Do tablicy!

abcOlśniło mnie! Podczas dyskusji na tematy edukacyjne na łamach blogu Twitter Twins jedna z komentatorek, przedstawiając perypetie szkolne swojego syna, napisała: „trafił na taką nauczycielkę, która (…) przy tablicy nie stresowała”. Gdy to przeczytałem, natychmiast dostrzegłem jeden z filarów, na których opiera się zło trawiące polską edukację!

Naczelną zasadą przywództwa – a przecież nauczyciel powinien być dla swoich uczniów przywódcą – jest publiczne celebrowanie sukcesów i indywidualne rozwiązywanie problemów. Siła prawdziwego lidera wynika z siły idących za nim ludzi, a nie ze strachu, upokorzeń i niesnasek, które prowokuje w swoim zespole.

A czymże jest wyrywanie uczniów do tablicy w celu sprawdzenia ich wiedzy? Okazją do pochwały? Z pewnością, ale tylko w przypadku prymusów, którzy i tak znają swoją wartość. Niestety znacznie częściej jest to forma publicznej chłosty, okazja do napiętnowania „nieuctwa” i zawstydzenia młodego człowieka. Zdarza się też, że w ten sposób nauczyciel odreagowuje swoje życiowe niepowodzenia i własne problemy.

Odpytywanie przy tablicy jest szkodliwym anachronizmem, który:

  • zamiast mobilizować, wzbudza niezdrowy i nieproporcjonalnie duży stres, nierzadko strach, a czasami wręcz przerażenie;
  • zamiast integrować klasę wokół wspólnych sukcesów, integruje ją w podpowiadaniu (czyli oszukiwaniu nauczyciela) lub dezintegruje, kreując kastę „nieuków”;
  • zamiast uczyć współpracy w zespole, utrwala poczucie osamotnienia ucznia wobec bezdusznej machiny czyhającej na każde jego potknięcie.

Czy zatem prezentacja wiedzy przy tablicy powinna zniknąć z repertuaru akceptowalnych technik edukacyjnych? W żadnym przypadku! To świetna metoda nauki wystąpień publicznych – umiejętności kluczowej w dzisiejszym, „medialnym” świecie. Jest tylko jeden warunek:

„Tablica” powinna być okazją do prezentowania wiedzy, a nie niewiedzy!

„W drodze do tablicy” uczeń powinien uzyskiwać indywidualne wsparcie, które zmaksymalizuje szansę osiągnięcia przez niego sukcesu. Dobry występ powinien być wspólną zasługą nauczyciela i „odpowiadającego”. Przygotowany referat albo krótka informacja powinny stanowić element dalszej nauki, a nie być odklepywaniem tego, co już zostało „przerobione”.

Natomiast ocena stanu wiedzy powinna odbywać się tylko i wyłącznie w bezpośredniej relacji uczeń-nauczyciel, ponieważ jedynie w ten sposób lider może pozytywnie wpływać na rozwój poszczególnych członków swojego zespołu.

Co o tym sądzisz?

Polub moją książkę „Teraz!” na Facebooku!

8 thoughts on “Do tablicy!

  1. Byłoby dobrze – zwłaszcza dla dzieci nieśmiałych i niepewnych. Ale bardzo dużo zależy od szkoły, klasy i nauczyciela. W szkole (katolickiej) syna dzieci wiedzą, że nauczycielom zależy na tym, by zrozumiały lekcję. Jest dobre porozumienie między nauczycielami a dziećmi. A klasy są nieduże. Na mniejszym forum łatwiej.

    Polubienie

  2. Jak zawsze, czyli również w przypadku tablicy, wina lub zasługa nie leży po stronie narzędzia, tylko człowieka, który się nim posługuje. Moja nauczycielka matematyki w szkole średniej nigdy nie odpytywała przy tablicy, tylko zapraszała kogoś do rozwiązania zadania. Do wspólnego rozwiązywania zadania-zaangażowana w to była cała klasa. Jeżeli ktoś miał problem – potrafiła cierpliwie tłumaczyć i wracać do elementarnych podstaw (jak wspólny mianownik). Przez to takie rozwiązywanie trwało czasem pół lekcji, ale na koniec zadanie zawsze było skończone! Nikt nie wiedział, czy dostanie za to zadanie ocenę do dziennika czy nie, a nawet jeśli nawet dostał – była wpisywana do dziennika bez słowa. Podobnie było z zadaniami domowymi-nigdy nie sprawdzała czy jest ‚odrobione’ (odpisane) w zeszycie. Prosiła kogoś o rozwiązanie jakiegoś przykładu z zadania domowego przy tablicy właśnie. W przypadku matematyki, taki sposób pracy z tablicą sprawdził się doskonale – o ile dobrze pamiętam na maturze nikt nie dostał 3 (same 4 i 5). Z perspektywy czasu, mogę powiedzieć, że to był najlepszy nauczyciel z jakim miałem przyjemność pracować.

    Polubienie

  3. W pełni się zgadzam. Człowiek decyduje o wszystkim. Nawet w małej społecznej szkole zdarzają się „dziwni” nauczyciele i nawet w państwowym „kombinacie edukacyjnym” pracują prawdziwi pasjonaci, którzy potrafią właściwie ukierunkować młodego człowieka.

    Polubienie

  4. Świetny przykład! Dobrze, że są tacy ludzie! Bardzo się cieszę z tego komentarza, bo rzecz nie w tym, żeby publicznie piętnować czyjeś błędy. Ważniejsze jest pokazywanie, że się da, że są nauczyciele, którzy potrafią to robić i pozostawiają piękne wspomnienia w pamięci uczniów.

    Polubienie

  5. Ano bywo, ze dzieci tablic sie bojom. Ale tabletów – racej nie. No to moze trza wyryktować połącenie tablicy z tabletem – tablecice? :)

    Polubienie

  6. A gdyby tak każdy uczeń miał występować przy tablicy a potem nauczyciel pytał klasy:
    1. Co było dobre w wystąpieniu tego ucznia?
    2. Co ten uczeń mógłby następnym razem poprawić?

    Zmiana paradygmatu nauczania? A czemu nie?

    Wiem wiem, to pomysł żywcem skopiowany ze scrum retrospective meeting. :)

    Polubienie

  7. Tak, tak powinno być! Pod warunkiem, że nauczyciel ma podstawy przypuszczać, że uczeń „coś wie”. Jeśli nie ma takich podstaw, nauczyciel powinien dołożyć starań, żeby uczeń „coś wiedział”. Motywując i pracując z nim indywidualnie, a nie chłoszcząc pod tablicą.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s