Rok: 2014

Idź na spacer!

Seth Godin, znany amerykański autor, przedsiębiorca, marketingowiec i mówca, znów napisał coś o mnie!

Przynajmniej tak mi się wydaje… ;-)

W swoim krótkim, trzyzdaniowym wpisie „Go for a walk” radzi robić to, co ja robię od lat – chodzić na spacery.

Co najdziwniejsze, radzi wybierać się na przechadzkę właśnie wtedy, kiedy najbardziej ci się nie chce.

Dlaczego?

Ponieważ spacer poprawi ci nastrój, wyprostuje cię i wprawi w ruch.

Radykalnie zmieni twój stosunek do świata i do otaczających cię ludzi.

Stworzy twojemu umysłowi przestrzeń do oderwania się od codziennych trosk i spojrzenia na różne sprawy z innych punktów widzenia.

Nie bez kozery słowo „spacer” kojarzy się ze spacją, czyli odstępem, czyli wolnym miejscem między słowami.

Twój mózg potrzebuje takich chwil wytchnienia i skupienia się na „czymś innym”: drzewach, ptakach, brykających psach, przejeżdżających samochodach oraz innych spacerowiczach.

Właśnie wtedy w twojej głowie pojawiają się niezwykłe pomysły, a między pozornie niepowiązanymi informacjami tworzą się połączenia budujące trwałą sieć wiedzy i doświadczenia.

Dlatego gorąco cię namawiamy – Seth Godin i ja – na przekór pogodzie, programowi telewizyjnemu i internetowym pokusom:

Idź na spacer!

Głupie? Ale działa!

„Jeśli coś wydaje ci się głupie, ale działa, to znaczy, że nie jest głupie.” – Mercedes Lackey („Owlknight”)

Najwyższy czas, żeby ta powszechnie stosowana w wojsku i lotnictwie zasada została też skutecznie wdrożona w twoim biznesie.

Bo jak długo można bazować na improwizacji i radosnej twórczości?

Ile razy można odkrywać Amerykę?

Spisany i stosowany system reguł postępowania, standardów i list kontrolnych jest najskuteczniejszą metodą oliwienia organizacyjnych mechanizmów!

Po co?

Żeby samoloty lądowały tyle samo razy, ile startują. Żeby pacjenci nie „wynosili” w sobie żadnych narzędzi chirurgicznych z sal operacyjnych. Żeby pociągi nie zamieniały się w stertę złomu po próbie przejechania zakrętu z naddźwiękową prędkością. I w milionach innych przypadków.

Nie daj się zwieść! Każdy pracownik „wie lepiej” tylko do czasu, aż mleko się rozleje albo maszyna urwie mu rękę. Ale wtedy jest już za późno…

Pamiętaj, że w większości przypadków:

„Jeśli coś wydaje ci się głupie, ale działa, to znaczy, że nie jest głupie.”

Policz wakacje!

„Jedną z moich ulubionych list, do których mam zwyczaj okresowo zaglądać, jest wykaz ferii i wakacji do wspólnego spędzenia z dziećmi. To nadaje lepszą perspektywę wyborom, których dokonujemy razem z moją żoną.” – parafraza wpisu opublikowanego w serwisie Twitter przez Mike’a Williamsa, Prezesa David Allen Company.

Jeśli zatrzymasz się na chwilę i zastanowisz, łatwo policzysz, że do momentu wejścia twoich dzieci w samodzielną dorosłość masz do zagospodarowania zaledwie kilkanaście letnich i kilkanaście zimowych wyjazdów wakacyjnych. Mniej niż trzydzieści okazji do bezmyślnego przebąblowania dłuższych okresów „wolności” albo spędzenia ich z pełną intensywnością, na jaką stać ciebie i twoją rodzinę.

Możecie przesiedzieć ten czas przed telewizorem lub komputerem albo wylegiwać się na plaży. Ale możecie też zwiedzić ciekawe miejsca, nauczyć się wypalać gliniane garnki, zbudować indiański szałas lub pograć w ping-ponga. Możecie stworzyć wspólną przestrzeń wspomnień, której nie da się zastąpić pieniędzmi, prezentami, telewizją czy internetem.

Podobnie jest z tymi kilkunastoma okresami Świąt Bożego Narodzenia, zanim cynizm i nauka zadadzą śmiertelny cios Świętemu Mikołajowi przynoszącemu dzieciom prezenty z Tesco lub Biedronki.

Jeśli właściwie zadbasz o „bycie razem”, zamiast kupować szczęście na straganach, to i ciebie spotka takie miłe zaskoczenie, jak mnie w minioną sobotę.

Nikt nie spodziewa się Świętego Mikołaja, ale on, mimo to, czasami lubi sprawić niespodziankę!

Święta Inkwizycja

Dżentelmen u Basi

Z okazji imienin Barbary oraz Święta Górników i Artylerzystów zapraszam wszystkich do poczytania miłego mojemu sercu i rozumowi blogu „Przelotnie-pobieżnie-przejściowo” [basiaacappella.wordpress.com] autorstwa Basi A Cappelli.

Niedawno zamieściłem tam świetny komentarz.

Dlaczego świetny?

Bo mój!

Oto on:

„Co do maniery przepuszczania kobiety przez drzwi mam z GOŁA odmienne zdanie: dżentelmen powinien wepchnąć się pierwszy, albowiem gdyż ponieważ może wówczas efektywnie te drzwi udrożnić (otworzyć skrzydło lub wystraszyć nadchodzących z przeciwka pacanów) oraz obadać sytuację za drzwiami, chroniąc damę przed czyhającym niebezpieczeństwem – a to deszczem (rozkłada parasol), a to odchodem ptasim (zręcznie przechwytuje nieczystość do reklamówki), a to spadającym samolotem (gwałtownym rzutem ciała wstecz nakrywa partnerkę), a to zbirem nieogolonym (zręcznie paruje cios i powala napastnika zdobywając serce niewieście).” – TesTeq, 2014-11-27, 09:30

A ty?

Pchasz się pierwszy czy posługujesz się partnerką do otwierania ciężkich drzwi i sondowania zadrzwiowej rzeczywistości?