Miesiąc: Lipiec 2012

Szaranowiska olimpijskie

Transmisją uroczystości otwarcia igrzysk Telewizja Polska rozpoczęła trzytygodniowy festiwal oralnych popisów Włodzimierza Szaranowicza i gromadki jego pilnych uczniów. Kolorowe obrazki mknące do nas z olimpijskiego Londynu są jedynie mdłym tłem, dekoracją dla elokwencji i potoku słów dobywających się z niestrudzonych gardeł naszych komentatorów.

Dzięki nim poznajesz nieznane fakty z życia każdego sportowca, jego wyniki podczas zawodów w Pułtusku w 2002 roku i imię drugiej żony jego dziadka. Szczęka ci opada, gdy słuchasz tych napęczniałych wiedzą, chodzących encyklopedii. A oprócz tego dowiadujesz się, co przed chwilą zobaczyłeś na ekranie i co być może ujrzysz niebawem.

Zawodniczki w skupieniu strzelają do tarcz, cała sala milczy, jak makiem zasiał, tylko nasz sprawozdawca gada, jak najęty. To spektakl jednego aktora, lecz nie jest nim z pewnością nasza srebrna medalistka. Polski orator strzela słowami niczym karabin maszynowy – wszak cisza byłaby świadectwem jego zbędności…

Czyżby te tysiące niepotrzebnych słów miały stanowić dowód, że obecność naszych komentatorów w Londynie to dobra inwestycja, która służy wypełnieniu misji edukacyjnej telewizji publicznej?

Panowie!

Czy słyszeliście kiedyś komentarz Bohdana Tomaszewskiego?

Bo ja nie.

Dopiero skupiając się, odkrywam, że jego głos jest dopełnieniem transmitowanego wydarzenia. Nie zastępuje go.

Bohdan Tomaszewski nie boi się ciszy. Wie, że nie wolno niszczyć atmosfery sportowego spektaklu, że jego rolą jest zaproszenie nas do wspólnego przeżywania rywalizacji herosów, a nie prowadzenie wykładu pod tytułem: „Przeczytałem w internecie i ode mnie się dowiecie.”

Chodzi bowiem o to, żeby:

Niewiele mówiąc, powiedzieć wszystko.

Co niniejszym czynię.

Wzdryg – kolejne cytaty

Oto druga porcja cytatów z e-książki Juliena Smitha „The Flinch” („Wzdryg”):


Przypomnij sobie, co się dzieje, gdy stoisz obok kogoś i nie jesteś w stanie rozpocząć z nim rozmowy? Nie chcesz lub masz ochotę, ale nie możesz? To bardzo pierwotne uczucie. Czujesz, że chcesz coś powiedzieć, ale dosłownie nie możesz, tak jakby powstrzymywała cię jakaś siła.
Gdy się to zdarzy, przyjrzyj się dokładnie, jak twoja porażka oddala się od ciebie. Nie chowaj się. Obserwuj, jak utracona okazja znika i zostawia cię sam na sam z twoim własnym poczuciem nieudolności. Nie odwracaj się. Poczuj niepokój w swoim sercu związany z oddalaniem się tej okazji na zawsze.
To, co właśnie zrobił z ci wzdryg, zrobi z całym twoim życiem. Dopóki go nie powstrzymasz.

Julien Smith „The Flinch” (Amazon Kindle location 363)


W chwili stresu, wychodzą na wierzch wszelkie wzorce, do których się przyzwyczaiłeś. Jeśli przywykłeś do uciekania, uciekasz. Jeśli przywykłeś do zajmowania pozycji obronnej, właśnie to robisz. W ten sposób działasz pod presją. W dawnych czasach ta tendencja była mechanizmem zapewniającym człowiekowi skuteczną ucieczkę przed niedźwiedziami. Odwoływanie się do wyćwiczonych wzorców oznacza szybsze podejmowanie decyzji, co w sytuacji zagrożenia stanowi różnicę pomiędzy życiem a śmiercią.
Ale to odwoływanie się jest też powodem, dlaczego sprzeczkę z małżonkiem możesz odczuwać tak samo, jak walkę ze swoimi rodzicami – bo tym jest. Powrót do dawnego wzorca kłótni jest łatwy, więc powtarzasz to w kółko, tak jak woda spływająca ze wzgórza zawsze tą samą ścieżką. W twoim mózgu wyżłobienia są już głęboko wykształcone, więc zachowania stały się automatyczne. Są korytarzami.

