Rok: 2012

Sztuka skutecznej zemsty

Nie jesteśmy idealni. Otaczający nas ludzie też nie. Niektórzy z nich tak zaleźli nam za skórę, że naszym największym pragnieniem jest odpłacenie im z nawiązką. Chcemy zemsty do kwadratu!

Zaczynamy więc knuć, kopać doły, krzyżować im plany i siać wrogą propagandę. W zapamiętaniu zaniedbujemy własne sprawy i wspólnie z naszym wrogiem staczamy się w przepaść.

Tymczasem droga do najskuteczniejszej zemsty nie prowadzi przez nieszczęście, lecz przez szczęście.

Chuck Palahniuk, autor powieści „Fight Club” i „Survivor”, powiedział kiedyś, parafrazując hiszpańską mądrość ludową:

„Szczęście jest najlepszą formą zemsty. Nic tak nie wkurza ludzi, jak obserwowanie czyjegoś cholernie dobrego życia.”

Skup się zatem na swoich sprawach, uczyń swój świat barwnym i ekscytującym, a wtedy popaprańcom, którzy zrobili ci kiedyś krzywdę, pęknie żyłka ze złości. Ot, co!

Pompujesz?

Co robisz, kiedy stoisz przy ręcznej pompie i chcesz się napić wody?

  • Pompujesz?
  • Czy raczej mówisz pompie, że zaczniesz machać ręką dopiero wtedy, gdy podstawiony przez ciebie kubek wypełni się już wodą?

Stanowczo zbyt wiele osób stosuje w życiu to drugie podejście.

Mówią:

  • Jeśli zapłacisz mi więcej, to pokażę ci, na co mnie stać.
  • Jeśli docenisz, że pojawiłem się w szkole, to rozważę potrzebę odrobienia pracy domowej.
  • Jeśli przyniesiesz mi odkurzacz, to posprzątam w swoim pokoju.

A ty?

Zastanów się: może też oczekujesz nagrody, zanim na nią zasłużysz?

Może też pomstujesz na pompę, z której woda nie chce sama wylecieć?

12 km na dobry początek

Jak 1 stycznia powitać Nowy Rok?

12-kilometrową przebieżką!

Początkowo chciałem przebiec standardowe 8 kilometrów, potem pomyślałem, że okazja jest szczególna, więc 10 km byłoby bardziej odpowiednie, ale w końcu doszedłem do wniosku, że 12 km jest właściwym dystansem na początek 2012 roku. Słuszność tego wyboru potwierdziło słońce, radośnie wyglądając zza chmur.

Mam nadzieję, że pogoda nadal będzie wspierać moją radość biegania i kolejny rok okaże się nie gorszy od poprzedniego. No właśnie, skoro już o tym mówimy, oto sprawozdanie z moich wyczynów w 2011 roku.

Przebiegłem 1127 km (a od 2006 roku, kiedy zacząłem prowadzić Dzienniki Sportowe już 3400 km):

2011BIEG

Przepłynąłem w basenie 87.2 km:

2011PLYW

Windsurfowałem przez 31 godzin i 45 minut:

2011WIND