Nie masz czasu czytać tego wpisu? To go posłuchaj! Tutaj albo w postaci podcastu Biznesu Bez Stresu dostępnego we wszystkich rozgłośniach od Apple po Spotify i YouTube!
Według greckiej mitologii Pandora była pierwszą kobietą na Ziemi, ale nie dlatego przeszła do historii. W posagu dostała poniekąd szczelnie zamkniętą puszkę z wszelkimi nieszczęściami tego świata, a że była ciekawską babą, to tę puszkę otworzyła i mamy teraz to, co mamy. Dziś pojęcia „puszka Pandory” używamy w dwóch różnych kontekstach:
Dziś w Biznesie Bez Stresu z okazji Dnia Dziecka mam w prezencie wierszyk dla naszych rezolutnych pociech. Nie muszą się go uczyć na pamięć, ale jeśli zrozumieją jego przesłanie i wezmą je sobie do serca, to pozbędą się mnóstwa trosk i sprawią sobie życie wypełnione wieloma radościami!
Stali czytelnicy Biznesu Bez Stresu wiedzą, że jestem gorącym zwolennikiem automatyzacji wszelkich działań za pomocą procedur i rytuałów. Ale nawet najlepsze idee są niczym, jeśli się ich z żelazną dyscypliną nie realizuje. I jeśli nie reaguje się na sygnały, że coś jest nie tak. Dziś opowiem Wam o karygodnym przykładzie lekceważenia procedur, które doprowadziło do prawdziwej katastrofy podczas II wojny światowej. O tej pożałowania godnej niekompetencji brytyjskiego wywiadu dowiedziałem się ze świetnej książki Davida Kahna „Łamacze kodów”.
Spotkałem wielu menedżerów, którzy z uporem godnym lepszej sprawy starali się zrozumieć, dlaczego ich podwładni postępują tak, jak postępują. Co nimi kieruje? Jakie są ich motywacje? Jakie targają nimi emocje? I co? I nic! Osiągali znacznie gorsze wyniki od menedżerów, którzy nie usiłowali zdekodować zawartości mózgów swoich ludzi. Dlaczego?