Julien Smith „The Flinch” (Amazon Kindle location 369)


Pierwszym krokiem jest powstrzymanie się od traktowania wszystkiego w kategoriach zagrożenia. Nie wystarczy jednak tylko chcieć – musisz się bardziej odkryć. Na przykład, jeśli już kiedyś dostałeś od kogoś w twarz, nie będziesz tak bardzo obawiał się napastnika na ulicy. Jeśli stawiłeś czoła wzdrygowi podczas medytacji, nie przerazi cię długa kolejka w banku. Buduj swoją wiarę w siebie na fundamencie szerszej bazy doświadczeń, do których będziesz mógł się odwoływać, a zobaczysz, że dasz radę znieść więcej, niż ci się wydawało. Kluczem jest robienie tego, co niewygodne. Poszerzasz wówczas swój obszar dobrego samopoczucia.

Julien Smith „The Flinch” (Amazon Kindle location 384)


Większość ludzi nie chce w rzeczywistości stawiać czoła wzdrygowi; chcą tylko brać udział w filmie, który o nim opowiada. Chcą chwały bez cierpienia. Nie chcą blizn, bo lubią być delikatni w dotyku. Nie chcą być upokarzani; żądają szacunku, ale nie chcą na niego zasłużyć. Chcą, żeby im ktoś wręczył klucze do królestwa, ale to tak nie działa.

Julien Smith „The Flinch” (Amazon Kindle location 443)


Podłóż ogień pod swoje poprzednie wcielenie. Nie potrzebujesz go. Jest zbyt zajęte zakupami, plotkowaniem, zrywaniem kartek z kalendarza i dziwieniem się, dlaczego ciągle stoi w miejscu. To stare wcielenie umrze i zostanie zapomniane przez wszystkich, z wyjątkiem twojej rodziny, a zastąpi je ktoś, kto pragnie zmieniać świat.

Julien Smith „The Flinch” (Amazon Kindle location 464)


Pokonywanie wzdrygu polega na eliminowaniu wszystkiego, co bezcelowe, tchórzowskie i nałogowe, i zastępowaniu użytecznym. Użyteczne nie może zostać odkryte jako abstrakcja. Musi rzeczywiście stać się.

Julien Smith „The Flinch” (Amazon Kindle location 476)


Za każdym wzdrygiem kryje się strach lub niepokój. Czasami uzasadniony, czasami nie. Bez strachu nie wzdrygasz się. Ale sprawa nie polega na wymazaniu strachu – musisz mu stawić czoło.

Julien Smith „The Flinch” (Amazon Kindle location 479)


Sukces jest zjawiskiem cyklicznym. To wzrost i kurczenie się, równowaga i nierównowaga. Na twojej drodze stają coraz wyższe przeszkody. Przed przeskoczeniem każdej z nich musisz złapać równowagę, potem ją stracić, bo na tym polega skok. A potem powtarzasz to przed następną przeszkodą. Podobnie było, jak uczyłeś się chodzić. To naturalne – niewygoda jest niezbędnym czynnikiem postępu.

Julien Smith „The Flinch” (Amazon Kindle location 492)


Każdy ma swoje taktyki uchylania się i bycia nazbyt pewnym siebie. Nie sposób wymienić wszystkie z nich. Ale rozwiązanie jest zawsze takie samo: bezwzględna, lecz współczująca szczerość w obliczu wszystkich tych kłamstw, które sam sobie opowiadasz.

