Year: 2010

2011

Toast 2011

Zanim szampan zaszumi ci w głowie, zanim wkroczysz z nadzieją w nowy rok, zastanów się nad kilkoma sprawami. Twoje przemyślenia pomogą ci uprawomocnić tę nadzieję i przekuć marzenia w plany, które zrealizujesz.

  • „Wizja bez działania jest tylko snem na jawie, zaś działanie bez wizji – koszmarem” – mówi stare japońskie przysłowie. Połącz wizję z działaniem, a rezultaty przekroczą twoje najśmielsze oczekiwania.
  • Czy bardziej zajmuje cię planowanie ślubu niż planowanie małżeństwa? Czy poświęcasz więcej czasu na planowanie dwutygodniowych wakacji niż na planowanie własnego życia? Plan bez działania na nic się nie zda, ale kierowanie ostrza uwagi w niewłaściwym kierunku jest przyczyną znacznie poważniejszych konsekwencji. Nadaj odpowiednie priorytety swojemu myśleniu.
  • Ludzi nie obchodzi twoja wiedza, dopóki nie dowiedzą się, jak bardzo obchodzą cię ich sprawy. Niezależnie od tego, jaki jest charakter twojej relacji z daną osobą, postaraj się szczerze skupić swoją uwagę na jej problemach i radościach. To zawsze działa.
  • Wielcy ludzie rozmawiają o ideach, przeciętni ludzie rozmawiają o rzeczach, mali ludzie rozmawiają (a właściwie plotkują) o innych ludziach. Sam możesz wybrać, o czym myślisz i rozmawiasz. O Kowalskim, którego być może zdradza żona? O nowym samochodzie, który chciałbyś mieć? Czy o pomyśle na własną firmę, która usprawni lub uczyni przyjemniejszym życie innych ludzi. Decyzja należy do ciebie!

Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl. Dzięki temu zwiększysz prawdopodobieństwo, że Nowy Rok będzie dla ciebie pomyślny! :-)

A tymczasem:

Życzę ci dobrych wyborów i skutecznego działania w 2011 roku!

Łyżeczka

Łyżeczka

Pojawiła się w moim życiu w czasach, których prawie nie pamiętam. Była elementem kompletu składającego się z łyżki, widelca, noża i łyżeczki. Kompletu, który był świadkiem moich pierwszych zmagań w dziedzinie zręcznego operowania narzędziami jedzeniowymi i kulturalnego zachowywania się przy stole.

Łyżkę, widelec i nóż diabeł ogonem nakrył albo schowała w bezpiecznym miejscu moja żona, ale łyżeczki zawsze pilnowałem jak oka w głowie i do dziś jest przy mnie. Na dobre i na złe. To nią codziennie po powrocie z pracy jem trzy kawałki białego sera z dżemem. To nią, w razie potrzeby, odmierzam odpowiednie porcje lekarstw. To nią jem świąteczny „domek Baby Jagi”, stefankę i mój ulubiony sernik.

Czasem wydaje mi się, że jest moją najlepszą przyjaciółką – przecież wspólnie odczuwamy wszystkie słodycze i gorycze mojego życia i razem spędzamy wszystkie poranki i wieczory.

Nie chcę nawet myśleć, co by się stało, gdyby kiedyś mi jej zabrakło…

Pewnie nic, bo wszystko przemija i znika jak poranna mgła nad wrzosowiskiem. Zostają tylko wspomnienia…

Czy dobre?

Tylko od nas zależy, co robimy tu i teraz i co zapamiętujemy…

Strzeż się mówiących ludzkim głosem!

Zgodnie z tradycją w Wigilię Bożego Narodzenia o północy zwierzęta mówią ludzkim głosem. Niektórzy utrzymują, że tradycję tę kultywują tylko niektóre zwierzęta. Świadczy o tym pamiętny cytat z filmu „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz?”:

– Czekaj, cholero, jak cię złapię.
– Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?
– Tato, słyszałeś?
– Widzisz synku, w noc świętojańską kwitnie kwiat paproci, który normalnie nie kwitnie, gdyż ma zarodniki. Gadają ludzkim głosem krowy, konie i świnie…
– To chyba tylko w wigilię.
– W wigilię, to te wierzące.

