach twoje lewe kolano delikatnie daje ci do zrozumienia, że nie podoba mu się ten nowy sposób biegania. Dlaczego przy każdym kroku musi chronić twoją stopę, przyjmując nienaturalną pozycję? Buntuje się i zaczyna boleć. Przechylając się więc nieco w prawo, odciążasz je, ale nie zwalniasz tempa, żeby nie uciekły ci cenne sekundy…

Mijają kolejne kilometry i powoli twoje prawe biodro zaczyna ci przypominać o swoim istnieniu. W dodatku łapie cię bolesny skurcz łydki, który uniemożliwia ci dalszy bieg. Usiłujesz jeszcze ją rozciągnąć i rozmasować, ale to koniec. Siadasz załamany na krawężniku, zdejmujesz lewy but i widzisz, jak wypada z niego malutki kamyk – przyczyna całego nieszczęścia…

Ten wpis nie jest o bieganiu. Dotyczy on błędu, który powtarzamy przez całe życie z niezwykłą konsekwencją i samozaparciem.

Zamiast zająć się pierwotną przyczyną choroby, leczymy jej objawy. Zamiast zająć się kamykiem inicjującym lawinę, zajmujemy się doraźnym minimalizowaniem skutków jej zejścia.

Na przykład w pracy: jesteś szefem, ale gdy ktoś nie wykona zleconego zadania, wyznaczasz inną osobą, żeby zajęła się narastającym problemem. To z kolei powoduje opóźnienia w pozostałych przedsięwzięciach i coraz większe niedomagania całego organizmu firmowego.

Dlatego pamiętaj:

Zabij potwora, zanim urośnie!

Gdy tylko poczujesz, że coś cię uwiera w bucie, zatrzymaj się, znajdź przyczynę bólu i ją usuń.

Gdy ktoś nie wykona zadania, ustal, dlaczego tak się stało. Może rzeczywiście potrzebuje pomocy, a może jest po prostu zaciętym trybem, który trzeba wymienić dla dobra całego mechanizmu. Nie omijaj problemu, ale rozwiąż go tam, gdzie powstał.

Gdy konkurent wdziera się na twój rynek, nie lekceważ go, gdy jest jeszcze mały. Zastanów się, dlaczego udaje mu się odbierać ci klientów, i skoryguj swoją ofertę, póki cię na to stać.

Pamiętaj:

Zabij potwora, zanim urośnie!

GTD-Day z Nozbe

GTD Day z Nozbe

Siedem lat temu, 12 marca 2009 roku w San Francisco rozpoczął się GTD-Summit. W pierwszą rocznicę tego niesamowitego wydarzenia proklamowałem 12 marca Międzynarodowym Dniem GTD. Co roku obchodzę to święto pod dwoma hasłami:

  • Happy GTD-Day to you!
    – czyli Szczęśliwego Dnia GTD!
  • Hug your trusted system!
    – czyli Przytul swój zaufany system!

Zaufany system jest podstawą metody Getting Things Done (GTD) Davida Allena. Musisz być w pełni przekonany, że to, co w nim zapisujesz, nigdy nie zginie. Tylko w ten sposób twój umysł może przestać w kółko myśleć o setkach spraw i skupić się na skutecznym załatwieniu pierwszej z nich. A potem następnej i następnej, i następnej…

Tegoroczny GTD-Day miałem zaszczyt i przyjemność obchodzić z Michałem Śliwińskim – twórcą aplikacji Nozbe, która doskonale sprawdza się jako taki właśnie niezawodny, zaufany system GTD.

To było wspaniałe spotkanie i niezwykle inspirująca rozmowa! Zapał Michała i jego spojrzenie na świat są niesamowite: przepełnione energią i chęcią dawania ludziom tego, co im pomaga w życiu. Niezbitym dowodem na to, że Nozbe naprawdę pomaga jest ponad 300 tysięcy zadowolonych użytkowników.

W takim momencie, po osiągnięciu tak olbrzymiego sukcesu wielu przedsiębiorców osiadłoby na laurach i zaczęło odcinać kupony. Inni próbowaliby odkryć metodę, jak wyciągnąć od klientów więcej gotówki, nie dając im nic w zamian.