Julien Smith „The Flinch” (Amazon Kindle location 521)


Wzdryg

Wspominałem już na łamach BIZNESU BEZ STRESU, że jednym z moich młodzieńczych wzorców postępowania był Winnetou (Raptularz Winnetou). Ale nie tylko ze względu na szlachetne, honorowe podejście do ludzi i spraw. Drugim, fascynującym mnie aspektem indiańskiej mitologii była zdolność wojowników do stawiania czoła bólowi i przeciwnościom bez okazywania oznak cierpienia i strachu. Młodzieniec, żeby stać się mężczyzną, musiał przejść trudne próby dowodzące wytrzymałości jego ciała i niezłomności charakteru.

Z etosem tym znakomicie koresponduje DARMOWA, dostępna w księgarni Amazon e-książka Juliena Smitha „The Flinch”, co pozwoliłem sobie przetłumaczyć jako „Wzdryg”. Cóż to takiego „wzdryg”? To rzeczownik utworzony od czasownika „wzdrygać się” oznaczającego gwałtowne drgnięcie, grymas lub skulenie się w obliczu czegoś niebezpiecznego, trudnego lub po prostu niemiłego. Według autora, to właśnie zdolność do tolerowania i przezwyciężania wzdrygów jest podstawą sukcesów w życiu. Postawa godna Winnetou, którego, jak wiemy, wzdrygi się nie imały.

Polecając tę nieobszerną lekturę, serwuję zestaw smakowitych cytatów do przemyślenia:


W Erze Informacji kroki do osiągnięcia dowolnego celu są łatwe do wyszukania, wymyślenia, zapisania na serwetce i wykonania. Ale wciąż nie możesz się do tego zabrać. W tym filmie wciąż brakuje jakiegoś fragmentu. W tej książce ktoś wyrwał jedną ze stron. W tym równaniu występuje wielka niewiadoma X. Czy wiesz, co nią jest?
Ten X to wzdryg.
Wzdryg jest twoim prawdziwym przeciwnikiem i żadne nowe dane go nie pokonają. Kryje się za każdym nieszczęśliwym małżeństwem, za każdym skrywanym nałogiem i za każdym niespełnionym życiem. Za wzdrygiem zaś stoi chęć uniknięcia bólu, z którym zmaganie się wymagałoby od ciebie siły, jakiej się po sobie nie spodziewasz.

Julien Smith „The Flinch” (Amazon Kindle location 55)


Stawienie czoła wzdrygowi jest trudne. Wymaga obnażenia kłamstw, które sobie wmawiasz, postawienia się rodzącym je obawom i zniesienia bólu wiążącego się z podróżą, w którą wyruszasz. I to bez cienia zawahania.

Julien Smith „The Flinch” (Amazon Kindle location 64)


Jakiegokolwiek kształtu by nie przyjął, wzdryg jest po to, by stać na straży status quo. Szepcze ci do ucha słowa zniechęcenia, żebyś porzucił dobry pomysł, ponieważ wymagałby on dokonania zbyt wielu zmian. Nie pozwala ci widzieć zagrożenia w zbliżającym się konkurencie. To dlatego większość współczesnych filmów to nowsze wersje klasycznych arcydzieł kina, a najpopularniejsze książki to przeważnie kontynuacje bestsellerów. Wzdryg przywdziewa maskę wyrachowanego szefa, sceptycznego wydawcy lub ostrożnego przyjaciela.

Julien Smith „The Flinch” (Amazon Kindle location 73)


Zderzenia samochodów. Wypadki rowerowe. Wybuchy. Tak, w takich chwilach potrzebujesz wzdrygu. Dzięki niemu jesteś w stanie przetrwać sytuacje, których się nie spodziewasz. Jeśli kiedykolwiek zostałeś napadnięty, wiesz, o co chodzi. Ludzie potrzebują wzdrygu, żeby przeżyć.
Czy na pewno? W życiu codziennym możesz nigdy nie napotkać żadnego niebezpieczeństwa. Twój świat jest bezpieczny, ale mimo to się wzdrygasz. Nie na widok niedźwiedzi, bo ich tu nie ma. Wzdrygasz się na myśl o publicznym wystąpieniu lub pójściu do klubu fitness. Wzdrygasz się w poczekalni u lekarza. Wzdrygasz się nawet w imieniu bohaterów oglądanego w telewizji serialu komediowego. Za każdym razem, gdy zapowiada się jakaś zmiana, pojawia się wzdryg. Niezależnie od tego, czy istnieje jakiekolwiek zagrożenie.

