Autor: Krzysztof Wysocki

7 lat z GTD

7 lat z GTD

Siedem lat temu pojawiłem się w księgarni sprowadzającej do Polski zagraniczne publikacje i sfinalizowałem zakup zamówionej i niecierpliwie wyczekiwanej pozycji, o której wydaniu dowiedziałem się z internetu. W ten sposób idee opisane w „Getting Things Done” Davida Allena zawitały do mojego życia.

I je zmieniły.

Zdecydowanie na lepsze.

Pierwszą „sztuczką” GTD, która zwielokrotniła moją efektywność, była zasada 2 minut nakazująca niezwłoczne załatwianie drobnych spraw. Ile papierków, dzięki tej zasadzie, bez gadania powędrowało do kosza i ile koszul zawisło grzecznie w szafie, zamiast walać się po pokojach, wiem tylko ja i… moja żona.

Później zrozumiałem, że sednem GTD jest odważne i aktywne podejmowanie wyzwań, które przynosi nam otaczająca rzeczywistość. Nie zamiatanie niewygodnych rzeczy pod dywan, ale systematyczne określanie swojego stosunku do każdej sprawy i w wielu przypadkach uczciwe mówienie: „NIE, nie jestem w stanie teraz się tym zająć, ponieważ mam na tapecie 3 inne projekty, które są dla mnie priorytetowe”.

Kolejnym odkryciem było uświadomienie sobie, jak ważne jest spisanie wszystkich, powtarzam: WSZYSTKICH, spraw, które zabiegają o moją uwagę. Dzięki temu mogę im poświęcać tyle tej uwagi, ile JA chcę, a nie tyle, ile ONE mi wyszarpią w dzień lub podczas bezsennych nocy. Oprócz tego mogę świadomie decydować, czego nie zamierzam w danym tygodniu robić, i czuć się z tym bardzo dobrze. Różnica bowiem między odwlekaczem a praktykiem GTD polega na tym, że odwlekacz stara się bezskutecznie wyprzeć z pamięci to, za co nie może się zabrać (te zmagania są źródłem ogromnego stresu), natomiast praktyk GTD podejmuje decyzję o umieszczeniu wybranych spraw na liście Może Kiedyś i fakt zarejestrowania ich w godnym zaufania miejscu daje mu pewność działania w innych przedsięwzięciach, które postanowił w tym czasie zrealizować.

Oprócz tych zmian w moim postępowaniu obcowanie z GTD przyniosło mi dwie dodatkowe korzyści:

  1. Poznałem osobiście Davida Allena, jego przemiłą żonę i nietuzinkowych pracowników David Allen Company oraz wirtualnie grono entuzjastów GTD kulturalnie dyskutujących na forach prowadzonych przez tę firmę. Poznałem też Michała Śliwińskiego, twórcę Nozbe – popularnej aplikacji obsługującej metodę GTD oraz wydawcę internetowego periodyku Productive! Magazine.
  2. Zmobilizowałem się do zrealizowania jednego ze swoich marzeń: odwiedzenia Wielkiego Kanionu. Dokonałem tego w ramach podróży do Stanów Zjednoczonych związanej z udziałem w ubiegłorocznym Szczycie GTD (GTD Summit) w San Francisco.

To były piękne lata i wierzę, że każdy z Was, Drodzy Czytelnicy BIZNESU BEZ STRESU, może, podobnie jak ja, zrealizować swoje marzenia. Zapraszam do GTD i służę pomocą!

Kanion

Bezpieczeństwo kosztuje

Bezpieczeństwo kosztuje. Przede wszystkim w sensie materialnym. Słuszny postulat, żeby najważniejsze osoby w państwie nie podróżowały razem jednym samolotem, przekłada się bezpośrednio na brzęczące złotówki, które każdy podatnik musi wysupłać z kieszeni. A stąd już niedaleka droga do populistycznych haseł, które ma w zanadrzu każda opozycja, że władza wozi swoje tyłki w luksusowych, przestronnych kabinach samolotów, kiedy my musimy tłoczyć się w przepełnionych autobusach. I tak mija rok za rokiem i budzimy się z ręką w nocniku, gdy coś spadnie albo wydarzy się inne nieszczęście.

