Kategoria: x-a-propos

Szaranowiska olimpijskie

Transmisją uroczystości otwarcia igrzysk Telewizja Polska rozpoczęła trzytygodniowy festiwal oralnych popisów Włodzimierza Szaranowicza i gromadki jego pilnych uczniów. Kolorowe obrazki mknące do nas z olimpijskiego Londynu są jedynie mdłym tłem, dekoracją dla elokwencji i potoku słów dobywających się z niestrudzonych gardeł naszych komentatorów.

Dzięki nim poznajesz nieznane fakty z życia każdego sportowca, jego wyniki podczas zawodów w Pułtusku w 2002 roku i imię drugiej żony jego dziadka. Szczęka ci opada, gdy słuchasz tych napęczniałych wiedzą, chodzących encyklopedii. A oprócz tego dowiadujesz się, co przed chwilą zobaczyłeś na ekranie i co być może ujrzysz niebawem.

Zawodniczki w skupieniu strzelają do tarcz, cała sala milczy, jak makiem zasiał, tylko nasz sprawozdawca gada, jak najęty. To spektakl jednego aktora, lecz nie jest nim z pewnością nasza srebrna medalistka. Polski orator strzela słowami niczym karabin maszynowy – wszak cisza byłaby świadectwem jego zbędności…

Czyżby te tysiące niepotrzebnych słów miały stanowić dowód, że obecność naszych komentatorów w Londynie to dobra inwestycja, która służy wypełnieniu misji edukacyjnej telewizji publicznej?

Panowie!

Czy słyszeliście kiedyś komentarz Bohdana Tomaszewskiego?

Bo ja nie.

Dopiero skupiając się, odkrywam, że jego głos jest dopełnieniem transmitowanego wydarzenia. Nie zastępuje go.

Bohdan Tomaszewski nie boi się ciszy. Wie, że nie wolno niszczyć atmosfery sportowego spektaklu, że jego rolą jest zaproszenie nas do wspólnego przeżywania rywalizacji herosów, a nie prowadzenie wykładu pod tytułem: „Przeczytałem w internecie i ode mnie się dowiecie.”

Chodzi bowiem o to, żeby:

Niewiele mówiąc, powiedzieć wszystko.

Co niniejszym czynię.

Oczywista oczywistość

„Moja praca polega na poszukiwaniu prostoty.” – powiedział w jednym z wywiadów Jonathan Ive, Wiceprezes Apple do spraw Wzornictwa Przemysłowego, człowiek, którego zespół zaprojektował wszystkie iPody, iPhone’y, iPady i komputery Mac po 1997 roku. Dodał też: „Prostota nie jest synonimem „niezagracenia”. Brak bałaganu stanowi jedynie jej konsekwencję. Prostota to tak naprawdę opisanie przeznaczenia i miejsca w przestrzeni danego obiektu lub produktu. Natomiast uprzątnięcie bałaganu daje tylko „niezagracony” produkt, niekoniecznie cechujący się prostotą”.

Jestem pod wrażeniem minimalizmu funkcjonalnego apple’owskich gadżetów, jednak moim zdaniem to nie prostota jest podstawą ich przyjazności i łatwości obsługi. Fundament ten stanowi oczywistość.

Spójrzcie na przykład na iPhone’a. Całą przednią powierzchnię urządzenia zajmuje szklana tafla, z jednym, zagłębionym przyciskiem. Każdy, naprawdę każdy ma ochotę go nacisnąć w celu ożywienia telefonu!

A jak to jest w innych, podobnych komórkach? Kilka przycisków na płycie czołowej – w ciemności nie do namacania i rozróżnienia. A do rozświetlenia ekranu i tak służy dodatkowy guzik gdzieś z boku obudowy. Dlaczego? Bo inżynierom tak było łatwiej i nie znalazł się nikt, kto by ich zwyzywał od najgorszych, tak jak miał to w zwyczaju robić Steve Jobs.

Oczywistość działania urządzeń i programów komputerowych jest obecnie najistotniejszą przewagą konkurencyjną na rynku nowych technologii.

Życzę więc wszystkim projektantom, konstruktorom i programistom oczywistych produktów!

Sikanie na dworcu

Pięknie prezentują się, świeżo wyremontowane na Euro 2012, warszawskie dworce kolejowe. Wszystko lśni, błyszczy i pachnie. Nawet toalety są tam na europejskim poziomie.

Na dworcu Warszawa Wschodnia przyjemność zwiedzenia takowego przybytku kosztuje dwa pięćdziesiąt. Opłatę pobiera przy wejściu Pani Menedżer d/s Pobierania Opłat Przy Wejściu.

