52 zmiany

Leo Babauta jest ostatnio bardzo płodny i wydał kolejną książkę zatytułowaną „52 Changes” („52 zmiany”), w której zachęca do całorocznej, systematycznej pracy nad sobą. Pracy podzielonej na 52 tygodniowe etapy. Myślę, że większości moich czytelników wystarczy i jednocześnie przyniesie pożytek przejrzenie bardzo pouczającego spisu treści tej pozycji:

  1. Medytuj.
  2. Skończ z odwlekaniem.
  3. Spaceruj.
  4. Myśl elastycznie.
  5. Określ, co jest dla ciebie najważniejsze.
  6. Jedz uważnie.
  7. W pierwszej kolejności zajmuj się najważniejszymi zadaniami (MITs).
  8. Zrób porządek na półce.
  9. Zacznij oszczędzać.
  10. Ćwicz jogę i siłę mięśni.
  11. Czyść zęby nicią dentystyczną.
  12. Spłać mały dług.
  13. Ćwicz uważnie.
  14. Wprowadź proste planowanie wydatków.
  15. Powołaj swoją grupę wsparcia.
  16. Jedz trochę warzyw.
  17. Odczuwaj wdzięczność.
  18. Zrób porządek na blatach.
  19. Zwolnij.
  20. Baw się.
  21. Płyń na fali.
  22. Porzuć zdrożności.
  23. Nie rozpamiętuj, że świat mógłby być inny.
  24. Zrób porządek w szafie.
  25. Przestań oglądać telewizję.
  26. Wysypiaj się.
  27. Ceń czas bardziej niż pieniądze.
  28. Zastąp mniemania ciekawością świata.
  29. Czytaj.
  30. Ogranicz zakupy.
  31. Zrozum, że jesteś wystarczająco dobry.
  32. Twórz.
  33. Jedz prawdziwe jedzenie.
  34. Odkryj pracę, którą kochasz.
  35. Pomagaj bliźnim.
  36. Oddychaj.
  37. Polub nawyk.
  38. Ciesz się chwilami samotności.
  39. Odbałagań swój pokój.
  40. Utrwal nawyk.
  41. Zastąp bieżączkę wywieraniem wpływu na świat.
  42. Odłącz się.
  43. Porzuć jakiś cel.
  44. Traktuj porażki jako okazje do nauki.
  45. Ogranicz swoje zobowiązania.
  46. Przekształcaj problemy w okazje.
  47. Delektuj się.
  48. Opróżnij skrzynkę spraw przychodzących.
  49. Nauczaj.
  50. Współczuj.
  51. Znajdź czas na refleksję.
  52. Zrozum, że nie dzieje ci się krzywda.

Kończ waść, wstydu oszczędź!

W związku z rozpoczęciem się kolejnego roku David Allen, twórca metody Getting Things Done (GTD), proponuje, żeby każdy z nas zadał sobie bardzo istotne pytanie:

Co powinienem zakończyć?

Ale nie w sensie dramatycznego, noworocznego zerwania ze złymi nawykami i nałogami, takimi jak:

  • palenie papierosów;
  • obżeranie się słodyczami;
  • obgryzanie paznokci;
  • spędzanie wielu godzin dziennie przed telewizorem lub w internecie.

Także nie w sensie narzucania sobie superdyscypliny i spinania się w celu doprowadzenia do końca wszystkich przedsięwzięć. Przecież to jest niemożliwe!

David Allen zachęca do uczciwego spojrzenia na swoją listę rozpoczętych projektów i podjęcia decyzji, których z nich, tak z ręką na sercu, nie mamy ochoty (ani obowiązku) kontynuować:

  • bo straciły na aktualności;
  • bo przestały być potrzebne;
  • bo zmienił się twój gust lub zainteresowania;
  • bo w nowym układzie towarzyskim nie są już istotne;
  • bo przeprowadziłeś się do innego miasta lub kraju;
  • bo urodziło ci się dziecko;
  • i tak dalej, i tak dalej – przyczyn może być wiele, a niektóre z nich mogą zaskoczyć nawet ciebie samego.

Takie oczyszczanie listy realizowanych przedsięwzięć jest bardzo ważne, ale tylko z pozoru łatwe. Nie chodzi wszak o doprowadzenie wszystkich spraw do końca, lecz o zadeklarowanie niektórych z nich „zakończonymi”, niezależnie od stanu, w jakim się znajdują. O ich świadome porzucenie.

To budzi negatywne skojarzenia i poczucie utraty czegoś ważnego. Przecież w niejeden z tych projektów zainwestowałeś już wiele pracy, zaangażowania, czasu, a niekiedy i środków finansowych. Jakże teraz to tak po prostu skreślić?

Pamiętaj jednak, że tylko skreślając rzeczy, które straciły swój urok i znaczenie, możesz z pełną energią i koncentracją zasobów zająć się tym, co jest naprawdę ważne. Tu i teraz, a nie kiedyś.

Zatem podczas najbliższego Przeglądu Tygodniowego przejrzyj pod tym kątem swoją listę Projektów, odpowiadając przy każdej pozycji na pytanie:

Czy chcę zamknąć tę sprawę na obecnym etapie, czy też warta jest kontynuacji aż do osiągnięcia zamierzonego wyniku?

Takie przeczyszczenie systemu pozwoli ci z nową siłą wejść w Nowy Rok – rok składający się z ponad 300 dni, z których każdy może zbliżać cię do realizacji twoich celów lub od nich oddalać.

Powodzenia!

Krople drążą skałę

Tradycyjnie 1 stycznia powitałem Nowy Rok przebieżką w nieco wiosennych okolicznościach przyrody. Tym razem nie był to wielki wyczyn – 6 kilometrów w spacerowym tempie na pohybel męczącemu mnie od pewnego czasu katarowi.

A co się zdarzyło w 2012 roku?

To nie był dla mnie czas życiowych rekordów. Przebiegłem 1060 km i myślę, że 100 km miesięcznie jest obecnie optymalną dawką dla mojego organizmu:

2012BIEG

Przepłynąłem w basenie 73.2 km – regres ten spowodowała grudniowa absencja chorobowa:

2012PLYW

Windsurfowałem przez 3 godziny i 35 minut. Tyle, co nic. Nawet nie rozpakowałem własnego sprzętu. Okoliczności nie sprzyjały nieskrępowanej rekreacji z dala od domu i rodziny. Ten żenujący wynik może jednak cieszyć – jest doskonałą platformą do wykazania postępów w kolejnych latach:

2012WIND

A tobie jak poszło?

Jeśli wciąż borykasz się z brakiem czasu na zorganizowaną dbałość o kondycję fizyczną, polecam ci najnowszy wpis Leo Babauty „The New Rules of Fitness for 2013” [zenhabits.net], w którym zachęca on do wykorzystywania każdej nadarzającej się chwili, żeby spontanicznie podokazywać. Bez zapisywania się do klubu na zajęcia, kupowania wyszukanego sprzętu i robienia z całej sprawy wielkiego przedsięwzięcia odmieniającego twoje życie.

Pamiętaj:

Krople wody drążą skałę bez użycia specjalistycznych narzędzi i precyzyjnych harmonogramów!