Julien Smith „The Flinch” (Amazon Kindle location 100)


Najlepszymi lekcjami są te, podczas których doznałeś poparzeń. Bez blizn nie ma świadectwa i trwałej pamięci nauczki.

Julien Smith „The Flinch” (Amazon Kindle location 155)


Za każdym nieodkrytym wzdrygiem kryje się lekcja. Jeśli będziesz wszystko robił zgodnie ze wskazówkami swoich rodziców, nigdy nie odkryjesz prawdy. Nigdy nie dotrzesz na skraj. Nigdy nie odbierzesz lekcji, których potrzebujesz.

Julien Smith „The Flinch” (Amazon Kindle location 162)


Tę prawdę pewnie już znasz: świat to piec, w którym panuje ciągłe, bezlitosne ciśnienie. Albo cię zgniecie, albo staniesz się diamentem. Albo spłoniesz, albo zamienisz się w niezniszczalną stal.

Julien Smith „The Flinch” (Amazon Kindle location 192)


Ralph Waldo Emerson powiedział: „Nie idź tam, dokąd prowadzi ścieżka, lecz tam tam, gdzie jej nie ma, i zostaw swój ślad.”

Julien Smith „The Flinch” (Amazon Kindle location 247)


Krishnamurti, wielki indyjski mędrzec, powiedział kiedyś: „Możesz wziąć kawałek deski przyniesionej z ogrodu do domu i zacząć codziennie wręczać jej kwiat. Po miesiącu będziesz to uwielbiał, a pomysł niezłożenia ofiary stanie się dla ciebie grzechem”. Innymi słowy, wszystko, do czego się przyzwyczaiłeś, robione wystarczająco długo, zaczyna wyglądać naturalnie, nawet jeśli naturalne nie jest.

Julien Smith „The Flinch” (Amazon Kindle location 343)


Rząd otwarty

Oto drugi zestaw cytatów z książki „Public Parts. How Sharing in the Digital Age Improves the Way We Work and Live” Jeffa Jarvisa. Ostatni z tych cytatów jest chyba najważniejszy, dotyczy bowiem postulatu otwartości rządu i administracji.


Współzałożyciel serwisu Blippy niezmiennie powtarza tę mądrą radę: „Wszystko, co umieścisz w sieci, jest jak tatuaż. Trwały i nieusuwalny. Sieć ma niezawodną pamięć.”

Jeff Jarvis „Public Parts” (Amazon Kindle location 2433)


Eric Schmidt twierdzi, że młodzi ludzie powinni mieć prawo do zmiany nazwiska i ponownego startu w życie w wieku 21 lat. Żartuje oczywiście. Słyszałem, jak powiedział to podczas Forum Osobistej Demokracji w 2007 roku i sala wybuchła śmiechem. Ale gdy powtórzył to w 2010 roku, cała ironia wyparowała z tej, kiedyś humorystycznej, uwagi.

Jeff Jarvis „Public Parts” (Amazon Kindle location 2437)


Nie powinieneś publikować w sieci niczego, czego nie chciałbyś ujrzeć na pierwszych stronach gazet.

Jeff Jarvis „Public Parts” (Amazon Kindle location 2447)


Internet nie jest wylęgarnią palantów. Sprawia tylko, że lepiej ich widać oraz daje im do ręki tubę. Gdy zobaczysz trolla, nie dokarmiaj go. Jego jedynym celem jest prowokacja.

