Tag: biznes

Permanentny niedobór

„Większość ludzi nie potrafi określić, czego dokładnie chce. Ale są stuprocentowo pewni, że tego nie mają.” – Alfred E. Neuman

Nie wiem, czy ten, znakomicie opisujący ludzką naturę, cytat należy rzeczywiście przypisać Alfredowi E. Neumanowi. Nie ulega natomiast wątpliwości, że sam Neuman jest postacią fikcyjną, żyjącą głównie na okładkach amerykańskiego czasopisma humorystycznego „Mad”.

Wracając do tej wiekopomnej myśli: daje ona szerokie możliwości działania każdemu, kto chce zrobić karierę na zaspokajaniu ogólnej ludzkiej potrzeby polegającej na tym, że pragniemy, aby ktoś ciągle zaspokajał nasze kolejne konkretne potrzeby. Nawet wtedy, kiedy one jeszcze nie istnieją.

Zrobił to Bill Gates, wstawiając nam do domów komputery osobiste.

Zrobił to Steve Jobs, wkładając do naszych kieszeni najpierw tysiące piosenek, a potem telefon z ekranem dotykowym i internetem.

Zrobił to Jarosław Kaczyński, dając nam po 500 złotych na dziecko (z naszych własnych pieniędzy, które są nam wcześniej zabierane w postaci podatków).

Jako człowiek myślący zastanów się zatem nad dwiema kwestiami:

  1. Co mógłbyś zaoferować ludziom, żeby dać im satysfakcję zaspokojenia potrzeby, o której istnieniu jeszcze przed chwilą nie mieli zielonego pojęcia?
  2. Czy jesteś pewien, że naprawdę czegoś ci brakuje? Czy twoje życie nie daje ci wystarczających powodów do wdzięczności za to, co masz? Czy warto tracić to z oczu, uganiając się za błahostkami i tandetnymi świecidełkami?

Pomyśl o tym w powalentynkowy poniedziałek – w dzień po „święcie” wymyślonym po to, żeby zaspokoić potrzebę, której nie miałeś…

Klarowny lider

Doktor Mark Goulston opracował kryteria, jakie powinien spełniać przyszły prezydent USA oraz każdy, kto chce zachęcić bliźnich do wspólnego działania:

  1. Zaufanie – ufasz mu, że zrobi to, co obiecuje, nie wykorzystując innych.
  2. Pewność – na podstawie przeszłych doświadczeń jesteś pewny, że wie, co robi, i że robi to skutecznie.
  3. Szacunek – szanujesz go za jego uczciwość i gotowość do obrony podstawowych zasad moralnych.
  4. Podziw – podziwiasz go za wytrwałość w wypełnianiu jego misji.
  5. Sympatia – lubisz go za jego poczucie humoru, dystans i to, że przyjemnie jest z nim przebywać.
  6. Inspiracja – inspiruje cię, sprawiając, że pokazujesz, do czego jesteś zdolny.

Czy taka jest Hillary Clinton?

Czy taki jest Andrzej Duda?

Czy taki jest Jarosław Kaczyński?

Czy taki jest Paweł Kukiz?

Czy taki jest Jerzy Owsiak?

Czy taki jest Ryszard Petru?

Czy taki jest Grzegorz Schetyna?

Czy taka jest Beata Szydło?

Czy taki jest Donald Trump?

Czy taki jest [tu wpisz nazwisko osoby, która chce decydować o twoim losie]?

Odpowiedzieć musisz sobie sam. Ja ci nie pomogę.

Marzenie pracownika

Ten wpis powstał pod wpływem lektury książki Stana Slapa „Bury My Heart at Conference Room B. The Unbeatable Impact of Truly Commited Managers”.

Marzenie pracownika

  • Chciałbym, żeby moja praca była zgodna z wyznawanymi przeze mnie zasadami i przekonaniami.
  • Chciałbym być szanowany.
  • Chciałbym móc samodzielnie odpowiadać za powierzone mi obowiązki.
  • Chciałbym, żeby moja praca była potrzebna, miała sens i sprawiała, że świat staje się lepszy, a nie gorszy.
  • Chciałbym mieć powód, żeby wierzyć w to, co robię.

Czy ty też masz takie marzenia?

Myślę, że dotyczą one nie tylko pracowników, ale również kierowników, dyrektorów, prezesów i właścicieli firm.

Pomyśl, jakie Najbliższe Działanie powinieneś podjąć, żeby twoje marzenia miały szansę stać się rzeczywistością.

Puuk, puuk, puuk…

Wlazł kotek na płotek i mruga...

Puuk, puuk, puuk, puuk, puuk, puuk, puk, puk, puk…

Czy wiesz, początek jakiej piosenki właśnie wystukałem palcem?

W 1990 roku na Uniwersytecie Stanforda Elizabeth Newton przeprowadziła następujący eksperyment: ze studentów utworzono 120 par: pierwsza osoba miała za zadanie wystukać palcem rytm jakiejś znanej melodii, a druga – odgadnąć jej tytuł. Okazało się, że jest to nadzwyczaj trudne. Tylko trzej słuchacze prawidłowo zidentyfikowali utwór. 117 osobom stukanie z niczym się nie skojarzyło… oprócz alfabetu Morse’a.

Ciekawe jest też to, że studenci, którzy wystukiwali rytm, byli pewni, że ich partnerzy mają co najmniej 50% szans na poradzenie sobie z zagadką. Dlaczego tak sądzili? Ponieważ stukając, słyszeli w swojej głowie poszczególne tony i nie brali pod uwagę faktu, że ta informacja jest niedostępna dla odbiorców ich „komunikatu”.

Po co o tym piszę?

Po to, żebyś zdał sobie sprawę, że twoi podwładni i współpracownicy też w wielu przypadkach nie są w stanie domyślić się, co ci chodzi po głowie. Musisz im to powiedzieć!

Każdy z nas ma nieco inne wspomnienia, skojarzenia i uprzedzenia, które tworzą kontekst naszego odbierania informacji i rozumowania. To dlatego na prosty komunikat: „Wspomóż Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy!” jedni reagują uśmiechem i hojnym datkiem , a inni zmarszczonym czołem i utyskiwaniem na upadek moralności.

Również z tego powodu twoje polecenia i prośby są często opacznie rozumiane przez otoczenie. Dobrze, jeśli jedyną konsekwencją takich nieporozumień jest dużo śmiechu. Gorzej, gdy prowadzą do olbrzymich strat lub tragedii.

Dlatego:

Komunikując się z ludźmi, nie ograniczaj się do wystukiwania rytmu palcem. Otwórz usta i zanuć melodię, żeby słuchacze nie mieli żadnych wątpliwości, o co ci chodzi!

A na koniec rozwiązanie zagadki: „Jaką piosenkę wystukałem na początku tego wpisu?”. Prawidłowa odpowiedź brzmi: „Wlazł kotek na płotek i mruga…”. Przecież to od razu słychać! ;-)