Cisza!

Niektórzy ludzie do wydajnej pracy potrzebują muzycznego tła. Lepiej im się wtedy myśli, słowa płynniej spływają przez klawiaturę na ekran komputera, a prezentacje stają się barwniejsze i bardziej przekonujące. Jednym pomaga Bach, innym Mozart, jeszcze innym hip-hop albo przeboje Beatlesów.

Ja jestem inny.

Muzyka mi przeszkadza. Wręcz uniemożliwia mi skupienie się na myśleniu.

Dlaczego?

Ponieważ nie umiem jej biernie słuchać. Dotyczy to nie tylko muzyki. Ruch uliczny, rozmowy, szum czajnika – wszystkie te dźwięki przyciągają moją uwagę.

Gdy tylko usłyszę jakiś utwór, natychmiast rozkładam go na czynniki pierwsze i kontempluję ich wzajemne współbrzmienia oraz sposób, w jaki są rozmieszczone w krajobrazie dźwiękowym pomiędzy moimi uszami.

Nawet gdy jest to miniatura na gitarę klasyczną solo, potrafię znieruchomieć zafascynowany pięknem linii basowej lub nieoczekiwanym flażoletem.

Gdy gra orkiestra, każdy instrument z osobna przemawia do mnie swoją charakterystyczną barwą i unikalną linią melodyczną.

Dlatego nie pytaj mnie, przy jakiej muzyce najlepiej mi się pracuje.

Przy żadnej!

I, do diabła, nie pytaj mnie o to wtedy, kiedy widzisz, że pracuję, bo mogę się stać bardzo nieprzyjemny…

Najważniejsza zasada zarządzania

Wiesz, jaka jest najważniejsza zasada zarządzania?

„Otrzymujesz to, za co nagradzasz.”

Zastanów się więc, jakie postępowanie doceniasz pochwałą lub premią, a jakie ganisz kwaśną miną lub reprymendą.

Czy zależy ci na tym, żeby pracownik siedział przy swoim biurku, zanim pojawisz się w pracy, i wychodził dopiero wtedy, gdy pojedziesz do domu? Czy raczej na tym, żeby skutecznie rozwiązywał problemy, opracowywał znakomite produkty i umiał odróżniać rzeczy ważne od nieistotnych?

Czy zależy ci na tym, żeby twoi podwładni ci kadzili, czy wolałbyś szczery obraz sytuacji – tak jak oni to widzą?

Czy pragniesz bezwzględnego posłuszeństwa nawet wtedy, gdy się mylisz, czy zdrowego rozsądku, którego nie tłumi strach przed wyrażaniem własnej opinii?

Pamiętaj:

„Otrzymujesz to, za co nagradzasz.”

Nagradzaj więc to, co chcesz otrzymywać.

Zadanie na spotkanie

Productive! Magazine 16

Ukazał się długo oczekiwany, kolejny, szesnasty już numer Productive! Magazine. Jak zwykle bogaty w treści i jak zwykle zawierający mój artykuł. Tym razem jest to tekst „Zadanie na spotkanie”, który wbrew pozorom nie traktuje o sztuce organizowania i prowadzenie zebrań.

A o czym?

O tym, jak sprawić, żeby:

  • raport sprzedaży wichajstrów z rozbiciem na województwa był gotowy na piątek;
  • wygląd ekranu logowania został zmodyfikowany zgodnie z uwagami odbiorcy na jutro;
  • uchwyt przechwytu nie wibrował na wolnych obrotach za 5 dni.

Życzę miłej i pożytecznej lektury!

Chyba prawie na pewno

W mojej książce „Teraz! Jak już dziś zmienić jutro?” piszę o tym, jak wielki kłopot ma każdy z nas, gdy próbujemy oceniać prawdopodobieństwa zajścia różnych zdarzeń. Matematycznie wydaje się to dosyć proste: należy podzielić liczbę pomyślnych rezultatów przez liczbę podjętych prób i wychodzi prawdopodobieństwo wyrażone najczęściej w skali od 0 do 100, czyli w procentach. Na przykład:

  • prawdopodobieństwo, że w wyniku rzutu monetą wypadnie orzeł, wynosi 50% (1/2);
  • prawdopodobieństwo, że w wyniku rzutu kostką do gry wypadnie szóstka, wynosi – w zaokrągleniu do pełnych procentów – 17% (1/6);
  • prawdopodobieństwo, że w wygrasz szóstkę w Lotto wynosi – również w zaokrągleniu do pełnych procentów – 0% (1/13983816).

Niby wszystko jasne, a jednak ludzie nadal przynoszą miliony złotych do kolektur Lotto…

Dlaczego tak się dzieje?

Dlatego, że od takich liczb nasze szare komórki się przegrzewają, parują i odmawiają posłuszeństwa. Żeby uniknąć tragicznej w skutkach awarii mózgu, w życiu codziennym posługujemy się znacznie prostszym systemem szacowania prawdopodobieństwa:

  • nigdy – prawdopodobieństwo 0%;
  • prawie nigdy – prawdopodobieństwo 1%;
  • czasami – prawdopodobieństwo 2%-45%;
  • na dwoje babka wróżyła – prawdopodobieństwo 46%-54%;
  • często – prawdopodobieństwo 55%-98%;
  • prawie zawsze – prawdopodobieństwo 99%;
  • zawsze – prawdopodobieństwo 100%.

Taka skala pozwala nam w miarę rozsądnie żyć, ale często prowadzi do pozostawania w „mylnym błędzie” i hołdowania przesądom – szczególnie na krańcach skali, czyli pomiędzy „nigdy” a „prawie nigdy” oraz pomiędzy „prawie zawsze” a „zawsze”.

Na przykład wielu ludzi boi się latać samolotem. Co prawda wiedzą, że wypadki lotnicze zdarzają się „prawie nigdy”, ale zawsze odczuwają większy lub mniejszy lęk przed taką eskapadą. Zadziwiający w tej sprawie jest fakt, że nie boją się wsiąść do taksówki wiozącej ich na lotnisko, mimo że więcej pasażerów ginie właśnie na tym etapie podróży niż podczas lotu. Wypadki samochodowe zdarzają się wielokrotnie częściej „prawie nigdy” niż lotnicze…

Ufaj zatem liczbom i matematyce – tylko one są precyzyjne i nie ulegają emocjom.