BBS #0057: Operacja „NORDPOL”

Nie masz czasu czytać tego wpisu? To go posłuchaj! Tutaj albo w postaci podcastu Biznesu Bez Stresu dostępnego we wszystkich rozgłośniach od Apple po Spotify i YouTube!

TUNERStali czytelnicy Biznesu Bez Stresu wiedzą, że jestem gorącym zwolennikiem automatyzacji wszelkich działań za pomocą procedur i rytuałów. Ale nawet najlepsze idee są niczym, jeśli się ich z żelazną dyscypliną nie realizuje. I jeśli nie reaguje się na sygnały o tym, że coś jest nie tak. Dziś opowiem Wam o karygodnym przykładzie lekceważenia procedur, które doprowadziło do prawdziwej katastrofy podczas II wojny światowej. O tej pożałowania godnej niekompetencji brytyjskiego wywiadu dowiedziałem się ze świetnej książki Davida Kahna „Łamacze kodów”.

W marcu 1942 roku w okupowanej Holandii Niemcy namierzyli i przejęli radiostację, która należała do ruchu oporu i zapewniała łączność z brytyjskim Zarządem Operacji Specjalnych. W takich przypadkach operator radiostacji miał obowiązek zastosować specjalną procedurę nakazującą mu:

  • pójście na współpracę w celu uniknięcia tortur i stworzenia kanału potencjalnej dezinformacji wroga;
  • nadawanie do centrali meldunków podsuwanych mu przez Niemców, ale z pominięciem ustalonego, ukrytego w treści meldunku sygnału bezpieczeństwa;
  • odbieranie komunikatów z centrali i przekazywanie ich Niemcom.

Dzięki tej sprytnej procedurze Anglicy zamierzali w razie wpadki oszukiwać fałszywymi komunikatami oszukujących ich Niemców. Wszystko to oczywiście przy założeniu, że brak sygnału bezpieczeństwa w meldunku pozostanie tajemnicą.

Na szczęście aresztowanemu operatorowi radiostacji udało się zmylić nazistów i zaczął pod ich nadzorem prowadzić korespondencję, za każdym razem pomijając prawdziwy sygnał bezpieczeństwa. Postępował tak przez siedem miesięcy. Potem, wnioskując z otrzymywanych komunikatów i reakcji oficerów Abwehry, doszedł do wniosku, że coś jest nie tak. Zaczął więc przemycać w meldunkach dodatkowe, nieuzgodnione wcześniej sygnały alarmowe, ale też bez skutku. Centrala nadal nie zwracała uwagi na ostrzeżenia i brała za dobrą monetę wszystkie informacje przekazywane jej przez skompromitowaną radiostację.

Niemcy nadali tej operacji kryptonim „NORDPOL” i w jej ramach zaaranżowali 190 zrzutów na spadochronach, z których 95 przejęli. W ten sposób otrzymali w prezencie od szczodrych Anglików 13,5 tony materiałów wybuchowych, 3000 pistoletów maszynowych Sten, 5000 rewolwerów, 2000 granatów ręcznych, 75 nadajników radiowych, 500 tysięcy naboi i pół miliona guldenów holenderskich. Aresztowali też 54 agentów, z których 47 rozstrzelali. Wszystko to w „uzgodnieniu” z brytyjskim Zarządem Operacji Specjalnych, na podstawie wymienianych z nim komunikatów radiowych. To ogłupianie Anglików trwałoby jeszcze dłużej, ale pod koniec 1943 roku na Wyspy Brytyjskie dotarli zbiedzy z hitlerowskiej niewoli i poinformowali władze o holenderskiej wsypie.

Ostatnia depesza nadana przez Niemców za pomocą przejętej radiostacji została wysłana 1 kwietnia 1944 roku. Po raz pierwszy nie była zaszyfrowana i brzmiała tak:

Do panów Blunta, Binghama & Co., Successors Ltd., Londyn. Jesteśmy świadomi, że przez jakiś czas będziecie panowie starali się prowadzić interesy w Holandii bez naszej pomocy. Wyrażamy niniejszym głęboki żal tym bardziej, że działaliśmy tak długo jako wasz wyłączny reprezentant w tym kraju i to ku naszemu wzajemnemu zadowoleniu. Niemniej jednak pragniemy zapewnić, że jeśli myślicie o złożeniu nam wizyty na kontynencie na dużą skalę, zajmiemy się waszymi emisariuszami tak starannie jak poprzednimi i tak samo gorąco ich powitamy. Z nadzieją na spotkanie.

[David Kahn, „Łamacze kodów”, s. 624]

Czas na wyjaśnienie, dlaczego doszło do tak wielkiej wtopy, mimo istnienia procedury zabezpieczającej i jej wykonania przez operatora przejętej przez wroga radiostacji.

Stało się tak dlatego, że z różnych powodów w brytyjskim Zarządzie Operacji Specjalnych z premedytacją tę procedurę zignorowano. Najpierw brak sygnału bezpieczeństwa uznano za zakłócenie radiowe, a potem nie chciano się już przyznawać do błędu w obawie o reputację służby wywiadowczej!

O skali tej biurokratycznej zbrodni niech świadczy fakt, że na niekompetentnym szefie Zarządu Operacji Specjalnych nie zrobiły wrażenia nawet silne poszlaki, które przedstawił mu kierownik zespołu szyfrantów. Otóż, kiedy meldunki z Holandii zaczęły wydawać mu się podejrzane ze względu na brak sygnału bezpieczeństwa, wykonał on dwa testy:

  1. Najpierw dodał na końcu wysłanego z Anglii komunikatu „HH”, czyli „Heil Hitler”. Radiostacja ruchu oporu radośnie odpowiedziała na tę wiadomość meldunkiem, który również był zakończony nazistowskim pozdrowieniem!
  2. Następnie celowo zniekształcił kolejny komunikat tak, żeby agent bez doświadczenia kryptologicznego nie był w stanie go odszyfrować. Mimo to otrzymał logiczną odpowiedź! Kto zatem zdekodował tę wiadomość? Oczywiste dla niego się stało, że zrobili to niemieccy kryptoanalitycy!

Gdy jednak złożył na ten temat meldunek, otrzymał od szefa rozkaz trzymania języka za zębami! To straszne mieć przełożonych, którzy są w stanie poświęcić niejedno ludzkie życie, byle tylko nie przyznać się do błędu! Prawda?

Jaki z tego płynie morał?

Nie wystarczy mieć świetne procedury! Najważniejsze jest ich stosowanie, a w przypadku błędu korygowanie swojego postępowania.

I jeszcze jedno: pamiętaj, że ludzie mają skłonność do maskowania swojej niekompetencji jeszcze większą niekompetencją. Po co? Żeby doraźnie uniknąć konsekwencji. Stwórz zatem wokół siebie atmosferę nagradzania za szybkie ujawnianie i eliminowanie błędów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.