Gwiazdozbiór psa

Kończę właśnie bestselerową powieść Petera Hellera „Gwiazdozbiór psa”, która reprezentuje postapokaliptyczny nurt współczesnej beletrystyki amerykańskiej, starający się odpowiedzieć na pytanie, co będzie się działo na naszej planecie, gdy jakiś kataklizm wytrzebi prawie całą ludzkość. I jak w takiej sytuacji będą zachowywać się ci, którzy przeżyją?

W przypadku „Gwiazdozbioru psa” cywilizację załatwił śmiercionośny wirus grypy, a główny bohater powieści (Hig) przeżywa rozterki samotności w świecie, w którym każdy nieznajomy może być drapieżnikiem albo, takim samym jak on, zagubionym poszukiwaczem utraconych więzi międzyludzkich.

Ciężko czyta się tę książkę. Nie z powodu tematyki, ale urywanych znienacka zdań i interpunkcji, która często nie poddaje się żadnym zasadom. Ma to, jak sądzę, wywołać w czytelniku poczucie zagubienia podobnego zagubieniu, którego doświadcza Hig.

To niezła książka. Myślę, że zasłużyła na nagrody, którymi została obsypana w Ameryce w 2012 roku.

A oto jeden, wyrwany z kontekstu, cytat:

Straciłem rachubę. Czasu. Może upłynęło pięć, może dziewięć dni. Czas rozciągał się jak miech akordeonu wydając świszczący głęboki dźwięk.

Sucho i coraz cieplej. Z dnia na dzień. Strumień trochę płytszy, trochę mniej wartki, mniej bystry nurt, gasnący wodospad, biała kaskada coraz węższa na kamiennej krawędzi. Strumień jak nastrój. Mniej żywiołowy. Obudziłem się w środku nocy i leżałem w hamaku, wysunąłem stopę ze śpiwora na chłód i wyczułem nagą stopą szorstką ziemię i zacząłem bujać się w przód i w tył. I patrzyłem na gwiazdy pływające w pajęczynie liści. Jak ryby które próbują się przecisnąć przez oka sieci.

Tym właśnie jesteśmy, to robimy: próbujemy się przecisnąć, napinamy sieć, sieć która nie istnieje. Jej węzły trzymają tylko tak mocno jak nasze własne przekonania. Nasz własny strach.

Ha. Przyznaj się: nie masz zielonego pojęcia co robisz, nigdy nie miałeś. Mimo wszystkich sieci na świecie, realnych i nierealnych. Kręciłeś się w kółko w bezładnej migotliwej ławicy płynąc za ogonem ryby przed tobą. W zasadzie. Żywiąc się czymkolwiek co znajdywałeś tam, gdzie akurat byłeś.

[Peter Heller, „Gwiazdozbiór psa”, s. 245-246]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s