Kontynuując rozważania z poprzedniego wpisu Delegancja, chciałbym postawić następującą tezę: jeśli twoja firma nie jest folwarkiem i jej model biznesowy nie opiera się na taniej sile roboczej, to nie ma w niej miejsca na kary. Tak! Żadnych nagan z wpisaniem do akt, żadnego „lecenia po premii”, żadnego odstawiania na boczny tor i wykluczania z zespołu! Myślisz, że zwariowałem?
Kategoria: a-propos
Delegancja
„Delegancja”? A cóż to takiego? Jest to słowo, które właśnie wymyśliłem, łącząc „delegację” z „tolerancją”. Delegowanie w zarządzaniu zachodzi wówczas, gdy szef przekazuje swojemu podwładnemu określony zakres odpowiedzialności. Wielu menedżerów kiepsko sobie z tym radzi, ponieważ proces ten, oprócz zaufania, wymaga pewnej dozy tolerancji.
Wszystko już było
Gdy zaczynasz studiować greckich filozofów, dochodzisz do wniosku, że wszystko już było. Tysiące lat temu ci goście doszli do tego, co teraz odbija się czkawką w blogosferze i uchodzi za fascynującą nowość. Ale nie martw się, że jesteś kolejnym wynalazcą filozoficznego koła, bo…
Stawiasz na zmiany?
Marc Andreessen, słynny inwestor z Doliny Krzemowej, wystąpił swego czasu w podcaście Tima Ferrissa i wyjaśnił, na czym polega zasadnicza różnica między jego strategią inwestycyjną a strategią legendarnego Warrena Buffetta: