Miesiąc: Lipiec 2012

Publiczność stosowana

Zachęcony występami Jeffa Jarvisa w audycji „This Week in Google” sięgnąłem po jego książkę „Public Parts. How Sharing in the Digital Age Improves the Way We Work and Live”. Tytuł „Public Parts” jest grą słów – stanowi przeciwieństwo „private parts”, sformułowania oznaczającego intymne części ciała. Zamierzeniem Jeffa Jarvisa było przedstawienie dobrych stron ogólnoświatowego upublicznienia w internecie naszych prywatnych spraw. Bo internet to nie tylko siedlisko zła, zarazy i przestępców chcących ukraść nam pieniądze i tożsamość. Cyberprzestrzeń zaludniają także miliony ludzi podobnych do nas, borykających się z podobnymi problemami i gotowych pomóc nam w potrzebie. Sam autor doświadczył olbrzymiego wsparcia internetowej społeczności, kiedy publicznie podzielił się informacją o swojej walce z rakiem. I to daje mu podstawy do twierdzenia, że uchylenie rąbka tajemnicy na temat własnego życia nie musi oznaczać katastrofy, może mobilizować do przezwyciężania problemów, służyć pozyskiwaniu niezbędnych informacji i czynieniu świata lepszym.

Dobrze, że jest taka książka, która w racjonalny sposób stara się zrównoważyć negatywne opinie na temat złowieszczego dążenia internetu do odarcia nas z resztek prywatności. Bo sprawa nie jest wcale tak oczywista, jakby wydawało się na pierwszy rzut oka.

Zachęcam do jej przeczytania, jak zwykle przytaczając kilka ciekawych cytatów.


Nie, słowa „publicness” („publiczność” jako określenie cechy, a nie zbiorowiska ludzi) nie znajdziesz w większości słowników. Codziennie tworzymy nowe wyrazy i mieszamy ich definicje. Niegdyś odpowiednim określeniem byłoby słowo „publicity”, ale obecnie odnosi się ono do „public relations” – sformułowania, które też zostało skażone znaczeniem marketingowym. Pozwólcie mi więc podać własną definicję słowa „publicness”:
publicness: 1. Akt lub stan dzielenia się informacjami, myślami lub działaniami. 2. Gromadzenie ludzi lub gromadzenie się wokół ludzi, idei, spraw i potrzeb: „Tworzenie zbiorowisk ludzkich.” 3. Otwieranie się na współpracę. 4. Etyczna zasada otwartości.

Jeff Jarvis „Public Parts” (Amazon Kindle location 6299)


„Publiczne i prywatne to określenia względne – jak gorące i zimne albo jasne i ciemne,” mówi Paul Kennedy, prowadzący program „Ideas” w telewizji CBS. „Jedno definiuje drugie”.

Jeff Jarvis „Public Parts” (Amazon Kindle location 157)


  1. wszystko, co istnieje na świecie w momencie twoich narodzin, jest po prostu normalne;
  2. każda rzecz wynaleziona za twojego życia, dopóki nie przekroczyłeś trzydziestki, jest niesamowicie ekscytująca i jeśli ci się poszczęści, możesz na tym zbudować swoją karierę;
  3. każda rzecz wynaleziona, gdy skończyłeś trzydziesty rok życia, stanowi gwałt na naturalnym porządku rzeczy i jest początkiem końca cywilizacji, jaką znamy… dopóki nie minie kolejnych dziesięć lat bez zawalenia się świata, a ta rzecz stopniowo okaże się całkiem w porządku.

Jeff Jarvis „Public Parts” (Amazon Kindle location 1265) – cytat z eseju Douglasa Adamsa z 1999 roku


W 1784 roku król Prus Fryderyk II powiedział, że „osoba prywatna nie ma żadnego prawa do publicznego wyrażania swoich, zapewne negatywnych, opinii” dotyczących działań rządu. Ale w 1792 roku głos opinii publicznej został po raz pierwszy zacytowany w debacie parlamentarnej. A francuskie konstytucje przyjęte w 1791 (dwa lata po wybuchu Rewolucji Francuskiej) i 1793 roku związały ze sobą pojęcia wolności słowa i sfery publicznej: „Wolność wymiany idei i opinii jest jednym z najcenniejszych praw człowieka,” głosiła pierwsza z nich. Druga dodawała prawo do zgromadzeń.

Jeff Jarvis „Public Parts” (Amazon Kindle location 1379)


Prywatność to etyczne zasady rządzące wyborami dokonywanymi przez odbiorcę czyjejś informacji. Publiczność to etyczne zasady rządzące wyborami dokonywanymi przez twórcę informacji. Mówiąc jeszcze prościej:
Prywatność to etyka dostępu do wiedzy, a publiczność to etyka dzielenia się wiedzą.

Jeff Jarvis „Public Parts” (Amazon Kindle location 2051)


Jak stwierdził w swej niesławnej wypowiedzi w 2009 roku dla telewizji CNBC Eric Schmidt: „Jeśli masz coś do ukrycia, może przede wszystkim nie powinieneś tego robić.”

Jeff Jarvis „Public Parts” (Amazon Kindle location 2326)


Jeśli powierzasz tajemnicę przyjacielowi, a on nie potrafi utrzymać języka za zębami, to prawdziwym problemem jest twój dobór grona przyjaciół. To nie wina technologii, lecz nas samych. To nie komputery wprawiają ludzi w zakłopotanie, lecz oni sami. Czyż nie stosujemy wszyscy zasady nieumieszczania w poczcie elektronicznej rzeczy, które nie powinny być przekazane dalej do niewłaściwej osoby? Tę lekcję już odrobiliśmy.