Tymczasem podejście Michała jest zupełnie inne: wie, że robi coś bardzo użytecznego, wie, że w ten sposób pomaga tysiącom ludzi, i wie, że nie udało mu się jeszcze dotrzeć do milionów tych, którzy nadal zmagają się z życiem i są przytłoczeni swoimi sprawami. Do tych, którzy po prostu nie wiedzą o istnieniu niezawodnego narzędzia do ogarnięcia tego wszystkiego.

Drogi Michale! Stoi przed nami wielkie wyzwanie: sprawić, żeby każdy mógł skutecznie realizować swoje plany. Żeby przejął ster swojego życia, a nie tylko usiłował nie zachłysnąć się wodą za jego burtą! Oby nam się udało!

Szczęśliwego Dnia GTD!

Najważniejsza zasada zarządzania

Wiesz, jaka jest najważniejsza zasada zarządzania?

„Otrzymujesz to, za co nagradzasz.”

Zastanów się więc, jakie postępowanie doceniasz pochwałą lub premią, a jakie ganisz kwaśną miną lub reprymendą.

Czy zależy ci na tym, żeby pracownik siedział przy swoim biurku, zanim pojawisz się w pracy, i wychodził dopiero wtedy, gdy pojedziesz do domu? Czy raczej na tym, żeby skutecznie rozwiązywał problemy, opracowywał znakomite produkty i umiał odróżniać rzeczy ważne od nieistotnych?

Czy zależy ci na tym, żeby twoi podwładni ci kadzili, czy wolałbyś szczery obraz sytuacji – tak jak oni to widzą?

Czy pragniesz bezwzględnego posłuszeństwa nawet wtedy, gdy się mylisz, czy zdrowego rozsądku, którego nie tłumi strach przed wyrażaniem własnej opinii?

Pamiętaj:

„Otrzymujesz to, za co nagradzasz.”

Nagradzaj więc to, co chcesz otrzymywać.

Nozbe

NOZBE3

Często spotykam się z pytaniem:

Jakie oprogramowanie jest najlepsze do ogarnięcia się i skutecznego załatwiania spraw?

Nie chcę nikogo urazić, ale znam inne, równie celne pytanie:

Jaki kolor jest najładniejszy?

Może trochę przesadziłem z tą ironią, ale chciałem w ten sposób podkreślić subiektywny charakter takich ocen. Różnimy się między sobą i każdy z nas ma nieco inne potrzeby i gusta. Jedni zapisują swoje dane w zeszyciku, który codziennie chowają do sejfu, a inni nie widzą nic zdrożnego w korzystaniu z internetowej chmury. Jedni mogą wrzucać do tego samego worka zarówno dane służbowe, jak i prywatne, inni popełniliby w ten sposób wykroczenie. Jedni biegle władają językiem angielskim, inni wolą aplikacje mówiące do nich po polsku.

Dlatego, tak jak nie można kategorycznie stwierdzić, który kolor jest najładniejszy, nie można również wskazać oprogramowania, które będzie idealne dla każdego. Warto zatem popróbować różnych rozwiązań, nie traktując swoich testów ze śmiertelną powagą.

Od czego proponuję zacząć?

Od Nozbe!

Dlaczego?

Ponieważ:

  1. Od 9 lat systematycznie się rozwija.
  2. Ma już ponad 300 tysięcy użytkowników.
  3. Jest polskim programem, który odniósł globalny sukces.
  4. Zespół Nozbe nie „chodzi” do pracy i stanowi żywe świadectwo, że nie trzeba mieć wspaniałego biura, żeby robić wspaniałe rzeczy.
  5. Można za darmo sprawdzić, czy Nozbe to jest „właśnie to”.
  6. Można skorzystać z filmów instruktażowych uczących sprawnego działania.
  7. I wreszcie najważniejsze: znam Michała Śliwińskiego – godnego zaufania człowieka, który stoi za sukcesem Nozbe. Sukcesem, który był możliwy przede wszystkim dlatego, że Michałowi naprawdę zależy!

UWAGA: ten wpis nie jest sponsorowany. BIZNES BEZ STRESU dba o swoją reputację, której filarem są wolne od materialnych pokus, niezależne opinie.

Oznacza to, że nie zarobię ani grosza, jeśli staniesz się klientem Nozbe.

Jedyną osobą, która może na tym zyskać, jesteś ty!