Autor: Krzysztof Wysocki

Niech się wstydzi ten, kto widzi!

NARTYWOD

To były super wakacje!

Licealne lato i nowa pasja sportowa: narty wodne.

W arkana tego wspaniałego, choć nieco hałaśliwego sportu wprowadzała mnie koleżanka, której tata dysponował odpowiednim „sprzętem ciągającym”.

Początki są zawsze trudne, start wymaga nieco treningu w dziedzinie utrzymywania równowagi przód-tył, ale potem rozpoczyna się wspaniały czas nauki kolejnych ewolucji. Najpierw są to niewielkie skręty, potem przejazd przez falę, którą wytwarza ślizgająca się po wodzie motorówka, później odrzucenie jednej z nart, slalom i wreszcie zaczepienie się nogą za orczyk i rozłożenie rąk na boki – nagrodzone oklaskami widzów zgromadzonych na brzegu jeziora i na pomoście. Oczywiście zdobycie każdej nowej sprawności jest okupione wielokrotnymi kąpielami i doskonaleniem się w startach z wody. Ale przecież to sama przyjemność, a nie kłopot!

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Ucząc się nowych rzeczy, zdobywając nowe umiejętności, musisz popełniać błędy i podejmować próby ich korygowania. Świadomość tego faktu paraliżuje wiele osób, które, zamiast korzystać z okazji do odkrycia całkiem nowych doznań, wycofują się do swojej jaskini i szukają wymówek – na przykład, że woda jest za zimna. Moja narciarsko-wodna koleżanka miała dla takich ludzi znakomitą radę:

Niech się wstydzi ten, kto widzi!

Myślę, że jest to dobre motto, które powinieneś sobie powtarzać, gdy czujesz się skrępowany swoją początkową nieporadnością i możliwością ośmieszenia się.

Do dzieła!

Niech się wstydzi ten, kto widzi!

Komplementy dla przeciwnika

Jest taka dziecinna przypadłość, z której wiele osób nigdy nie wyrasta (na przykład Robert Radwański, ojciec i trener naszych znakomitych tenisistek Agnieszki i Urszuli), polegająca na negatywnym wypowiadaniu się o konkurentach.

Oto przykłady takich odzywek, które nierzadko padają z ust zawodników, szkoleniowców i polityków cierpiących na tę chorobę:

  • Przegrałem z nim, ale to straszny palant! W ogóle nie umie grać!
  • Mecz trwał tak długo, bo on się tylko bronił, zamiast porządnie atakować!
  • Wygrałem z tym cieniasem bez problemu!
  • Ja panu mogę nogę podać.

Są dwa powody, dla których takie podejście jest błędne:

  1. Oznacza brak szacunku dla przeciwnika, który z pewnością rozegrał najlepszy mecz, na jaki było go stać, więc po co opowiadać te nieuprzejme androny?
  2. Oznacza brak szacunku dla samego siebie. Lepiej przecież wygrać, a i lepiej przegrać z dobrym przeciwnikiem niż z ciamajdą!

Dlatego pamiętaj: jeśli tylko twój przeciwnik grał fair, mów o nim dobrze, znajdując te aspekty jego postawy, które zasługują na szczere komplementy.

Rób tak niezależnie od wyniku meczu.

A problem grających nie fair i astmatyków pozostaw ocenie sędziów i widzów. Nie ma co robić z siebie mazgaja!

Czym różni się polska polityka?

Doszedłem ostatnio do wniosku, że na pytanie:

Czym różni się polska polityka od polityki amerykańskiej?

prawidłowa odpowiedź brzmi:

NICZYM!

Lata wytężonej pracy, prób i błędów, sukcesów i porażek doprowadziły naszą politykę do pełnej zgodności z polityką Stanów Zjednoczonych.

Mógłbym poprzestać na tym oczywistym stwierdzeniu, ale naraziłbym się wówczas na zadziorne komentarze moich dociekliwych czytelników, którzy nie lubią gołosłowia i zawsze żądają twardych, niepodważalnych dowodów potwierdzających moje bezstresowe tezy. A zatem… oto one! Cztery przykładowe dowody stuprocentowej zgodności polityki prowadzonej przez dwóch największych sojuszników XXI wieku:

  • W dziedzinie walki z terroryzmem żołnierz polski, w bratnim przymierzu z żołnierzem amerykańskim, walczy z terroryzmem wszędzie tam, gdzie kiełkują ziarna zbrodniczej ideologii, której celem są Stany Zjednoczone – kolebka i wzór zachodniej demokracji.
  • W dziedzinie gospodarki zarówno Polska, jak i Stany Zjednoczone traktują priorytetowo inwestycje amerykańskich koncernów tak w Polsce, jak i w Stanach Zjednoczonych, nie mówiąc już o całym świecie.
  • W dziedzinie turystyki zarówno Polska, jak i Stany Zjednoczone uważają za niedopuszczalne przekraczanie przez obywateli Polski w Stanach Zjednoczonych oraz obywateli Stanów Zjednoczonych w Polsce warunków pobytu określonych przez wystawione tym obywatelom wizy upoważniające do odwiedzenia danego kraju.
  • W dziedzinie etykiety zarówno Polska, jak i Stany Zjednoczone uważają za niedopuszczalne spóźnianie się kogokolwiek na spotkanie z Prezydentem Barackiem Obamą.

Wystarczy? Jeśli nie, to każdy, w ramach pracy domowej, sam sobie może znaleźć inne, równie dobre przykłady potwierdzające moje wiekopomne odkrycie, ponieważ pole zgodności polityk Polski i USA jest tak bezkresne, jak amerykańskie wielkie równiny zbudowane z mezozoicznych i trzeciorzędowych wapieni i piaskowców.

Plama na prześcieradle

Właśnie odbywa się szkolenie dla grupy menedżerów średniego szczebla.

Prowadzący skutecznie skupia uwagę uczestników, sprawnie omawiając kolejne zagadnienia.

W pewnym momencie na scenie pojawiają się dwie młode, zgrabne asystentki, które rozpościerają duże, białe prześcieradło. Ze środka tej nieskazitelnie czystej kurtyny bezwstydnie łypie na widzów nieregularna, niebieska plama.

Asystentki zwijają prześcieradło i wychodzą, a prowadzący zadaje menedżerom następujące zadanie:

„Napiszcie na kartce, co przed chwilą zobaczyliście. Nie rozpisujcie się. Wystarczy jedno zdanie lub nawet jedno słowo.”

Wyniki tego eksperymentu są zawsze takie same. Przytłaczająca większość uczestników widzi plamę. Tylko nieliczni pamiętają o prześcieradle, a o asystentkach nie wspomina praktycznie nikt.

A ty?

Co widzisz wokół siebie?

Czy tylko plamy, niedoskonałości i skrzypiącą rzeczywistość?

Popatrz uważniej!

Czy dostrzegasz teraz biel prześcieradła, jego wielkość i to, że nie jest dziurawe?

A ludzie?

Czy potrafisz zauważyć swoich współpracowników, szefów i podwładnych?

Warto zobaczyć to, co tak łatwo umyka i wydaje się być tylko tłem, a w istocie stanowi sedno sprawy!