Baterie w komplecie

4baterieZbliżają się święta. Grudzień to czas polowania na prezenty pod choinkę. Kupimy mnóstwo świecących i migających, grających i buczących, jeżdżących i podskakujących gadżetów, które energię do swojego działania czerpią z wkładanych im do brzucha wymiennych baterii. Jedne urządzenia są sprzedawane wraz z pierwszym kompletem odpowiednich ogniw, inne wymagają ich dokupienia. Z pracownikami, których przyjmujesz do swojego zespołu, jest tak samo.

Wiedza fachowa i chęć jej poszerzania, uczciwość i lojalność są bardzo ważne, ale nie zajedziesz daleko, jeśli twoi ludzie będą pozbawieni energii. Własnego źródła zasilania, którym dysponują od samego początku i potrafią je we własnym zakresie doładowywać.

Nie po to kupujesz latarkę, żeby w ciemności biegać do kiosku po baterie.

Nie po to masz w samochodzie akumulator, żeby po mroźnej nocy prosić sąsiada o „pożyczenie prądu”.

Nie po to kupujesz konia, żeby ciągnąć wóz, na którym ten koń się rozsiadł!

Strzeż się ludzi z pustym pojemnikiem na baterie! To zombie! Nie dość, że sami nie potrafią wykazać inicjatywy i ruszyć do działania, to jeszcze pożerają twoją energię, wymagając nieustannego motywowania i dopieszczania.

Więcej na ten temat przeczytasz w piętnastym rozdziale „Teraz!” – mojej książki o podejmowaniu właściwych decyzji!

„Teraz!” to świetny pomysł na prezent pod choinkę!

12 thoughts on “Baterie w komplecie

  1. Nie jesteś w kursie.
    To będzie nowa klasa średnia, którą już zaczął stwarzać #MateuszGospodarki, mocarz nad mocarze.
    On te baterie zabierze takim jak Ty i wetknie w otwór w d… tym bez energii.
    I znowu będziemy powtarzać stary bon-mot z Piwnicy :
    ” Nie można powiedzieć, że jest zupełnie dobrze.
    Nie jest też źle!
    Czyli jest nieźle!!!”

    Polubienie

  2. Lubię ludzi „iskierki”, pełnych pomysłów, zakochanych we własnym hobby, a przede wszystkim ciekawych świata. Nawet wśród moich przyjaciół są ludzie, którzy wyciągają ze mnie energię, z pretensją do całego świata, siedzący ze zbolałą miną na niesprawiedliwość wszechświata. Bardzo się z nimi źle czuję, a oni sami są coraz bardziej samotni, więc są coraz bardziej zgorzkniali. Ale to zupełnie i absolutnie nie zależy od wieku człeka, i tacy i tacy są w dowolnym wieku.

    Polubienie

  3. @Orginal_Replica: Mam obawy, że nic nie zabierze i nikomu nie wetknie. Wytworzy taki opór, że wszystkim siądzie zasilanie.

    Polubienie

  4. @Torlin: Tak, ludzie bez energii nie napędzają nas, ale najgorzej jest, gdy do naszej bateryjki podłączają się ci, którzy mają energię negatywną.

    Polubienie

  5. Bardzo dobry wpis!
    Mam wrażenie, że wszyscy jedziemy jednym pociągiem, który stale przyspiesza. Zatrzymuje się tylko na kolejnych stacjach, aby wysadzić pasażerów. Ważne, aby jak najdłużej utrzymać się w pociągu. Jedni jadą luksusowo w kuszetkach i jadają w Warsie. Jeszcze inni siedzą wygodnie w I klasie. Kolejna grupa to klasa ekonomiczna. Wygodnie, czysto, bezpiecznie. Ale nie wszyscy mają miejsce siedzące w przedziale. Sporo tłoczy się na korytarzu. Ci bardziej zaradni wypatrują zwalnianych miejsc w przedziałach, reszta wesoło rozmawiając stoi w miejscu. Jest wśród nich spora grupa populistów, którzy za wszelką cenę chcą zaciągnąć hamulec bezpieczeństwa. Namawiają innych, podpuszczają, a sami kradną żarówki z korytarza. Takich ludzi przybywa, a do najbliższej stacji, gdzie wysiądą, jeszcze trochę drogi. Boję się tych ludzi. Robią sztuczny tłok, nie pozwalają na zajęcie dobrej pozycji do ataku na miejsce siedzące. Ta sytuacja to też okazja dla kieszonkowców. Konduktor nie panuje już nad sytuacją w klasie ekonomicznej. Najgorsze jest to, że ci, którzy już nie jadą, podkładają kamyki na tory w celu wykolejenia pociągu.
    Niby rozwój technologiczny, niby energia odnawialna, atom, a zamiast wspólnie zbierać chrust na fajne ognisko, coraz więcej ludzi przynosi wodę z pobliskiej rzeki i dolewa do ognia.