Na dworcu Warszawa Centralna jest nowocześniej: wrzuca się dwa złocisze do automatu, który odblokowuje kołowrotek wpuszczający. Oczywiście tylko wtedy, gdy kołowrotek wypuszczający wypuścił już odpowiednią liczbę osób i w środku nie ma nadmiaru przebierających nogami klientów.

Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że sądzę, iż w interesie PKP jest ułatwianie ludziskom dostępu do kibelka, a nie sugerowanie im, że mogą szybciej i wygodniej oznaczyć teren za darmo, tam gdzie wzrok kamer monitoringu nie sięga. Przykład takiego pragmatycznego zachowania dał ostatnio podróżnym jeden z pracowników kolei, który został przyłapany na gorącym uczynku na peronie Dworca Centralnego i stracił pracę. A może po prostu nie miał przy sobie drobnych?

Rozumiem oczywiście, że utrzymanie tych pięknych toalet kosztuje, ale czyż większym kosztem wizerunkowym nie jest smród, do wytwarzania którego skłaniają ludzi bariery dostępu do przybytków ulgi i zadumy?

Zarządcy dworców lotniczych czy stacji benzynowych już dawno to zrozumieli. Czy jest jakaś szansa, że ta rewelacyjna i rewolucyjna innowacja zakiełkuje w głowie Prezesa PKP d/s Wychodków?

Być może źle adresuję te żale i problem nie dotyczy PKP, lecz wydzielonej w okresie przekształceń, niezależnej spółki PKP-WC, której wynik działalności nie zależy od zapachu na dworcach, lecz od ilości kasy w kasie?

Być może… Ale co mnie to, w gruncie rzeczy, obchodzi?

Żądam prawa do darmowego sikania na dworcach i taki postulat wypiszę sobie na plakatach wyborczych!

Zwrot w biznesie

W żeglarstwie zwrot służy do zmiany kursu. Czasem jest wymuszony przez kształt akwenu, czasem przez zmianę kierunku wiatru, czasem pozwala uniknąć kolizji z innym jachtem, a czasem służy jedynie rozrywce lub ćwiczeniu umiejętności sternika i załogi. Choć bywa ryzykowny (szczególnie zwrot przez rufę), w większości przypadków przybliża łódź do celu rejsu. Ale nie zawsze. Bo zwrot jest tylko hipotezą, którą sternik zweryfikuje dopiero po jego wykonaniu. Wtedy okazuje się, czy był on korzystny, czy wiatr się znowu nie odwrócił i czy nie należy czym prędzej ratować się kolejnym manewrem.

Nie inaczej jest w biznesie. Nierzadko występuje sytuacja, kiedy dalsza żegluga pierwotnie wybranym kursem grozi wpłynięciem na mieliznę. Wówczas konieczny jest zwrot, czyli pivot. W swojej książce „The Lean Startup: How Today’s Entrepreneurs Use Continuous Innovation to Create Radically Successful Businesses” Eric Ries definiuje 10 typów zwrotów w biznesie:

  1. Zwrot ku szczegółowi (Zoom-in Pivot) polegający na skupieniu się na jednym z elementów dotychczasowego, złożonego produktu i uczynieniu właśnie jego wiodącym produktem.
  2. Zwrot ku ogółowi (Zoom-out Pivot) polegający na uczynieniu dotychczasowego, prostego produktu jednym z elementów nowego, złożonego produktu.
  3. Zwrot ku innej grupie klientów (Customer Segment Pivot) polegający na redefinicji grupy docelowej, do której adresowany jest produkt.
  4. Zwrot ku innej potrzebie klientów (Customer Need Pivot) polegający na redefinicji (identyfikacji bardziej palącego) problemu klienta, który może rozwiązać zrepozycjonowany produkt.
  5. Zwrot ku platformie (Platform Pivot) polegający na przejściu od oferowania aplikacji do oferowania platformy umożliwiającej uruchamianie różnych aplikacji (własnych i dostarczanych przez innych producentów).
  6. Zwrot ku innej architekturze biznesu (Business Architecture Pivot) polegający na zmianie oferty z masowej o niskiej marży na ograniczoną o wysokiej marży (lub na odwrót).
  7. Zwrot ku innej formie zarabiania (Value Capture Pivot) polegający na zmianie sposobu, w jaki firma jest wynagradzana za swoje usługi.
  8. Zwrot ku szybszemu wzrostowi (Engine of Growth Pivot) polegający na zmianie strategii rozwoju przedsięwzięcia. Często wiąże się to ze zwrotem ku innej formie zarabiania.
  9. Zwrot ku innemu kanałowi (Channel Pivot) polegający na zmianie kanału dystrybucji oferowanych produktów i usług.
  10. Zwrot ku innej technologii (Technology Pivot) polegający na zmianie środków technicznych służących do wytworzenia oferowanych produktów i usług.