BBS #0107: Strategia psa

Nie masz czasu czytać tego wpisu? To go posłuchaj! Tutaj albo w postaci podcastu Biznesu Bez Stresu dostępnego we wszystkich rozgłośniach od Apple po Spotify i YouTube!

piesCzy widziałeś kiedyś, jak pies szuka zgubionego tropu? Zaczyna od miejsca, w którym stoi, a potem porusza się po okręgach, coraz dalej i dalej od punktu początkowego, aż wreszcie natrafia na ślad i zaczyna za nim podążać. Albo nie natrafia i zajmuje się czymś innym. Włącz tę psią strategię do swojego menedżerskiego arsenału! Jak?

Zawsze, kiedy wyczujesz, że coś w twoim zespole, dziale lub firmie nie działa, zacznij „obwąchiwać”… swoje biurko. Nie wybiegaj na korytarz, żeby szukać winnych, tylko zastanów się, czy rozwiązanie problemu nie znajduje się na wyciągnięcie twojej ręki.

Bardzo często to właśnie na blacie twojego biurka albo w twoim komputerze, szufladach czy segregatorach stojących na regale za twoimi plecami znajduje się przyczyna kłopotów. Bardzo często twoje zaniechania sprawiają, że podwładni albo nie wiedzą, co mają robić, albo nie wiedzą, jak to powinni robić. Sprawdź, czy tak nie jest w tym przypadku.

Dopiero wtedy, kiedy jesteś pewien, że żadnego podejrzanego zapachu nie da się wyczuć w pobliżu twojego biurka, zacznij węszyć dalej. Zataczaj coraz szersze kręgi, konsultuj się ze swoimi współpracownikami i podwładnymi, a potem z kolejnymi ludźmi, którzy mogą coś w danej sprawie wiedzieć, aż wreszcie natrafisz na trop i, podążając za nim, znajdziesz przyczynę problemu.

To ważne! Nie szukaj winnych, lecz przyczyny, bo bardzo często „wina” wynika z przyczyny. Ludzie znacznie częściej popełniają błędy z niewiedzy lub braku procedur niż ze złej woli. A skąd się biorą wiedza i procedury w twoim zespole, dziale czy firmie? Z twojego biurka!

Gdy coś nie idzie, zacznij od siebie!

Zastosuj strategię psa i obwąchaj swoje biurko!

To działa! Zostało sprawdzone na ludziach!

5 myśli w temacie “BBS #0107: Strategia psa

  1. Bardzo często szef małej firmy nie ma świadomości, że pracownik nie myśli tak, jak on.Pracownik skupia się na wykonaniu zadania i urwaniu dla siebie jeszcze jakichś drobnych przyjemności przy okazji. Jeśli znajdzie się w nowej sytuacji, to na 100% zareaguje inaczej, niż zareagowałby szef. I to nie jest jego wina, a wynik innego bagażu doświadczeń i braku przeszkolenia.
    Sam kiedyś przeżyłem coś, co nie powinno mieć miejsca. Byłem klientem fitnesclubu i wyjeżdżałem na miesiąc na urlop. Przechodząc koło recepcji powiedziałem do pracującej tam dziewczyny, że jutro wyjeżdżam na urlop i idę na kilka minut skonsultować się z trenerką na co uważać, żeby nie przytyć. Recepcjonistka wyskoczyła zza lady z okrzykiem „Pan nie ma teraz konsultacji, proszę wrócić!”. Ominąłem ją i chciałem iść dalej, ale złapała mnie za rękaw i powtarzała, że nie mam prawa. Zrobiło się zamieszanie, pojawił się ktoś wyższy rangą i zaczęło się wyjaśnianie. Początkowo byłem silnie zirytowany i chciałem zetrzeć dziewczynę na proch, ale zdałem sobie sprawę, że to jest tylko częściowo i źle przeszkolony pracownik. Skierowałem więc swoje uwagi do jej przełożonego wykazując mu, że całe zajście było spowodowane brakiem wyobraźni u osoby szkolącej personel.
    To był też pracownik i też ciężko do niego docierało to, co mówiłem. Skończyłem więc z dawaniem bezpłatnych lekcji i oddaliłem się z uśmiechem…

    Polubienie

  2. @Orginal_Replica: Jestem pewien, że nie miałeś krawata, bo klient bez krawata jest awanturujący się. :-)
    A to moja anegdota: w połowie grudnia jedna z paczek z „Mylnerykami” została uszkodzona przez kuriera InPost, więc natychmiast złożyłem reklamację. Bogata korespondencja mailowa z różnymi osobami w InPost oraz oświadczenie adresatki przesyłki, że sama nie będzie dochodziła odszkodowania, dały słodki owoc. InPost obiecał zwrócić koszt przesyłki, a towarzystwo ubezpieczeniowe wypłaci 69,90 zł odszkodowania (cena zniszczonych „Mylneryków”). W tej drobnej sprawie wielu ludzi napracowało się dla mnie i weźmie za tę trudną operację należne wynagrodzenie. A mogła to załatwić pierwsza osoba, która przeczytała udokumentowaną zdjęciami reklamację…
    Żeby jednak zachować uczciwą równowagę, przyznaję, że tylko jeden raz InPost mnie zawiódł. Grubo ponad 99% przesyłek dotarło terminowo i w całości.

    Polubienie

  3. I to jest dowód na ukryte, socjalistyczne, bezrobocie.!
    Bo przeca w normalnej, kapitalistycznej firmie, ustawiono by robotę tak, żeby zminimalizować koszty i zmaksymalizować PR firmy.
    Salam, salam, do Texasu spier…m…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.