Ale, wracając do zwierząt, uważam, że należy bardzo ostrożnie podchodzić do oświadczeń wygłaszanych przez nie w wigilijną noc. Mówienie ludzkim głosem nie jest ich normalnym zachowaniem. Robiąc to, starają się nam przypodobać, zrobić coś pociesznego, co wprawi nas w znakomity humor i zapewni dobry klimat dla dalszego zgodnego współżycia w domu i w zagrodzie przez kolejny rok. Nie łudźmy się – to jest po prostu rodzaj chwytu marketingowego, który ma im zapewnić przebywanie w okolicach żłoba (albo michy) przez następną, dwunastomiesięczną kadencję. Nic dziwnego więc, że mówią nam wtedy tylko same sympatyczne rzeczy. Czas szczekania i kąsania nadejdzie później. Odgrywając tę komedię po prostu nie są sobą!

Nie inaczej jest w świecie polityki. Zapewne sam możesz podać wiele przykładów, kiedy polityk, którego nie trawisz, nagle zaczynał mówić ludzkim głosem, jego głębokie myśli z lekkością wsączały się do twojego ucha, a ręka sama chciała postawić krzyżyk przy jego nazwisku na karcie wyborczej. A po wyborach, jak zwykle, wszystko wracało do „normalności”.

Dlatego ostrzegam:

Strzeż się mówiących ludzkim głosem!

Szczególnie wtedy, kiedy zjawisko to wydaje się być cudem…

Co? Jak? Dlaczego?

Co robisz?

Odpowiedź na to pytanie jest prosta, o ile nie działasz w amoku lub nie jesteś w stanie pomroczności jasnej. Czytasz BIZNES BEZ STRESU, piszesz raport, odśnieżasz, plotkujesz, wygłaszasz referat, leżysz na łóżku i gapisz się w sufit, siedzisz przed telewizorem i oglądasz „Kiepskich” i tak dalej, i tak dalej… W każdej chwili możesz precyzyjnie określić, co właśnie robisz.

Jak robisz?

Tu już odpowiedź jest znacznie trudniejsza. Ocena jakości twojej pracy bardzo często jest niejednoznaczna. To, co twoim zdaniem zrobiłeś świetnie, inni mogą uważać za niewypał. Lub wręcz przeciwnie – obcy ludzie gratulują ci efektu, który ty uważasz za nędzną chałturę. Ponadto nawet ty sam bywasz zdezorientowany i nie wiesz, czy robisz coś właściwie, czy nie, czy w tym przypadku niezbędna jest perfekcja, czy też wystarczy być „wystarczająco dobrym”. A jeżeli tak, to jak wystarczająco powinieneś być dobry dziś, a jak jutro?

Dlaczego robisz?

To najtrudniejsze z pytań, jakie możesz sobie zadać, ale uczciwa odpowiedź na nie da ci największe profity. Często robimy różne rzeczy z rozpędu, z przyzwyczajenia, ze strachu lub dla zaspokojenia oczekiwań otoczenia. To nie są dobre motywacje. Tylko działania, co do których potrzeby sam, w głębi serca będziesz przekonany, zapewnią ci prawdziwą satysfakcję i spełnienie. Odpowiedź na pytanie, dlaczego warto coś robić oraz dlaczego czegoś nie warto robić, wprowadza cię na wyższy poziom myślenia o swoich sprawach – na poziom, na który nie jest w stanie wspiąć się twój jaszczurczy mózg.

Wiem, że w okresie przedświątecznym nie masz czasu na takie rozmyślania. To okres działania w trybie kryzysowym (Wigilia, prezenty, koniec roku w pracy, wyjazd w góry itp.) – skądinąd działania bardzo efektywnego. Ale gdy już kurz (śnieżny) opadnie, proponuję ci zastanowienie się, dlaczego robisz to, co robisz. Uczciwa odpowiedź zapewni ci znacznie lepszy start w nowym roku i zbliży cię do realizacji twoich prawdziwych celów.

Nie bój się! Spróbuj!