I nie ma co gadać po próżnicy o procedurach, o tym, że Prezydent nie może z Premierem, a generał z generałem, kiedy zawsze znajdą się tacy, którzy skrupulatnie rozliczą użycie o jednego samolotu za dużo.

Po wypadku polskiego prezydenckiego samolotu w amerykańskiej prasie pojawiły się pełne niedowierzania komentarze dotyczące braku lub nieprzestrzegania procedur dotyczących wspólnych podróży wysokich urzędników państwowych. Tyle że w Stanach Zjednoczonych:

  • Prezydent ma do dyspozycji dwa samoloty Boeing VC-25 (zmodyfikowana wersja Jumbo Jeta Boeing 747-200B), z których każdy kosztował 325 milionów dolarów i których roczne utrzymanie pożera podobną sumę. Zakupy produktów żywnościowych na potrzeby Air Force One odbywają się incognito, w losowo wybranych sklepach, żeby zmniejszyć ryzyko zatrucia („How Air Force One Works” / How Stuff Works). Przed samolotem prezydenckim do celu podróży dociera inny samolot: towarowy C141 Starlifter, którego zadaniem jest dostarczenie na miejsce opancerzonych samochodów wchodzących w skład kolumny prezydenckiej.
  • Wiceprezydent ma do dyspozycji jeden z czterech Boeingów C-32A (zmodyfikowana wersja Boeinga 757-200), z których każdy kosztował 65 milionów dolarów.

Oprócz kosztów materialnych, bezpieczeństwo wymaga także wysiłku, dyscypliny i czasu. To nie przypadek, że mimo wyposażenia każdego samochodu w pasy, wciąż wiele osób ginie w wypadkach lub odnosi ciężkie obrażenia z powodu ich niezapięcia. To nie przypadek, że zdarza się tak wiele wypadków z powodu rozwinięcia nadmiernej prędkości. Brak czasu skłania kierowców do podejmowania nieuzasadnionego ryzyka.

Reasumując, uważam, że wypadek pod Smoleńskiem powinien z jednej strony być impulsem do odpowiedniego ponadpartyjnego zadbania o bezpieczeństwo osób, które sami wybraliśmy na najwyższe urzędy w państwie, a z drugiej strony skłonić każdego z nas do refleksji, czy ryzyko, które podejmujemy na co dzień, jest naprawdę uzasadnione, czy przybycie do celu podróży kilkanaście minut wcześniej jest ważniejsze od naszego życia i zdrowia.

Szczęście

Usłyszałem ostatnio, że:

Szczęście to stopniowe obniżanie swoich wymagań, aspiracji i oczekiwań… aż nie zostanie z nich nic.

Myślę, że autor tej złotej myśli pomylił szczęście z abnegacją.

Niewątpliwie, rezygnacja z walki o to, co nieistotne, z chęci zmieniania tego, czego zmienić się nie da, i z pogoni za rzeczami, które tak naprawdę nie są nam potrzebne, prowadzi do szczęścia, ale nie oznacza to, że powinieneś rezygnować ze wszystkiego.

Skup się na swojej pasji i nie marnuj czasu i wysiłku na naprawianie całego świata. W ten sposób, ogniskując swoją energię, masz większą szansę zaznać szczęścia spełnienia i pozostawić po sobie trwały, pozytywny ślad na ziemi.

Życie

Życie jest krótkie.

Gdy masz naście lat, tego nie widzisz, ale przychodzi taki moment, że zaczynasz to dostrzegać.

Życie może być też piękne, jeśli tylko nie będziesz go marnował na byle co.

Zrób dziś coś dobrego. Chociaż jedną rzecz.

I jutro też.

I każdego następnego dnia.

Spróbuj, a przekonasz się, że to wcale nie jest takie trudne.

Każdy dobry uczynek czyni świat lepszym.

Zrób dziś coś dobrego.