Kategoria: x-lektury

Czarny łabędź z Ekstremistanu (2)

Oto kolejna porcja cytatów:

„Wśród hazardzistów panuje przekonanie, że szczęście sprzyja początkującym. Mówią, że „potem jest już gorzej, ale na początku zawsze wygrywasz”. Okazuje się, że badania statystyczne to potwierdzają. Szczęście naprawdę się uśmiecha, gdy hazardzista zaczyna grę (dotyczy to też spekulantów giełdowych). Czy oznacza to, że każdy z nas powinien zagrać parę razy, skorzystać z przysługującego mu farta i się wycofać?
Odpowiedź brzmi: nie. Doświadczamy złudzenia. Każdy, kto zaczyna grać, na początku wygrywa lub przegrywa (biorąc pod uwagę przewagę kasyna, odrobinę większa liczba osób przegrywa). Szczęściarze, mając poczucie, że zostali wybrani przez przeznaczenie, będą kontynuować grę, zaś pozostali, zniechęceni, wyjdą i nie będą brani pod uwagę w statystykach. Być może w zamian zajmą się obserwowaniem ptaków, grą w Scrabble, piratowaniem lub innymi rozrywkami. Ci, którzy wciągnęli się w hazard, na zawsze zapamiętają szczęście, jakie mieli na początku. Zaś ci, którzy odpadli z gry, z definicji nie będą już członkami społeczności hazardzistów. To wyjaśnia sposób powstawania przekonania, że szczęście sprzyja początkującym.
(109)

„przeceniamy to, co wiemy, zaś nie doceniamy niepewności w wyniku kompresji zakresu jej stanów (to jest zmniejszenia przestrzeni tego, co nieznane)” (140)

„My, ludzie, jesteśmy ofiarami asymetrii w postrzeganiu przypadkowych zdarzeń. Sukcesy przypisujemy swoim umiejętnościom, porażki okolicznościom, które są poza naszą kontrolą – na przykład przypadkowi. Czujemy się odpowiedzialni za to, co dobre, ale nie za to, co złe. Z tego powodu sądzimy, że jesteśmy lepsi od innych w tym, co robimy. 94% Szwedów wierzy, że są ponadprzeciętnymi kierowcami, a 84% Francuzów uważa, że są ponadprzeciętnymi kochankami.” (152-153)

„Nie przechodź w bród rzeki, której średnia głębokość wynosi 120 centymetrów.” (160)

Czarny łabędź z Ekstremistanu (1)

Ci, którzy przeczytali już „Czarnego łabędzia” Nassima Nicholasa Taleba, wiedzą o co chodzi. Przebrnąłem przez całą tę książkę, ale sądzę, że wystarczy dotrzeć do czterdziestej strony, żeby uchwycić główną myśl, jaką częstuje nas autor. Oto najbardziej obrazowy, moim zdaniem, cytat:

„Przyjrzyjmy się życiu indyka, który codziennie dostaje odpowiednią ilość karmy. Każdy kolejny posiłek utwierdza go w przekonaniu, że niezmienną zasadą, na której opiera się świat, jest być codziennie karmionym przez przyjazne istoty zwane ludźmi, „działające w najlepiej rozumianym interesie indyka” – jak powiedziałby polityk. Tymczasem, w poprzedzające Święto Dziękczynienia środowe popołudnie stanie się coś całkowicie nieoczekiwanego. Zdarzenie to wywróci do góry dnem cały światopogląd indyka.” (40)

Moje wrażenie z tej lektury jest następujące: prognozując przyszłość, wygodnie jest nam opierać się na naszych doświadczeniach i statystykach dotyczących przeszłości. Wygodnie jest wierzyć, że zdarzenia ekstremalne są tak mało prawdopodobne, że nam się nie przytrafią. Że szansa spotkania trzymetrowego człowieka jest równie znikoma, jak i tego, że w środku miasta, na przystanku autobusowym uderzy w nas piorun (rok, czy dwa lata temu był w Warszawie taki wypadek). Nie doceniamy katastrofalnych skutków zdarzeń ekstremalnych i nie podejmujemy podstawowych kroków, żeby zmniejszyć ich konsekwencje.

Warto zatem zawsze się zastanowić, czy nasze doświadczenie jest dobrym przewodnikiem, czy nie warto zakwestionować jego podpowiedzi i przygotować się na to, co wydaje się „absolutnie nieprawdopodobne”.

Oto pierwszy z dodatkowych cytatów z tej otwierającej oczy książki:

„W kontakcie z historią ludzki umysł cierpi na trzy dolegliwości, które nazywam potrójną zaćmą:

  1. Iluzja rozumienia – wszystkim wydaje się, że wiedzą, jak działa świat, ale jest on znacznie bardziej złożony (lub przypadkowy), niż sobie wyobrażają.
  2. Zniekształcenie wspomnień – oceniamy zdarzenia dopiero po fakcie, kiedy „oglądamy je w lusterku wstecznym” (to dlatego historia wydaje się jaśniejsza i bardziej uporządkowana w podręcznikach niż w rzeczywistości).
  3. Przecenianie znaczenia faktów i teorii tworzonych przez uznane autorytety i uczonych.

(8)

Afganistan – są efekty!

Dziś o niecodziennej lekturze. Przejrzałem właśnie raport „National Drug Threat Assessment 2009” opublikowany przez National Drug Intelligence Center – amerykańską instytucję rządową zbierającą informacje na temat międzynarodowego i krajowego „przemysłu” narkotykowego. Oprócz wielu mniej lub bardziej interesujących danych natknąłem się w nim na, zamieszczoną w dodatku B, tabelę B-9:

B9

Moją uwagę zwróciła dynamika wzrostu produkcji heroiny w Afganistanie. Po wejściu wojsk USA i NATO kraj ten odniósł prawdziwy sukces gospodarczy i zdominował światowy rynek narkotykowy. Za rządów talibów, w związku z nakazami religijnymi, produkcja używek była ograniczana.

Doprawdy nie trzeba być wyznawcą teorii spiskowych, żeby dochodzić do zadziwiających wniosków. Wystarczy uważnie czytać publikowane oficjalnie statystyki.

Nacja

Po kilku wspaniałych i kilku słabszych książkach o Świecie Dysku przestałem czytać Terry’ego Pratchetta. Jednak ostatnio zwabiło mnie jego najnowsze dzieło „Nacja”. Jest to powieść w klimacie Juliusza Verne, która chcącemu dostarczy materiału do wielowątkowych rozważań filozoficznych. Szczególnie na temat źródeł wiary oraz tego, co się dzieje, a co się nie dzieje, a jeśli się nie dzieje, to czy dzieje się w innej, równoległej rzeczywistości. Gdyby nie fakt, że jak zawsze w przypadku książek spoza Świata Dysku polskie tłumaczenie jest „takie sobie”, z pełnym przekonaniem poleciłbym tę książkę każdemu. A oto kilka ciekawych, wynotowanych przeze mnie cytatów:

Mau poczuł ostry ból w lewej stopie. Przetoczył się i zaskamlał, a wtedy ptak Praojców, który najwyraźniej też uznał, że Mau nie żyje, i dziobnął go w stopę, żeby się o tym przekonać, odskoczył od niego pośpiesznie. Nie odszedł zbyt daleko na wypadek, gdyby chłopiec miał jednak umrzeć. Z doświadczenia ptaka Praojców wynikało, że wszystko umiera, jeśli patrzeć na to odpowiednio długo. (53)

Na następne urodziny poprosiła o teleskop. Wtedy jeszcze żyła matka i zaproponowała kucyka, ale ojciec tylko się zaśmiał i kupił jej piękny teleskop. (…) Kto by chciał kucyka, kiedy można mieć cały wszechświat? Był dużo ciekawszy i nie trzeba było raz na tydzień czyścić stajni z gnoju. (95)

Czasem się śmiejemy, bo nie mamy już siły na płacz. Czasem się śmiejemy, bo zasady poprawnego zachowania przy stole na plaży wydają się zabawne. A czasem się śmiejemy, bo żyjemy, chociaż nie powinniśmy. (105)

Wystarczy pokrzyczeć na kogoś, a już poprawia ci się samopoczucie i wydaje ci się, że nad wszystkim panujesz, zwłaszcza jeśli nie panujesz. (154)

Tym są bogowie! Odpowiedzią, która musi wystarczyć! Bo jest jedzenie, które trzeba schwytać, dzieci, które trzeba urodzić, życie, które trzeba przeżyć, nie ma więc czasu na wielkie, skomplikowane, niepokojące odpowiedzi! Prosimy o proste odpowiedzi, byśmy nie musieli myśleć, bo jeśli zaczniemy myśleć, możemy znaleźć odpowiedzi, które nie pasują do takiego świata, jakim chcielibyśmy, żeby był. (209)

– Ha! Zamilkłaś – zauważył kapłan. – Kobiety mówią, że jesteś dobrym dzieckiem i dobrze się sprawujesz, ale różnica między spodniowcami i Najeźdźcami polega na tym, że kanibale wcześniej czy później odchodzą!
– Wygaduje pan straszne rzeczy! – zawołała z żarem Daphne. – My nie zjadamy ludzi!
– Są różne sposoby zjadania ludzi, dziewczyno, a ty jesteś bystra, o tak, wystarczająco bystra, żeby to zrozumieć. I czasem ludzie nie zdają sobie sprawy, że ich zjedzono, dopóki nie usłyszą beknięcia!
(267-268)