Jeff Jarvis „Public Parts” (Amazon Kindle location 2329)


Oczywista oczywistość

„Moja praca polega na poszukiwaniu prostoty.” – powiedział w jednym z wywiadów Jonathan Ive, Wiceprezes Apple do spraw Wzornictwa Przemysłowego, człowiek, którego zespół zaprojektował wszystkie iPody, iPhone’y, iPady i komputery Mac po 1997 roku. Dodał też: „Prostota nie jest synonimem „niezagracenia”. Brak bałaganu stanowi jedynie jej konsekwencję. Prostota to tak naprawdę opisanie przeznaczenia i miejsca w przestrzeni danego obiektu lub produktu. Natomiast uprzątnięcie bałaganu daje tylko „niezagracony” produkt, niekoniecznie cechujący się prostotą”.

Jestem pod wrażeniem minimalizmu funkcjonalnego apple’owskich gadżetów, jednak moim zdaniem to nie prostota jest podstawą ich przyjazności i łatwości obsługi. Fundament ten stanowi oczywistość.

Spójrzcie na przykład na iPhone’a. Całą przednią powierzchnię urządzenia zajmuje szklana tafla, z jednym, zagłębionym przyciskiem. Każdy, naprawdę każdy ma ochotę go nacisnąć w celu ożywienia telefonu!

A jak to jest w innych, podobnych komórkach? Kilka przycisków na płycie czołowej – w ciemności nie do namacania i rozróżnienia. A do rozświetlenia ekranu i tak służy dodatkowy guzik gdzieś z boku obudowy. Dlaczego? Bo inżynierom tak było łatwiej i nie znalazł się nikt, kto by ich zwyzywał od najgorszych, tak jak miał to w zwyczaju robić Steve Jobs.

Oczywistość działania urządzeń i programów komputerowych jest obecnie najistotniejszą przewagą konkurencyjną na rynku nowych technologii.

Życzę więc wszystkim projektantom, konstruktorom i programistom oczywistych produktów!

Zlot aniołów

W sobotę, 7 lipca 2012 roku, pomknąłem eurostradą A2 na spotkanie „Huge Thing Angel Day” będące ukoronowaniem pierwszych trzech miesięcy działania akceleratora Huge Thing. Można psioczyć, że droga jest jeszcze niewykończona, a jak wykończona, to płatna, ale możliwość przejazdu z Warszawy do Poznania w 2 godziny (w przyszłości bez łamania przepisów) warto docenić.

Spotkanie odbyło się w budzącej mieszane uczucia Sali Kominkowej poznańskiego Zamku Cesarskiego. Sali, która podobno swój obecny wystrój zawdzięcza Adolfowi Hitlerowi, a z której balkonu roztacza się następujący widok (w sam raz do przyjmowania defilad wojskowych):

Poznański Zamek - Balkon

W pustym pomieszczeniu organizatorzy imprezy przygotowali minimalistyczną arenę prezentacyjnych zmagań 7 zespołów, które uformowały się w ciągu trzech miesięcy kreatywnej pracy i nauki:

Poznański Zamek - Sala Kominkowa

Szkoda, że tego nie widzieliście, a w szczególności szkoda, że nie macie szansy ocenić, jak wiele nauczyli się i wymyślili młodzi ludzie, którzy zdecydowali się podjąć wyzwanie i stworzyć Wielkie Rzeczy. Ich pomysły nie są odgrzewaniem amerykańskich kotletów. To rozwiązania konkretnych problemów, z którymi zmagają się miliony ludzi na świecie – zarówno w realu, jak i w nowym, wirtualnym środowisku biznesowym.

Oczywiście sam pomysł, nawet najlepszy, to tylko mały składnik mikstury służącej do wypieczenia globalnego sukcesu. Najważniejsze jest to, czy będą potrafili przeobrazić swoje idee w produkty, które klienci uznają za potrzebne. Sądzę, że większość zespołów ma w sobie odpowiedni zapał i zdolności organizacyjne, że są przygotowani do znalezienia się we właściwym miejscu i czasie. Następne 3 miesiące pokażą, czy tak się stanie, ale ja jestem dobrej myśli. Wychodziłem razem z nimi z Zamku długim korytarzem, mając dziwne przeczucie, że korytarz ten prowadzi we właściwym kierunku.

Powodzenia!

Poznański Zamek - Korytarz

Kolory charyzmy


  • Kolor czerwony oznacza energię i pasję. Ubierz się w czerwień, żeby wyrwać publiczność z letargu.
  • Kolor czarny oznacza, że sprawa jest poważna i nie ma miejsca na sprzeciwy.
  • Kolor biały oznacza uczciwość i niewinność, dlatego obrońcy wybierają ten kolor na sali sądowej.
  • Kolor niebieski oznacza zaufanie – tym większe, im jest ciemniejszy.
  • Kolor szary jest standardowym, neutralnym kolorem biznesowym.
  • Kolory pomarańczowy i żółty nie są godne polecenia, ponieważ chociaż szybko przyciągają oczy, równie szybko je nużą.

Olivia Fox Cabane „The Charisma Myth” (Amazon Kindle location 3173)