Pogodna rozpacz

POGOROZPKiedyś Andrzej Poniedzielski spytał Piotra Najsztuba: „Gdybyś miał określić się dwoma słowami, to jak one by brzmiały?”. „Pogodna rozpacz” – odparł Najsztub. W książce Ireny A. Stanisławskiej „Najsztub i Sumińska” Piotr Najsztub wyjaśnia, co dokładnie miał na myśli:

Gdzieś w środku jest taki rdzeń, który jest tym, czym ja jestem. W swojej, nomen omen, istocie. I to nazywam tą pogodną rozpaczą. I nie jest to nic strasznego. To jest też pogodzenie się z tym, że nie istnieje spełnialna nadzieja; że należy się nauczyć bez tego żyć i być zadowolonym, wesołym, w miarę dobrym. Tylko trzeba się z tym pogodzić. Lecz nie: „O, jakie to straszne! Muszę się z tym pogodzić!”, tylko to jest raczej takie: „Ahaaa…”.

(Irena A. Stanisławska, „Najsztub i Sumińska”, 164)

Bliska jest mi ta postawa. W myśli, bo w uczynku jeszcze nie zawsze. Postawa świadomej rezygnacji z tego, o co walczyć nie warto. I nie chodzi tu o poddanie się, lecz o skupienie na tym, co w danej chwili jest istotne.

Książka „Najsztub i Sumińska” to zapis dziewięciu rozmów trojga ludzi. W zamierzeniu miało to być „starcie bezkompromisowego erudyty (Piotra Najsztuba) z wszechstronną altruistką (Dorotą Sumińską)” w obecności Ireny A. Stanisławskiej. Chylę czoła przed odwagą Pani Doroty, ponieważ samo wejście na ring, w którego drugim narożniku czai się człowiek o tak spójnym i nietuzinkowym światopoglądzie, stanowi nie lada wyzwanie. Na szczęście spotkanie nie zakończyło się nokautem, choć moim zdaniem przewaga Piotra Najsztuba była kolosalna.

Dorota Sumińska często dzieli się swoimi przemyśleniami tak, jakby to były niepodważalne prawa natury potwierdzone setkami eksperymentów. Przykładem niech tu będzie następująca sentencja:

Każdy z nas miał złe doświadczenia w dzieciństwie.

(Irena A. Stanisławska, „Najsztub i Sumińska”, 53)

Cóż to za uogólnienie? Niezależnie w jakim kontekście pada takie stwierdzenie, jest ono albo nieprawdziwe, bo nie każdy miał złe doświadczenia, albo nic nie wnosi do dyskusji, ponieważ są różne złe doświadczenia i mogą one wywierać bardzo różny wpływ na dzieci o różnej konstrukcji psychicznej.

Podczas dziewiątej rozmowy odbywa się swego rodzaju pojedynek na trzy życzenia skierowane do złotej rybki. Moim zdaniem i w tym przypadku zdecydowanie zwyciężył Piotr Najsztub. Poprosiłby on rybkę o:

  1. Obrzydliwe bogactwo, żeby sprawdzić, czy sam stałby się wtedy obrzydliwy.
  2. Doświadczenie nieśmiertelności, ale nie w sensie tysiącletniej egzystencji, ale uczucia, że choćby przez chwilę ma się w głowie całą przeszłość wszechświata.
  3. Doświadczenie niebycia człowiekiem, ale na przykład drzewem, zwierzęciem, kamieniem czy wodą.

To bardzo ciekawe życzenia, które jednocześnie są niebanalnymi wyzwaniami intelektualnymi. Natomiast Dorota Sumińska poprosiłaby o to:

  1. Żeby na całym świecie zniknęło wszystko, co zabija, i każde miejsce, w którym się zabija. Miałoby to dotyczyć tylko działalności człowieka. Dlaczego? Nie wiem. Takie ograniczenie wydaje mi się nielogiczne.
  2. Żeby każdy człowiek stanął w prawdzie. Najsztub słusznie oprotestował to życzenie, mówiąc, że zrujnuje ono życie innym ludziom, ponieważ prawda nie wyzwala. Wyzwala tylko najsilniejszych. Słabych prawda łamie. Trwale.
  3. Żeby zniknęły, bez bólu, wszystkie zwierzęta, które cierpią.. A dlaczego nie ludzie? Dlaczego nie obdarzyć tą łaską wszystkich cierpiących stworzeń? Nie rozumiem.

Powiem szczerze: Piotr Najsztub wymiata. Trzy razy się zastanów, zanim przyjmiesz zaproszenie do publicznej dyskusji z tym niebezpiecznie logicznym i błyskotliwym człowiekiem. A oto jeszcze kilka jego ważnych spostrzeżeń, które wynotowałem z tej książki:

Główny bohater [książki Tadeusza Konwickiego „Wniebowstąpienie”] pytany przez ludzi, co robi, odpowiada: „Gubię czas”. Podejrzewa, że już nie żyje, ale spędza na ziemi – w Warszawie lat sześćdziesiątych – jeszcze jedną, ostatnią noc. Przeczytałem tę książkę jako nastolatek i spodobała mi się taka forma odpowiedzi na pytanie „co robię?”. Bo w gruncie rzeczy gubimy swój czas, łudząc się, że coś formujemy, tworzymy, że pozostawimy coś, co nas przetrwa. Ta groteskowa niewiara w nieuchronność śmierci, czyli małego nic potem.

