Kategoria: x-raptularz

Zeżarł mi bułki!

2 bułki

Raz na kilka miesięcy piekarz zagapi się i wtedy wychodzą mu pyszne, brązowe kajzerki. Takie, jakie lubię najbardziej. Zapewne nie są one zgodne z normami. Tylko tym mogę wytłumaczyć fakt, że tak rzadko pojawiają się w moim osiedlowym sklepiku.

Taki cud zdarzył się w sobotę. Czyżby to była sprawka Mikołaja? Kupiłem zatem o dwie bułki więcej niż zwykle. Na śniadanie zjedliśmy pyszne kanapki, a resztę przyjemności odłożyliśmy na później.

Jakież było moje rozczarowanie, kiedy wieczorem okazało się, że mój syn zeżarł wszystkie bułki!

Mam ciocię, która każde wydarzenie – i dobre, i złe – interpretuje jako złośliwy spisek całego świata skierowany przeciwko jej skromnej osobie. Pewnie w takiej sytuacji powiedziałaby: „na pewno zjadł te bułki tylko po to, żeby mi zrobić przykrość”. Współczuję ludziom, którzy wszędzie widzą zło. Mają naprawdę ciężkie życie.

A ja wolę wyciągać pozytywne wnioski z takich wydarzeń. Cieszę się, że mój syn zjadł ze smakiem bułki. Niech mu pójdą na zdrowie. Wiem, że jest dobrym człowiekiem i nieraz gotów był oddać mi ostatni smakowity kąsek. Wobec innych ludzi też staram się wstępnie założyć, że ich intencje są dobre i szlachetne (choć w tym przypadku zachowuję równowagę i jednocześnie stosuję zasadę ograniczonego zaufania).

A ty? Jak byś zareagował, gdyby ktoś zeżarł ci bułki?

Kryj się, leci piłka!

Przez pierwsze lata pobierania nauk w szkole podstawowej nie byłem orłem w dziedzinie sprawności fizycznej. Na szczęście ponad połowę klasy stanowiły ofiary podobne do mnie, więc sytuacja nie wyglądała zbyt tragicznie.

W grach zespołowych bardzo często stosuje się krycie zawodników przeciwnika, które polega na uganianiu się za takim delikwentem i próbach nie dopuszczenia do swobodnego przyjęcia przez niego i rozegrania piłki. Kryje się więc wtedy, kiedy piłkę ma drużyna przeciwna.

Tymczasem ja, biorąc pod uwagę swoje braki sprawnościowe, wypracowałem technikę krycia zawodników przeciwnika wtedy, gdy to moja drużyna miała piłkę. Umiejętnie plątałem się wówczas wśród przeciwników, nie dając moim kolegom żadnych szans na podanie mi piłki. W przeciwnym przypadku mogliby przecież rzucić ją w moim kierunku. I co wtedy? Pewnie bym nie złapał albo bym się potknął, albo wybiłaby mi palec. A nawet gdybym złapał, to pewnie natychmiast odrzuciłbym (albo odkopał) ją na oślep, byle tylko pozbyć się kłopotu.

Na szczęście wziąłem się do roboty, zacząłem w domu trenować i pod koniec podstawówki przestałem na wuefie bać się przejmować inicjatywę i brać odpowiedzialność za wynik zespołu.

Wiele lat później zauważyłem, że unikanie odpowiedzialności i strach przed podjęciem działania jest zjawiskiem powszechnym i dotyczy wszelkich dziedzin życia, a nie tylko wychowania fizycznego.

A ty? Czy wciąż kryjesz się wśród przeciwników, kiedy twoja drużyna ma piłkę i możesz otrzymać podanie?

Żaglówka

Mój Tata miał żaglówkę. Jej dodatkowym wyposażeniem był niewielki silnik zaburtowy. Bardzo pożyteczne urządzenie – szczególnie w chwilach, gdy rozleniwiony wiatr ani myślał wziąć się do pracy, tylko wylegiwał się na otaczających jezioro łąkach. Bardzo lubiłem chwytać moją małą dłonią rączkę „gazu” i przejmować pełną kontrolę nad ruchem naszej łodzi. Obok mnie siedział mój Tata i pomagał mi w nawigacji.

Za sterem

Dzięki tym doświadczeniom wiem, że praktyka pod nadzorem mistrza jest najlepszym sposobem nauki i że mistrz powinien tolerować błędy ucznia, dbając jedynie o to, żeby skutki tych błędów nie były katastrofalne.

Mój Tata nauczył mnie wówczas, że ten, kto kieruje, powinien patrzeć, dokąd zmierza, a nie przyglądać się z zainteresowaniem błyszczącym częściom silnika zaburtowego.

Garaż

Mój Tata zbudował kiedyś garaż. A właściwie razem go zbudowaliśmy. Połączył nas wspólny cel. Każdy z nas układał cegły najlepiej, jak potrafił. Nauczyłem się wtedy, że gdy się czegoś podejmujemy, powinniśmy dokładać wszelkich starań, żeby wyszło nam jak najlepiej.

Cegły 1

Cegły 2

Wiele lat później zrozumiałem też, że praca murarza nie polega na układaniu cegieł, lecz na budowaniu budynków, które komuś się do czegoś przydadzą.