Jeff Jarvis „Public Parts” (Amazon Kindle location 2469)


„Kiedyś prywatność nie kosztowała nic. Publiczność była zaś absurdalnie droga,” mówi przedsiębiorca Sam Lessin. „Obecnie jest odwrotnie: płacisz mieszanką pieniędzy, czasu, kapitału społecznego itp., jeśli pragniesz prywatności”. Płacisz za prywatność, męcząc się z dotyczącymi jej ustawieniami w serwisach społecznościowych. Płacisz też utraconymi okazjami, jeśli wybierzesz życie w ukryciu. Z drugiej strony możesz zostać wynagrodzony uwagą innych, wpływami, dostępem do informacji, dobrymi interesami, jeśli nieco się odkryjesz. Nowa ekonomia sprzyja tym, którzy się upubliczniają.

Jeff Jarvis „Public Parts” (Amazon Kindle location 2500)


Rząd powinien z zasady działać przy otwartej kurtynie, zachowując tajemnicę tylko wtedy, gdy jest to konieczne. Niestety zbyt wiele działań administracji jest domyślnie poufnych, upublicznianych jedynie pod presją. Żartowałem, powiedzmy, na poły żartowałem, że amerykańska ustawa o wolnym dostępie do informacji powinna zostać uchylona i odwrócona do góry nogami. To nie my powinniśmy prosić rząd o udostępnienie danych. To rząd powinien prosić o prawo do ich utajnienia. Wciąż istnieją do tego usprawiedliwione powody: bezpieczeństwo, obronność, postępowania karne, prywatność i niektóre obszary dyplomacji. Całą reszta to nasza informacja. Oprócz pełnomocników do spraw ochrony danych osobowych i ochrony danych rządowych, powinno istnieć stanowisko pełnomocnika do spraw publicznego dostępu, który reprezentowałby nasze zainteresowanie otwartością.

Jeff Jarvis „Public Parts” (Amazon Kindle location 3456)


Publiczność stosowana

Zachęcony występami Jeffa Jarvisa w audycji „This Week in Google” sięgnąłem po jego książkę „Public Parts. How Sharing in the Digital Age Improves the Way We Work and Live”. Tytuł „Public Parts” jest grą słów – stanowi przeciwieństwo „private parts”, sformułowania oznaczającego intymne części ciała. Zamierzeniem Jeffa Jarvisa było przedstawienie dobrych stron ogólnoświatowego upublicznienia w internecie naszych prywatnych spraw. Bo internet to nie tylko siedlisko zła, zarazy i przestępców chcących ukraść nam pieniądze i tożsamość. Cyberprzestrzeń zaludniają także miliony ludzi podobnych do nas, borykających się z podobnymi problemami i gotowych pomóc nam w potrzebie. Sam autor doświadczył olbrzymiego wsparcia internetowej społeczności, kiedy publicznie podzielił się informacją o swojej walce z rakiem. I to daje mu podstawy do twierdzenia, że uchylenie rąbka tajemnicy na temat własnego życia nie musi oznaczać katastrofy, może mobilizować do przezwyciężania problemów, służyć pozyskiwaniu niezbędnych informacji i czynieniu świata lepszym.

Dobrze, że jest taka książka, która w racjonalny sposób stara się zrównoważyć negatywne opinie na temat złowieszczego dążenia internetu do odarcia nas z resztek prywatności. Bo sprawa nie jest wcale tak oczywista, jakby wydawało się na pierwszy rzut oka.

Zachęcam do jej przeczytania, jak zwykle przytaczając kilka ciekawych cytatów.


Nie, słowa „publicness” („publiczność” jako określenie cechy, a nie zbiorowiska ludzi) nie znajdziesz w większości słowników. Codziennie tworzymy nowe wyrazy i mieszamy ich definicje. Niegdyś odpowiednim określeniem byłoby słowo „publicity”, ale obecnie odnosi się ono do „public relations” – sformułowania, które też zostało skażone znaczeniem marketingowym. Pozwólcie mi więc podać własną definicję słowa „publicness”:
publicness: 1. Akt lub stan dzielenia się informacjami, myślami lub działaniami. 2. Gromadzenie ludzi lub gromadzenie się wokół ludzi, idei, spraw i potrzeb: „Tworzenie zbiorowisk ludzkich.” 3. Otwieranie się na współpracę. 4. Etyczna zasada otwartości.