    Polubienie

  6. @Grzegorz: Super komentarz! Dzięki! Zastawiam się tylko, kto jest maszynistą, kto przestawia zwrotnice, a kto ułożył rozkład jazdy pociągów jeżdżących po światowych torach… ;-)

    Polubienie

  7. W pierwszej chwili pomyślałem, że maszynistą jest premier. To on/a decyduje, czy i z jaką prędkością pojedziemy. Ale z drugiej strony można być kiepskim maszynistą, a ludzie i tak będą podróżować w kuszetkach i w I klasie. Zresztą co to za maszynista, który namawia tych pozostawionych na peronie i stojących na korytarzach: Atakujcie kuszetki! Tam jest jeszcze sporo miejsca. Co będą się pławić w luksusie. Albo się posuną, albo SOK pomoże im opuścić pociąg w swojej asyście. Na tę chwilę niestety nie powiem, kto jest maszynistą.
    Zwrotnice przestawiają rządzący swoimi decyzjami. Od nich zależy, czy trasa będzie najkrótsza, czy pojedziemy okrężną drogą. Rozkład jazdy układa postęp technologiczny. Nie jest przecież powiedziane, że musimy jechać zawsze o określonej godzinie i w określonym kierunku. Ważne, aby pilnować nowych rozkładów. Kolej nie lubi czekać.

    Polubienie

  8. Bardzo dobra alegoria, którą można pięknie rozszerzać. Bo i różne są i akumulatorki i urządzenia, które z nich pobierają energię do swojego działania. Jedne odbiorniki nie mają w ogóle funkcji ładowania. Połykają tylko nowe zestawy akumulatorów, czerpią z nich energię dopóki się da, a kiedy ta już się kończy i z akumulatorków trudno więcej wycisnąć, są bez sentymentu wyrzucane i zastępowane nowymi, ze świeżą energią. Inne odbiorniki mają natomiast wbudowaną funkcję ładowania, albo korzystają z zewnętrznych ładowarek. I tu też są różne możliwości. Można akumulatorki często podładowywać, żeby zawsze miały duży zapas energii i były gotowe na wypadek, gdyby trzeba było dłużej i mocniej popracować bez przerw na ładowanie. Można też ładować je rzadziej, po większym rozładowaniu. Ale takie ładowanie trwa dłużej i można znaleźć się w sytuacji, że akurat wtedy, gdy muszą intensywniej popracować, im właśnie brakuje energii i szybko padają. Może też być i tak, że pomimo istnienia funkcji ładowania, akumulatorki są systematycznie niedoładowane, bo niemal bez przerwy trzeba czerpać prąd z nich i wiecznie brakuje czasu, żeby je porządnie naładować. Można też, będąc zajętym innymi rzeczami, zapomnieć o naładowaniu akumulatorków. Tak więc tworząc urządzenie chodzące na prąd z akumulatorów, trzeba nie tylko uważać, żeby nie ładować do niego pustych akumulatorów, ale też i odpowiedzieć sobie na szereg pytań. Czy moje urządzenie będzie miało funkcję ładowania, czy będzie wykorzystywało akumulatorki tylko jednorazowo, do wyczerpania ich energii? W jakich warunkach otoczenia będzie funkcjonować, bo przecież parametry akumulatorów silnie zależą od warunków w jakich pracują? Ile prądu będzie potrzebowało pobierać z akumulatorków? Jaki powinien być cykl pracy i ładowania? W związku z tym wszystkim, jaki powinien być typ, pojemność i liczba zastosowanych akumulatorów? Jak będę mógł sprawdzić stan naładowania akumulatorów? Jaki układ i sposób ładowania będzie optymalny dla zastosowanych akumulatorów? Jakie powinny być styki pomiędzy akumulatorami, żeby prąd przepływał przez nie bez przeszkód? W jaki sposób zapewnić bezpieczne wykorzystywanie akumulatorków? Przecież niektóre mają w sobie toksyczną chemię, która może się z nich wylać, inne wybuchają i palą się, jeśli zostaną uszkodzone. Jaki będzie koszt funkcjonowania zasilania bateryjnego? Itd. Ciągnąc alegorię, sprawę niestety komplikuje to, że na rynku dostępnych jest całe multum akumulatorków o różnej jakości, nie do końca rozpoznanych parametrach i właściwościach, z certyfikatami pochodzącymi od licznych, często mało renomowanych i niepewnych producentów, akumulatorków co do przeszłości których i warunków ich dotychczasowej eksploatacji w innych urządzeniach nie ma dostatecznej pewności, gryzących się nieraz z innymi akumulatorami, a do tego jeszcze obdarzonych własną wolą i też mogących decydować w jakim urządzeniu się znajdą, na jak długo i jak będą w nim funkcjonować. Stworzenie dobrze funkcjonującego urządzenia korzystającego z akumulatorków to nie lada wyzwanie!

    Polubienie

  9. @Grzegorz: Ten premier to chyba taki teoretyczny. W aktualnej strukturze władzy w lokomotywie go raczej nie ma… A rozkład jazdy stał się globalny, więc warto być wpływowym członkiem gremiów, które go układają.

    Polubienie

  10. @Orginal_Replica: Problem polega na tym, że przez ten rok opozycja nie pozbierała się po porażce. Zaczynam się zastanawiać, czy KOD nie został stworzony przez Prezesa. ;-)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s