(Irena A. Stanisławska, „Najsztub i Sumińska”, 87)

Mnie nie interesuje, co po mnie zostanie. Ma mnie być wystarczająco dużo, dopóki jestem.

(Irena A. Stanisławska, „Najsztub i Sumińska”, 88)

Jestem przeciwnikiem koncepcji, że oto tu! teraz! musimy! intensywnie! przeżywać nasze życie! Możemy leżeć bez ruchu i gapić się przed siebie, i też „będziemy” przeżywać intensywnie. Rzecz nie w działaniu ani w niedziałaniu, tylko przybliżaniu się samemu do siebie. Chodzi też o to, żeby sobie tego nie utrudniać rojeniem różnych rzeczy: a to z przeszłości, a to na temat przyszłości. Mam przyjaciółkę, która mówi, że dużo rozmyśla. Tłumaczę jej: „Ty nie rozmyślasz. Ty po prostu jedną myśl rozsmarowujesz na szesnastu kromkach chleba. I nic z tego nie wynika. Jedynie ta warstwa masła staje się coraz cieńsza.” To nie jest żadne myślenie, tylko fantazjowanie o przeszłości i przyszłości. A tego, moim zdaniem, robić nie należy. No, jeśli ktoś chce, to proszę bardzo, ale według mnie szkoda czasu. Który oczywiście i tak gubimy. I którego oczywiście nie ma.

(Irena A. Stanisławska, „Najsztub i Sumińska”, 88)

Świat nagradzał mnie często za rzeczy, których nie poważałem, natomiast albo piętnował, albo nie zauważał rzeczy, które moim zdaniem były wartościowe. Więc dosyć szybko uznałem, że system nagród – czyli tych potencjalnych sukcesów i ich braku – jest sfałszowany. Że nie ma żadnego znaczenia. Że znaczenie ma tylko moja własna, wewnętrzna ocena.

(…)

Moim zdaniem ludzie są głównie bezkrytyczni i dlatego nie należy polegać na ich sądach. Nie ma sensu jakoś specjalnie się ich opinią przejmować. Trzeba mieć własną. W związku z tym ja w ogóle nie myślę w kategoriach sukcesu.

(Irena A. Stanisławska, „Najsztub i Sumińska”, 156)

Ludzie mają ochotę dać się zniewolić. Chcą tego, ponieważ często mylą niewolę z poczuciem bezpieczeństwa.

(Irena A. Stanisławska, „Najsztub i Sumińska”, 158)

7 thoughts on “Pogodna rozpacz

  1. Niedokładnie na temat, ale w duchu.
    Okolice Cicibora, gdzie „chłop żywemu nie przepuści”.
    Obserwuję, jak pokolenie dzieci po przejęciu ojcowizny nie rozwija jej ani siebie, ale zajmuje się eksploatacją wyniszczającą. I nie są to zakały wiejskie, a przedstawiciele dominującej większości.
    Swoim dzieciom zostawią ugór.
    A myślenie? – jak dotąd nieobecne. Raczej „kombinowanie”.
    Wracam za Wisłę.

    Polubienie

  2. Kupiłem tą książkę na promocji chyba w virtualo parę dni temu. Zacznę dziś czytać.

    Bardzo lubię Najsztuba i jego „Prawdę, która nas zaboli” w TOK FM w poniedziałki. Pani Sumińska też ma bardzo wartościowy program „Wierzę w zwierzę” w niedzielne poranki. Mnie jako weganinowi blisko do takich poglądów chociaż nie hoduję gromady zwierząt.

    Cięszę się, że Testeq wypisał cytaty właśnie z tej książki.

    Polubienie

  3. @Jarek: Bliżej mi do Najsztuba. Może dlatego, że prawie wszystko, co Pani Sumińska powiedziała w tej książce, gdzieś już słyszałem. I z wieloma rzeczami zdążyłem się już nie zgodzić. ;-) Nie chodzi mi o kwestię ochrony zwierząt, ale o różne mity na temat natury człowieka, które w tych rozmowach powtarza.
    A książka wpadła mi w oko przez przypadek w saloniku prasowym.

    Polubienie

  4. Ja tu widzę sprzeczność, z jednej strony pisze: „Możemy leżeć bez ruchu i gapić się przed siebie, i też „będziemy” przeżywać intensywnie. Rzecz nie w działaniu ani w niedziałaniu, tylko przybliżaniu się samemu do siebie”, a zaraz potem: „Mam przyjaciółkę, która mówi, że dużo rozmyśla. Tłumaczę jej: „Ty nie rozmyślasz. Ty po prostu jedną myśl rozsmarowujesz na szesnastu kromkach chleba. I nic z tego nie wynika. Jedynie ta warstwa masła staje się coraz cieńsza.” To nie jest żadne myślenie, tylko fantazjowanie o przeszłości i przyszłości”. Przecież ten tekst jest bzdurą. A skąd on o tym wie, że ona fantazjuje, a nie przybliża samą siebie do siebie?
    Mnie jest tak samo daleko od Najsztuba, jak i Sumińskiej. Od Najsztuba odstręcza mnie nie jego inteligencja, tylko nieprawdopodobne chamstwo. Wierz mi, słyszałem na własne uszy.

    Polubienie

  5. @Torlin: Może ta przyjaciółka opowiedziała Najsztubowi, o czym rozmyśla, i Najsztub uznał to za cienkie, szczególnie w porównaniu z jego własnymi myślami. ;-) Cóż, ludzi inteligentni są albo nieprawdopodobnie aroganccy, albo zakłamani…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s