Rok: 2015

Prezydent załatwia!

Zbyt często okazuje się, że co bym nie napisał, ktoś wcześniej już na to wpadł. Zwykle nie byle kto!

Tak też było z główną myślą mojego niedawnego, kontrowersyjnego nieco wpisu Załatwiasz sprawę czy marudzisz?

Amerykański prezydent Harry S. Truman ujął to tak:

„To zadziwiające, jak wiele możesz osiągnąć, kiedy nie dbasz o to, kto zbierze laury.”

Nic dodać, nic ująć.

Stosować!

Pieniądze i szczęście

„Pieniądze szczęścia nie dają” – mówią z żalem ci, którym wydawało się, że sterta banknotów przyniesie im radość i spełnienie.

„Pieniądze szczęścia nie dają” – mówią z przekąsem ci, którzy pieniędzy zarabiać nie umieją. Jakoś trzeba wytłumaczyć i okrasić swoje niepowodzenia życiowe.

A prawda jest taka, że to wcale nie nadmiar pieniędzy unieszczęśliwia ludzi. Po prostu ci, którzy są nieszczęśliwi, nie stają się szczęśliwymi, gdy się wzbogacą. A szczęśliwym dodatkowy grosz z pewnością nie psuje nastroju.

Bardzo łatwo jest rozpoznać te dwa „gatunki” ludzi:

  1. Nieszczęśliwi myślą i mówią tylko o zarabianiu pieniędzy. A gdy uda im się je zarobić, kombinują, co by tu jeszcze kupić, żeby pochwalić się swoim bogactwem.
  2. Szczęśliwi myślą i mówią o swoich pasjach: lotnictwie, rajdach samochodowych, zdrowej żywności itp. A pieniądze, jeśli się pojawiają, traktują jako efekt uboczny swoich działań i paliwo do realizacji kolejnych wyzwań. Podchodzą do nich pragmatycznie i nie interesuje ich kupowanie czegokolwiek „na pokaz”. Dlaczego? Ponieważ spełniają się przez swoje pasje, a nie opinie sąsiadów i znajomych.

Jaka stąd nauka?

Pieniądze szczęścia nie dają, ponieważ są tylko narzędziem – tak jak młotek czy łopata.

Tylko dureń oczekiwałby trwałego przypływu dobrego samopoczucia po zakupie młotka!

Okropny, piękny świat

Nie podoba mi się ten świat, w którym przyszło mi żyć. :-(

Świat pełen obłudy, kłamstwa, okrucieństwa i zazdrości…

Ale to jedyny świat, który dostałem w prezencie. Nie wnikajmy, od kogo.

I, jak się dobrze przyjrzeć, nie wszystko w nim jest takie okropne. Ma swoje dobre strony: ciepłe promienie słońca, wiatr zabierający smutki w siną dal i całą, niepojętą rzeczywistość wypełnioną niezwykłymi tworami natury i cywilizacji.

Do mnie należał wybór, po której stronie mocy się opowiem. I wybrałem tę jasną. Dlaczego? Ponieważ wierzę, że dobro rodzi dobro, a zło kiełkuje ze zła.

Ty też masz wybór.

Wybierz dobrze!

Szkielet książki

Książka, którą piszę, będzie profesjonalnym podręcznikiem i, mimo że robię to pierwszy raz, postaram się, żeby zarówno jej treść, jak i forma były na najwyższym poziomie.

Temat jest mi dobrze znany, natomiast forma powinna sprawić, że moje dzieło będzie się świetnie czytało i łatwo rozumiało. Nie znoszę sytuacji, kiedy autor prowadzi mnie przez chaszcze swoich pokręconych myśli, a ja co chwila tracę go z oczu i dostaję w twarz puszczoną przez niego gałęzią.

Za pierwszy krok uznałem zatem… sporządzenie spisu treści. Podszedłem do tego naukowo i przejrzałem kilkadziesiąt profesjonalnych podręczników, które mieszkają w mojej obszernej bibliotece. Następnie zestawiłem tabelę porównawczą, dopasowałem standardowy układ do moich potrzeb i z chaosu zaczął wyłaniać się szkielet. Całkiem zgrabny i stylowy.

Wygląda na to, że na książkę złoży się piętnaście rozdziałów podzielonych na cztery części. Będą jeszcze oczywiście standardowe elementy dodatkowe i w tym zakresie skrzętnie skorzystałem z pomocy Unii Europejskiej. Otóż okazuje się, że za darmo dostępny jest europejski „Międzyinstytucjonalny przewodnik redakcyjny 2011”, który między innymi wyjaśnia, czym różni się przedmowa od wstępu i wprowadzenia oraz jak należy formatować bibliografię. Wbrew pozorom nie jest to wcale żadne lanie wody, tylko zwięzła informacja niezbędna biurokratom do przygotowywania innych dokumentów zawierających już prawdziwą wodę. :-)

Skoro mam ten szkielet, czas teraz na jego wypełnianie. Zgodnie z harmonogramem powinienem utrzymywać wydajność na poziomie 1000 słów dziennie, co, biorąc pod uwagę dotychczasowe pomiary, leży w granicach moich twórczych możliwości.

Kochani, ja teraz muszę lecieć, ale gdyby był telefon z Mławy, to powiedzcie Korbaczewskiemu, że wszystko jest na dobrej drodze. – Jerzy Dąbczak