Rok: 2013

Budda w Niebieskich Dżinsach – podsumowanie

BwND logo

Szczęśliwie dotarliśmy do końca wakacyjnego cyklu wpisów dotyczących nowoczesnego, poetyckiego spojrzenia na buddyzm Zen. Podejścia, które sprawia, że możesz stworzyć sobie oazę wytchnienia w dzisiejszym zagonionym, zagubionym świecie skupionym głównie na pseudosensacjach.

Mam nadzieję, że kilkoro z moich czytelników stało się już Buddami w Niebieskich Dżinsach, a inni są na dobrej drodze.

W ramach podsumowania przygotowałem dla ciebie trzy niespodzianki:

Proszę, czerp radość z dzielenia się tą książką i nagraniami ze swoimi przyjaciółmi i znajomymi.

Przekazuj je w całości, nie oczekując zapłaty.

Nauczysz się tego siedząc w ciszy.

Uwaga: „Budda w Niebieskich Dżinsach” jest obecnie dostępny tylko w postaci pliku PDF, ponieważ postanowiłem nie przenosić tu poszczególnych wpisów opublikowanych latem 2013 roku.

Żubra można spotkać…

Kontynuując swoje podróżnicze wyczyny, ruszyłem na wschód. Zapewniano mnie, że można tam spotkać żubra. Wycelowałem samochodową nawigację prosto w samo serce Puszczy Białowieskiej i po kilku godzinach moim oczom ukazała się, pięknie prezentująca się w upalnym, popołudniowym słońcu, cerkiew:

Białowieża Cerkiew

Przed cerkwią zaś stał pomnik:

Białowieża Pomnik

Pomnik o niespotykanej w dzisiejszych czasach inskrypcji:

Białowieża Inskrypcja

A żubr? Żubra spotkałem tylko na półce w sklepie spożywczym (lokowanie produktu), ponieważ przestrzeń powietrzną nad Białowieżą opanowały olbrzymie, latające stwory, z których jeden miał nawet zamiar urwać lusterko wsteczne w moim samochodzie:

Białowieża Owad

E-mail? Nie żartuj!

Oprócz braku natchnienia i braku gruntownych podstaw teoretycznych ludzie często stosują następującą wymówkę:

Nie zabrałem się za to, bo co chwilę przychodziły do mnie jakieś maile.

I znów – osoby, które tak się tłumaczą, święcie wierzą, że ich podstawowym obowiązkiem w pracy jest natychmiastowa reakcja na każdą wiadomość pojawiającą się w ich skrzynce odbiorczej.

Co za bzdura!

Są oczywiście stanowiska, gdzie rytm pracy wyznaczają zgłoszenia wymagające niezwłocznej interwencji, ale… ty nie pracujesz ani w straży pożarnej, ani w policji, ani w pogotowiu ratunkowym, ani w strukturach zarządzania kryzysowego. Masz do wykonania konkretną robotę i bynajmniej nie jest to „oczekiwanie na kolejny mail”.

Przecież nie wpiszesz sobie do CV, że twoją podstawową umiejętnością zawodową jest ciągła gotowość do odebrania informacji za pomocą poczty elektronicznej!

Dlatego:

  • Po pierwsze: przestań stosować tę wymówkę.
  • Po drugie: zrewiduj swoją politykę obsługi pocztowej skrzynki odbiorczej.

Oto 3 zasady, które uchronią cię przed e-mailową bieżączką:

  1. Przeglądaj i analizuj zawartość skrzynki pocztowej nie częściej niż 3 razy dziennie.
  2. Przydziel temu zadaniu konkretny, ograniczony czas – na przykład 9:30-10:00, 12:30-13:00, 15:30-16:00.
  3. Każdą wiadomość czytaj tylko raz i decyduj (na przykład zgodnie ze wskazówkami Davida Allena), co zamierzasz zrobić w odpowiedzi na każdą z nich.

I najważniejsze:

Jeśli to możliwe, wyłącz w swoim programie pocztowym automatyczne pobieranie korespondencji z serwera. Unikniesz w ten sposób rozpraszającej cię pokusy, żeby podejrzeć, czy coś nowego nie pojawiło się w skrzynce odbiorczej. O wyznaczonych godzinach inicjuj ten proces ręcznie.

No, to skoro już to wiesz, ruszaj do pracy, żeby zrobić coś naprawdę ważnego, a nie tylko taplać się w świecie pozornego zaabsorbowania sprawami.

Spojrzenie z góry

Postanowiłem spojrzeć na sprawy Warszawy z wyższej perspektywy. W tym celu wynająłem balon i w towarzystwie Pani TesTeqowej wzniosłem się na stosowny poziom. Z wyżyn widok jest wspaniały, niedociągnięcia trudno zauważyć i w ogóle jest pięknie. Zróbcie to, co ja, żeby zrozumieć punkt widzenia Pani Prezydent Warszawy. Tam, na górze, naprawdę widać inaczej…

Oto nasz balon na uwięzi:

Balon 000

A to warszawski Manhattan:

Balon Manhattan

Duma narodowa w całej okazałości:

Balon Stadion

W oddali wilanowskie Lemingowo:

Balon Wilanów