Jeff Jarvis „Public Parts” (Amazon Kindle location 6299)


„Publiczne i prywatne to określenia względne – jak gorące i zimne albo jasne i ciemne,” mówi Paul Kennedy, prowadzący program „Ideas” w telewizji CBS. „Jedno definiuje drugie”.

Jeff Jarvis „Public Parts” (Amazon Kindle location 157)


  1. wszystko, co istnieje na świecie w momencie twoich narodzin, jest po prostu normalne;
  2. każda rzecz wynaleziona za twojego życia, dopóki nie przekroczyłeś trzydziestki, jest niesamowicie ekscytująca i jeśli ci się poszczęści, możesz na tym zbudować swoją karierę;
  3. każda rzecz wynaleziona, gdy skończyłeś trzydziesty rok życia, stanowi gwałt na naturalnym porządku rzeczy i jest początkiem końca cywilizacji, jaką znamy… dopóki nie minie kolejnych dziesięć lat bez zawalenia się świata, a ta rzecz stopniowo okaże się całkiem w porządku.

Jeff Jarvis „Public Parts” (Amazon Kindle location 1265) – cytat z eseju Douglasa Adamsa z 1999 roku


W 1784 roku król Prus Fryderyk II powiedział, że „osoba prywatna nie ma żadnego prawa do publicznego wyrażania swoich, zapewne negatywnych, opinii” dotyczących działań rządu. Ale w 1792 roku głos opinii publicznej został po raz pierwszy zacytowany w debacie parlamentarnej. A francuskie konstytucje przyjęte w 1791 (dwa lata po wybuchu Rewolucji Francuskiej) i 1793 roku związały ze sobą pojęcia wolności słowa i sfery publicznej: „Wolność wymiany idei i opinii jest jednym z najcenniejszych praw człowieka,” głosiła pierwsza z nich. Druga dodawała prawo do zgromadzeń.

Jeff Jarvis „Public Parts” (Amazon Kindle location 1379)


Prywatność to etyczne zasady rządzące wyborami dokonywanymi przez odbiorcę czyjejś informacji. Publiczność to etyczne zasady rządzące wyborami dokonywanymi przez twórcę informacji. Mówiąc jeszcze prościej:
Prywatność to etyka dostępu do wiedzy, a publiczność to etyka dzielenia się wiedzą.

Jeff Jarvis „Public Parts” (Amazon Kindle location 2051)


Jak stwierdził w swej niesławnej wypowiedzi w 2009 roku dla telewizji CNBC Eric Schmidt: „Jeśli masz coś do ukrycia, może przede wszystkim nie powinieneś tego robić.”

Jeff Jarvis „Public Parts” (Amazon Kindle location 2326)


Jeśli powierzasz tajemnicę przyjacielowi, a on nie potrafi utrzymać języka za zębami, to prawdziwym problemem jest twój dobór grona przyjaciół. To nie wina technologii, lecz nas samych. To nie komputery wprawiają ludzi w zakłopotanie, lecz oni sami. Czyż nie stosujemy wszyscy zasady nieumieszczania w poczcie elektronicznej rzeczy, które nie powinny być przekazane dalej do niewłaściwej osoby? Tę lekcję już odrobiliśmy.

