Miesiąc: Maj 2010

Badylarze

Mieszkam w okolicy, w której właściciele domów jednorodzinnych zasadzili wiele pięknych, oszałamiających o tej porze swoim zapachem, bzów. Każdego roku obserwuję, jak te bzy są atakowane przez chmary szkodników, zwanych potocznie badylarzami (łac. bezus badylarus).

Przed chwilą ubrany w elegancki garnitur samiec-badylarz rozejrzał się czujnie dookoła, chyłkiem podbiegł do płotu, zza którego wciąż przewiesza się bez, i nieco niezdarnie urwał pokaźną gałąź. Pewnie zaniesie ją do swojego gniazda, a jego żona, zauroczona zaradnością męża i oszołomiona pięknym zapachem badyla, nabierze ochoty na igraszki prokreacyjne. Dzięki temu zwiększą się szanse przetrwania ich gatunku.

A teraz widzę samicę. Jest z młodymi. Nawet się nie skrada. Z podniesioną dumnie głową demonstruje swoim dzieciom, jak sprawnie łamać, ozdobione kolorami wiosny, gałęzie, zostawiając jedynie brązowe, pozbawione liści kikuty. Dzieci się cieszą i wąchają zdobycz, zanim zwiędnie i wyląduje na śmietniku. Jak dorosną, też zostaną badylarzami. Tradycja i dziedzictwo gatunkowe zobowiązują.

Dobrze, że w Polsce posesje są ogrodzone wysokimi płotami. Gdyby nie to, wszystkie bzy zostałyby wyrwane z korzeniami…

A czy ty… czy jesteś badylarzem?

Trajkotanie

…dwie trzecie „spraw” omawianych w miejscu pracy dotyczy chwalenia się lub krytykowania.

Najbardziej zadziwiająca jest, oczywiście, całkowita bezcelowość tego trajkotania.

Przecież gdy ogłaszamy, jacy to jesteśmy mądrzy, niepowtarzalni lub wspaniali, nie uczymy się niczego nowego. Gdy mówimy, jaki ktoś jest głupi, niekompetentny lub zły, też nie uczymy się niczego nowego. Gdy słuchamy, jak ktoś inny opowiada tego typu rzeczy, również nie uczymy się niczego nowego. Gdyby istniała nagroda za najbardziej bezcelowe zachowanie w miejscu pracy, to właśnie byłoby to.

Marshall Goldsmith „Mojo” (162)

Udacznik

W niedawnym wpisie Nieudacznik zachęcałem Cię, żebyś przestał być nieudacznikiem, czyli osobą, której bardziej zależy na porażkach bliźnich niż na własnym sukcesie.

Gdy przestaniesz już zazdrościć innym ich powodzenia i tonąć w żółtym morzu zawiści, będziesz miał rzeczywiście większe szanse zrobić w życiu coś, co pozwoli ci poczuć prawdziwą satysfakcję. Jest tylko jeden haczyk:

Musisz to coś zrobić!

Wydobycie się z otchłani nieudacznictwa jest wielkim osiągnięciem i obietnicą lepszej przyszłości. Jednak nie możesz na tym poprzestać, ponieważ wówczas staniesz się jedynie cieszącym oko elementem krajobrazu: kamieniem, który nikomu nie wadzi, drzewem, które malowniczo rysuje się na horyzoncie, lub szafą, do której można schować książki albo ubrania. To miłe uczucie: być pożytecznym, ale wierzę, że stać cię na więcej. Że twój udział w zmienianiu świata – twojego świata – może być aktywniejszy!

Zostań udacznikiem, czyli człowiekiem, który, nie czekając na czyjeś polecenia, z własnej inicjatywy bierze się do roboty.

Jeśli nigdy tego nie robiłeś, za pierwszym razem może wydać ci się to przerażające, ale powiadam ci:

Nie ma się czego bać!

Ludzie czekają na podpowiedzenie im, co mają robić. Udaczników jest znacznie mniej niż nieudaczników i tych, którzy są jedynie elementami krajobrazu.

Możesz zacząć od małych spraw, takich jak posprzątanie swojego pokoju, wdrożenie metody Getting Things Done czy krzyknięcie na boisku piłkarskim: „podaj do mnie”. Ważne, żebyś wziął odpowiedzialność za jakiś fragment swojego życia. Ważne, żebyś uruchomił swoją moc twórczą. Zatem:

Uruchom się! Zostań udacznikiem!

Potęga odejmowania

Niedoceniana moc odejmowania jest w zasięgu twojej ręki. Wystarczy, że powiesz sobie:

„Moje życie byłoby lepsze, gdybym usunął z niego ________.”

(wypełnij puste miejsce czynnikiem, który uprzykrza ci każdy dzień)

Marshall Goldsmith „Mojo” (135)

Każde wypowiedziane TAK równoważ dwoma NIE.

Marshall Goldsmith „Mojo” (139)