Jeff Jarvis „Public Parts” (Amazon Kindle location 2329)


Oczywista oczywistość

„Moja praca polega na poszukiwaniu prostoty.” – powiedział w jednym z wywiadów Jonathan Ive, Wiceprezes Apple do spraw Wzornictwa Przemysłowego, człowiek, którego zespół zaprojektował wszystkie iPody, iPhone’y, iPady i komputery Mac po 1997 roku. Dodał też: „Prostota nie jest synonimem „niezagracenia”. Brak bałaganu stanowi jedynie jej konsekwencję. Prostota to tak naprawdę opisanie przeznaczenia i miejsca w przestrzeni danego obiektu lub produktu. Natomiast uprzątnięcie bałaganu daje tylko „niezagracony” produkt, niekoniecznie cechujący się prostotą”.

Jestem pod wrażeniem minimalizmu funkcjonalnego apple’owskich gadżetów, jednak moim zdaniem to nie prostota jest podstawą ich przyjazności i łatwości obsługi. Fundament ten stanowi oczywistość.

Spójrzcie na przykład na iPhone’a. Całą przednią powierzchnię urządzenia zajmuje szklana tafla, z jednym, zagłębionym przyciskiem. Każdy, naprawdę każdy ma ochotę go nacisnąć w celu ożywienia telefonu!

A jak to jest w innych, podobnych komórkach? Kilka przycisków na płycie czołowej – w ciemności nie do namacania i rozróżnienia. A do rozświetlenia ekranu i tak służy dodatkowy guzik gdzieś z boku obudowy. Dlaczego? Bo inżynierom tak było łatwiej i nie znalazł się nikt, kto by ich zwyzywał od najgorszych, tak jak miał to w zwyczaju robić Steve Jobs.

Oczywistość działania urządzeń i programów komputerowych jest obecnie najistotniejszą przewagą konkurencyjną na rynku nowych technologii.

Życzę więc wszystkim projektantom, konstruktorom i programistom oczywistych produktów!

Zlot aniołów

W sobotę, 7 lipca 2012 roku, pomknąłem eurostradą A2 na spotkanie „Huge Thing Angel Day” będące ukoronowaniem pierwszych trzech miesięcy działania akceleratora Huge Thing. Można psioczyć, że droga jest jeszcze niewykończona, a jak wykończona, to płatna, ale możliwość przejazdu z Warszawy do Poznania w 2 godziny (w przyszłości bez łamania przepisów) warto docenić.

Spotkanie odbyło się w budzącej mieszane uczucia Sali Kominkowej poznańskiego Zamku Cesarskiego. Sali, która podobno swój obecny wystrój zawdzięcza Adolfowi Hitlerowi, a z której balkonu roztacza się następujący widok (w sam raz do przyjmowania defilad wojskowych):

Poznański Zamek - Balkon

W pustym pomieszczeniu organizatorzy imprezy przygotowali minimalistyczną arenę prezentacyjnych zmagań 7 zespołów, które uformowały się w ciągu trzech miesięcy kreatywnej pracy i nauki:

Poznański Zamek - Sala Kominkowa

Szkoda, że tego nie widzieliście, a w szczególności szkoda, że nie macie szansy ocenić, jak wiele nauczyli się i wymyślili młodzi ludzie, którzy zdecydowali się podjąć wyzwanie i stworzyć Wielkie Rzeczy. Ich pomysły nie są odgrzewaniem amerykańskich kotletów. To rozwiązania konkretnych problemów, z którymi zmagają się miliony ludzi na świecie – zarówno w realu, jak i w nowym, wirtualnym środowisku biznesowym.

Oczywiście sam pomysł, nawet najlepszy, to tylko mały składnik mikstury służącej do wypieczenia globalnego sukcesu. Najważniejsze jest to, czy będą potrafili przeobrazić swoje idee w produkty, które klienci uznają za potrzebne. Sądzę, że większość zespołów ma w sobie odpowiedni zapał i zdolności organizacyjne, że są przygotowani do znalezienia się we właściwym miejscu i czasie. Następne 3 miesiące pokażą, czy tak się stanie, ale ja jestem dobrej myśli. Wychodziłem razem z nimi z Zamku długim korytarzem, mając dziwne przeczucie, że korytarz ten prowadzi we właściwym kierunku.

Powodzenia!

Poznański Zamek - Korytarz